Świat wiruje jak sufit po zbyt wielkim spożyciu. Byli już kowale z młotami, był kowal z Cyganem, kowal z pieniędzmi i gwiazdami (ten szczególnie rozkoszny), ale Kowala z grubą kreską jeszcze nie było. Był mdlejący autorytet z grubą kreską, ale Kowala dotychczas nie było. Zawsze coś się kończy, by zacząć się coś mogło.
Partia, która miała uzdrowić polskie piekło, zgarnąć całą pulę wyborczą (albo choćby 11%), zadziwić nie dających się zadziwiać, zadziwia już chyba tylko tych, którzy nie wierzyli, że cokolwiek jest w stanie uzdrowić polski kabaret.
Kogóż tam nie ma? Jest dama, która będzie rządzić razem z PiS-em, ale wyłącznie wówczas, gdy PiS pozbędzie się prezesa. To przypomina króliczka, który mówi do lisa: jeśli zagryziesz tygrysa, stanę się żyrafą. Jest inna dama, która łzy zamieniła na lemiesze, i lemieszuje. To taka madame Pinkerton, która chłoszcząc swego pana Motylka, krzyczy, że jest Damą Kameliową. Jest dżentelmen, któremu się wydawało, że odgrywa rolę współczesnego Szwejka, a okazał się wyłącznie baronem Munchhausenem. Inny jego kolega pozazdrościł mu sławy blogerskiej. I temu się udało. Został Szwejkiem. Mniej może od pierwowzoru przenikliwym, ale na pewno podobnym. Jest dżentelmen, który nie wychodzi z naszej telewizji, ucząc red. Morozowskiego, jak być naznaczonym wdziękiem. Z kolei jego kolega dokonał cudu. Przemienił się w paralizator i sparaliżował partię. Sparaliżował ją kodami. Wysłać go do państw, które mają prawdziwe kody, kody dostępu, i światowy militaryzm pęknie jak Jabba (Jabba to taka gruba baba, oczywiście, baba piaskowa). Jeszcze inny dżentelmen, który rościł sobie prawo do wysokiego powołania politycznego, poprzestał na wysokim wzroście.
A Kowal? Kowal wzruszał. Wzruszał z posad bryłę świata. Świata dobrych obyczajów w polityce. Tak mówiono. Tylko koni, tylko koni ..., nie tak, tylko Kowala żal - zawodzono. Kowal był dobry na wszystko. Kowal miał wizję. Kowal nadal ma wizję. Ma wizję grubej kreski, którą się odcina (prawdziwy heroizm!) od PiS-u. Ma jeszcze bardziej wizyjną wizję. Widzi, że prezes poniesie klęskę. Cóż za sokoli wzrok! Kowal z lornetką.
Śmiać się czy płakać? Śmiać się, śmiech to zdrowie, a młot resztę dopowie.



Komentarze
Pokaż komentarze (93)