Jestem skromnym, młodym, wysokim, przystojnym, początkującym blogerem. I jestem romantykiem. Marzeniami urozmaicam sobie nudne życie. Nieraz marzę, by zostać drugim polskim kosmonautą. Innym razem, by grać na gitarze. Ostatnio zajmuje mnie, żeby nie powiedzieć - prześladuje, pytanie. Co zrobiłbym, gdybym został bardzo (a nawet bardzo, bardzo) wpływową osobą?
Długo nic nie przychodziło mi do głowy, bo i głowa nie od tego, by do niej coś przychodziło. Ale się nie poddawałem. Człowiek, każdy człowiek, nawet człowiek z taką głową jak moja, nie powinien się poddawać. Nie poddawałem się. Myślałem dalej. Głowa puchła, a ja myślałem bez ustanku. Dobrze, że robi się cieplej, bo musiałbym chodzić z gołą głową. Nie znalazłbym dla siebie odpowiedniego rozmiaru czapki. Wysiłek został jednak wynagrodzony!
Wymyśliłem. Chciałbym uchylić ludziom, rodakom, nieba. Nie, nie w przyziemny sposób. Od tego jest rząd. Nasz nam uchyla. Bardziej uchylić nie może, bo sam mógłby się pochylić i upaść, a tego przecież nie chcemy. Chciałbym uchylić w sposób najdalszy od przyziemności. Chciałbym pokazać złe przykłady. Napiętnować je i tym samym otworzyć rodakom bramy wiodące do nieznanych lądów.
Oczywiście, nie mogąc piętnować w sposób dosłowny, piętnowałbym symbolicznie. Pozywałbym ludzi do sądu. Tych, którym zawdzięczamy nasze wspólne nieszczęścia.
Pozwałbym Mickiewicza. Do sądu. A dlaczego nie? A co, nietykalny? Pozwałbym go za "Litwę, Ojczyznę moją". To drań. Pal sześć tych Litwinów, chodzi o nas. Ojczyzną Polaków powinna być Europa, a nawet powinien być nią świat. "Świecie (postępowy, rzecz jasna), Ojczyzno moja" - tak powinny brzmieć epopeje. Wspólny dom, wspólna rodzina, wspólna tradycja. Gdyby nie ten Mickiewicz, nikt nie nazywałby nas oszołomami. I pozwałbym Moniuszkę. Chopinowi bym darował, ale Moniuszkę pozwałbym bez wahania. "Straszne dwory" "Patriae" (jakie, do diabła, patriae, gdy mamy ojczyznę ojczyzn!) - co to jest? Zaścianek, parafiańszczyzna, sarmatyzm. Fuj! Gdyby poprzestał na tych góralach, pół biedy. Do sądu z nim! Matejko, kurdupel jeden! Zachciało mu się Batorego pod Pskowem! Czego to uczy młode nasze europejskie pokolenie? Wstyd mówić. Do sądu. Wyimaginowana wielkość historycznych osiągnięć. Współpraca, braterstwo, postęp - to są tematy malarskie. I jeszcze ta matrona, ta modląca się Kinga! Komu to można pokazać, żeby się nie roześmiał? Skazać go, a obrazy pochować do piwnic.
I ten, najbardziej mi nienawistny, Sienkiewicz. Pinochet myśli. Bez Sienkiewicza nasze losy mogły się potoczyć zupełnie inaczej. A nie mógł, drań, pisać o polskich dylematach, o polskich upadkach, o polskiej małości w porównaniu z wielkością innych? Mógł, a nie chciał! Sromota. Bogu dzięki, że nikt go już dziś nie czyta, ale i tak powinien stanąć przed sądem. Dla przestrogi. I jeszcze to jego literackie, obmierzłe zainteresowanie nieletnimi dziewczynkami. W naszych czasach!
Zaczynam się coraz bardziej denerwować. Już miałem poprzestać, ale nie mogę. Pozwałbym jeszcze Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Tak, tak. A potrzebny nam był ten 966 r.? Bylibyśmy państwem bezwyznaniowym, bylibyśmy nowocześni, nie bylibyśmy narażeni na jad kleru, na rozmodlone berety. Bylibyśmy prawdziwymi braćmi dla naszych europejskich braci. Chrobry był jeszcze gorszy. Gdzie on nie był? W Kijowie był? Był. W Moskwie nie mógł, ale gdyby mógł, też by był. W Pradze był? Był. A musiał? Odrę przechodził? Przechodził. Anektował tereny naszych przyjaciół Niemców? Anektował. Takiego władcy trzeba się nie tylko wstydzić, takiego trzeba piętnować, by już nikt inny nie mógł wziąć z niego przykładu. Do sądu z nim! A jeszcze, ajatollah jeden, zęby kazał wybijać rodakom nie przestrzegającym postów. Tu żarty się skończyły - musi zniknąć z naszej świadomości.
Uspokoiłem się. Teraz siadam, by pisać pozwy.



Komentarze
Pokaż komentarze (76)