capa capa
902
BLOG

Kto rządzi PJN-em?

capa capa Polityka Obserwuj notkę 57

Ciekawość to taka ciekawa rzecz. Rzadko kiedy słyszymy: a co mnie to obchodzi, to przecież nie jest ważne. Częściej: kto, jak, gdzie, dlaczego, za ile? I bardzo dobrze, że tak słyszymy. I jeszcze lepiej, że sami o to pytamy. Kto pyta, nie błądzi, mawiał pacan z Błądzi. Ciekawość polityczna jest jeszcze bardziej podniecająca. Kto rządzi? Ba! Łatwo odpowiedzieć na pytanie, kto rządzi w mojej rodzinie. Rządzi żona, która w moim (moim?) domu jest jednocześnie Tuskiem i Schetyną. A nawet Tomczykiewiczem. Różnica między nią a Tomczykiewiczem sprowadza się jedynie do postury. Ale dajmy pokój prywacie. Porozmawiajmy o Polsce.

Kto rządzi PO? Wiadomo. Wiadomo? Wiadomo. Wiadomo też, kto rządzi PiS-em. PiS-em rządzi, powołuję się na wypowiedź posła Filipa, myliłby się każdy, sądząc, że Macedońskiego. Filipa Libickiego. Zdaniem tego zasłużonego dla utrzymania ładu medialnego posła, PiS-em rządzi Antoni Macierewicz. I to jest informacja, która się nadaje do prasy! Swoją drogą, na jakich durniów wychodzą teraz ci wszyscy, którzy mówili, że PiS-em rządzi prezes. Kto rządzi PSL-em, wiemy. Wiecznie żywy duch Witosa. Wincentego Witosa. Sojuszem zaś, tak, tak, tym Sojuszem, rządzi nostalgia. Nasza wiedza jest, jak widać zdumiewająca. A jeśli dodać do tego wiedzę o tym, kto rządzi Wielkim Pałacem, jest nawet porażająca. Wielkim Pałacem rządzi żyrandol, bo tak interpretuję (a to chyba mi wolno; wolno?) słowa pewnego klasyka. Niestety, na tym się nasza wiedza kończy. I to wywołuje rozpacz, bo jak tu nie stwierdzić, kto rządzi PJN-em.

Z tym rzeczywiście jest pewien kłopot. Złośliwi mówią, że PJN-em rządzą kody, ale to tylko żart. Dowcipnisie twierdzą, że PJN-em rządzi Lady Joanna, ale to tylko złośliwość. Alergicy uważają, że "moc" jest z Michałem, Precz z Pinochetem i Jego Zwolennikami, Kamińskim, ale to wyłącznie idioci. Rozczuleni stawiają na poseł Jakubiak, ale to z kolei jedynie załzawieni analitycy. Marek Migalski jest przekonany, że PJN-em rządzi Marek Migalski, ale to tylko Marek Migalski. Pani Isabel chciałaby, żeby PJN-em rządził Kazimierz Marcinkiewicz, ale to wyłącznie poezja. Więc kto?

Ba! Tu trzeba nie lada przenikliwości. Razem z żoną doszliśmy do wniosku, że na problem trzeba spojrzeć z innej strony. Tak raczej bardziej intelektualnie. Kto może być prawdziwym liderem jakiegoś ugrupowania? Tylko ktoś, kto potrafi swe myśli, które wgryzą się w zwolenników, spisać. Pisał Lenin, oj, ten to pisał. Pisał Dmowski, pisał Churchill (czyta się Łinston), nie pisał jedynie towarzysz Wiesław, ale towarzysz Wiesław dla odmiany zniewalał słowem mówionym. To go usprawiedliwiało. Niby wszystko brzmi logicznie, ale w przypadku PJN-u zaczynają się schody. W PJN-ie jest bowiem więcej blogerów, niż w PO piłkarzy. A co jeden, to, nie przymierzając, Ionesco albo Pilch. A raczej odwrotnie: Pilch albo Ionesco.

Gdy doszliśmy do tego momentu naszych rozważań, żona musiała zjeść dodatkową kolację, której (podobnie jak poprzedniej) jeść nie powinna. Też zacząłem odczuwać głód, ale żona przekonała mnie, że jedzenie o tak późnej porze nie jest wskazane. Po kolacji ponownie zabraliśmy się do wysiłku intelektualnego. Który z blogerskich PJN-owców jest blogerem najlepszym? I nieoczekiwanie podeszliśmy do ściany, bo odpowiedź na tak postawione pytanie jest tak samo łatwa, jak stwierdzenie, kto jest bardziej obiektywnym dziennikarzem: redaktor Lis czy redaktor Olejnik? Żona ponownie poczuła głód. Gdy go zaspokoiła, zaczęliśmy metodycznie oceniać każdego z PJN-owskich blogerów. Po selekcji, która kroiła nasze wrażliwe na piękno słowa i myśli teksty, już byliśmy skłonni wskazać na Marka Migalskiego, gdy zadzwonił telefon. Moja znajoma (kto czyta te brednie, wie, o kim mowa) podpowiedziała, że Marek Migalski jest wprawdzie Platonem PJN-owskiej blogosfery, ale od Platona ważniejsza jest prawda. I wówczas nas oświeciło. To oświecenie, dodaję gwoli zaspokojenia innego rodzaju ciekawości, uratowało przy okazji zawartość naszej lodówki. Arystotelesem PJN-owskiej blogosfery bez najmniejszych wątpliwości jest poseł Filip Ma ..., nie Ma ..., tylko Libicki.

Poseł Filip powinien rządzić (o ile już tego nie czyni) PJN-em. A po wyborach całą Polską. Obawiam się, że premier też jest świadom zagrożeń. Podobno jeszcze nigdy dotychczas nie strzelał tak mało bramek (goli?) na boisku. I sen też ma od dłuższego czasu jakiś taki bardziej potnisty. Współczujemy premierowi. I trzymamy kciuki za posła Filipa.

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Polityka