Wspaniałe studio telewizyjne w najwspanialszej telewizji globu, Wszyscy napięci, niektórzy wypięci, z rozdziawionymi ustami, jak co dzień, czekają na kolejny program, który przyciąga tryliony widzów. Ostatnie smarknięcie, ostatnie drapnięcie w małżowinę, ostatnie naprężenie ust, by wprawić w zazdrość telewidzki a telewidzów w zachwyt. Ostatnie pociągnięcia pędzelka:
- Pani jest zjawiskowa - pokazując długie, kolan sięgające zęby, wdzięczy się makeuperka.
- Sądzi pani? - pytaniem odpowiada makeupowana.
- Ależ o tym mówi całe miasto, co tam miasto, cały kraj - pada odpowiedź.
Makeupowana słodko się uśmiecha. Uśmiecha się do siebie. Siedzący naprzeciw makeupowanej zalewa się potem. Potem strachu. "Że też mnie musieli wysłać" - myśli, wylewając łzy do żołądka. "A jak mnie zje?" - domyśla po mgnieniu nanosekundy.
Makeuperka wymieniła pędzelek na większy (ten przypomina pędzel malarski, pędzel do malowania ścian) i smaga nim siedzącego naprzeciw dziennikarki.
- Niech się pan nie wierci. Ale się pan upocił, hehehe, ale się panu wcale nie dziwię - zagaja. Ona pana zje - dodaje szeptem, starannie zalepiając jedną z powiek polityka.
- Myśli pani? - szeptem odpowiada polityk.
- Nie takich zjadała.
Polityk przełyka ślinę, wyczuwa kilogramy pudru, w nerwowym tiku porusza stopami, ale zaraz przestaje, bo dostrzega, że ze skarpet także wylewa mu się pot. "Niedoczekanie" - myśli dalej. "Niedoczekanie twoje. Merytorycznie mnie nie ruszysz, werbalnie sobie poradzę, bo zawsze sobie radzę, a w polemikach, jak dotąd, błyszczałem. Zobaczymy, czyje będzie na wierzchu" - domyśla do końca i tajemniczo się uśmiecha.
- Uwaga! Wszyscy gotowi!? O. K. Kamera start! - komenderuje komanderujący.
Zapada cisza. "Przysłowiowa cisza" - przemyka w mózgu jednego z bardziej elokwentnych kamerzystów.
- Witam państwa serdecznie. Moim i państwa gościem jest dzisiaj, pfu, poseł Prawa i Sprawiedliwości Dionizy Karpacki. Dobry wieczór, panie pośle.
- Witam panią, pani redaktor. Witam państwa.
- Panie pośle, jak się pan czuje w swojej partii?
- Doskonale, pani redaktor, wprost doskonale. PiS jest partią ...
- A nie wstydzi się pan ostatnich wypowiedzi posłanki Sasanki, która powiedziała, że premier Tusk wcale nie jest przystojnym mężczyzną?
- Pani mnie pyta o takie ...
- Pytam pana, pytam, bo ja jestem dziennikarką, pan jest politykiem, a naszych widzów interesuje, czy najważniejszą partię opozycyjną stać na jakąkolwiek dyskusję merytoryczną? Proszę więc odpowiedzieć.
- Musiałaby pani spytać kobietę. Nie mam pojęcia, czy premier ...
- Ale ja mam, my wszyscy mamy, proszę pana. Widzę, że przyjmuje pan stałą metodę pańskiej partii: nie odpowiadać na niewygodne dla siebie pytania, tylko insynuować ...
- Skąd to pani ...
- Proszę mi nie przerywać. Łaskawie proszę, bo to ja jestem od zadawania pytań, pan, panie pośle, od tego, żeby na nie odpowiadać. No, ale jeśli pan nie chce?
- Proszę pytać, ale proszę mnie pytać o stan państwa pod rządami Platformy, o niespełnione obietnice pre ...
- Daruje pan, ale ja sama wiem, o co mam pana pytać. Panie pośle, dlaczego pański kolega partyjny obraża swoje byłe koleżanki?
- Nie rozumiem, o czym i o kim pani mówi.
- Jak to o czym? Mówię o pośle Pruskim, który insynuuje, że posłanka Mazgajewicz nosi torebki kupione przez PiS, chociaż nie jest już posłanką PiS-u. Wie pan, to jest po prostu skandal, żeby nie użyć mocniejszego słowa. Słucham, panie pośle, jak pan to skomentuje?
- Pani redaktor, nie mam pojęcia. Nie wiem, o jakiej wypowiedzi pani mówi, ale sądząc z tego, co pani przywołuje, to jakaś absolutna bzdura. Chyba nie będziemy się ...
- Ładna mi bzdura! I to jest odpowiedni stosunek do politycznych konkurentów, w dodatku byłych kolegów? Wstyd, panie pośle, po prostu wstyd. Żalicie się na brak kultury politycznej, a sami nie potraficie jej zachować.
- Ależ pani redaktor, zapewniam panią, że nie wiem ...
- Nie wie pan. Skłonna jestem uwierzyć, bo PiS słynie z tego, że każdy skandal w swoich szeregach chce ukryć przed opinią publiczną. Dobrze, nie chce pan odpowiadać na to piekielnie trudne pytanie, pańska wola. Telewidzowie osądzą ...
- Ależ proszę pani, pani redaktor, przejdźmy ...
- Proszę bardzo. A co powie pan o buncie w zalesiono-bezdrzewnym regionie PiS-u?
- O jakim buncie pani mówi, pani redaktor? Nie ma tam żadnego buntu, po prostu ...
- Jak to nie ma, jak jest.
- Zapewniam panią, że nie ma. Trzeba ...
- Oczywiście, że jest. Każdy o tym wie, tylko PiS udaje, że nie wie. Panie pośle, proszę powiedzieć, dlaczego pańska partia nie cieszy się, wraz z całym społeczeństwem, z dobrej, bardzo dobrej dla Polski koniunktury międzynarodowej, która jest w znacznej mierze efektem koronkowej roboty naszego MSZ-u?
- Pani redaktor ...
- Ja wiem, że prezesa cieszyłoby każde niepowodzenie naszej dyplomacji, ale w przypadku sukcesu mógłby przynajmniej ...
- Pani redaktor ...
- Pan mi znów przerywa.
- Przepraszam.
- Prezes mógłby przynajmniej oddać sprawiedliwość, zwłaszcza że tak się chełpi tą sprawiedliwością i tym prawem, a każdy pamięta, jak jedno i drugie wyglądało pod waszymi rządami. Mógłby choć przyznać, nie wymagam więcej, że przynajmniej nie jest ...
- Pani redaktor, proszę mi pozwolić ...
- Niestety, nie mogę, nasz czas ...
- Jedno zdanie, pani redaktor, tylko jedno zdanie ...
- Przykro mi, panie pośle, ale niestety, nasz czas minął ...
- Bardzo ...
- Państwa i moim gościem był dziś ...
- Pani redaktor, przecież tak nie ...
- Dziękuję panu za rozmowę, panie pośle. Dobranoc państwu.
- Dobranoc.
Kamera - stop. Program dobiegł końca.
- Proszę się nie martwić, panie pośle, jeszcze będziemy mieli wiele okazji, by rozmawiać, dziękuję panu.
- Dziękuję, ale ...
- Czy moje buty były wystarczająco dobrze wyeksponowane? - zapytała dziennikarka, zwracając się do przysłowiowego kamerzysty.
- Jak zwykle. Było suuuper! - odpowiedział przysłowiowy kamerzysta.



Komentarze
Pokaż komentarze (35)