capa capa
591
BLOG

Transferów politycznych ciąg dalszy

capa capa Polityka Obserwuj notkę 47

Od miesięcy o niczym innym nie słychać, tylko o żartach z PJN-u. Prym wiodą (prymusi?), jakże inaczej, blogerzy. Po części ci sami, którzy wcześniej omal nie tracili dla PJN-u głów, rąk, nóg i klawiatur. Śmieją się ludzie wsi i ludzie miast, śmieją się wysocy (admiratorzy panów Migalskiego i Poncyljusza) i niscy (niscy nie są niczyimi admiratorami, wiem coś o tym), śmieją się trawy i mchy. Śmieją się nawet porosty. Płyny na porost włosów są bardziej powściągliwe. Nie śmieją się jedynie dziennikarze, którzy wcześniej ... wiadomo.

Jedyną osobą, która się nigdy nie śmiała, byłem ja. Wasz pokorny sługa. Śmiała się moja żona, niestety. Jest tak śmiertelnie zakochana w partii, że nie potrafiła zachować powagi. Śmiała się, a to delikatne określenie, i śmiała. Obrazy spadały ze ścian, żywność wypadała z lodówki, pękały żarówki, sąsiadom z pobliskiego osiedla pękały bębenki. Żona się śmiała, a ja w myślach powtarzałem: śmieją się tylko durnie, PJN jeszcze zdoła pokazać, na co go stać. I stało się. Jakże Wam teraz musi być łyso! Mojej żonie nie musi, ale to wyłącznie zrządzenie losu.

W ciszy i skupieniu, nie chwaląc się, PJN konstruowało bombę. Polityczną, medialną, psychologiczną - przymiotniki są w gruncie rzeczy zbyteczne. Najważniejsze jest to, że bomba wybuchnie. Spokojnie, proszę zachować pewność siebie. Nic nam nie grozi. Bomba wprawdzie wybuchnie, ale efekt tego wybuchu przyniesie powszechne ukojenie.

Konstruktorzy tej bąby (znudziło mi się pisać - bomby), widząc, że nic nie pomaga w zniszczeniu partii, postanowili posłużyć się dywersją. Na początku nie wiedzieli, jak wydywersować. Jeden z nich chciał nawet wywersyfikować, ale kiedy mu wytłumaczono błąd, zrezygnował. Najprawdopodobniej skończyłoby się wyłącznie na myśleniu, gdyby partia nie udzieliła podpowiedzi. Nieświadomie, rzecz jasna. Partia rozpoczęła politykę transferów. Przyjaciele partii zaczęli straszyć naród, że kolejne transfery obejmą polityków PJN-u. Iron (a może Nonajron, nie jestem pewien) Lady, dotychczas zachowująca olimpijski, a nawet dyskobolski, spokój, nie wytrzymała. Szepnęła: kontra. To magiczne słowo zadziałało. Postanowiono posłużyć się najlepszą bronią, jaką wynalazła ludzkość: tą samą bronią. Kto transferem walczy, od transferu ginie - wymyślono na poczekaniu. Ten slogan przejdzie nie tylko do annałów PJN-u, ale zasili również słowniki przysłów i powiedzeń.

Nie rzucim ziemi, zanucono. Ziemia jest bezcenna. Jak na zawołanie, wśród członków partii zaczęli krążyć emisariusze PJN-u. Niczego nie owijano w bawełnę. Mowa emisariuszy była krótka: przechodzisz do nas i dostajesz jedynkę. Tylko pierwsi mogli je dostać, pozostałym proponowano dwójki, spóźnialscy dostawali trójki, a ... nomina jest jak femina, więc sza ... dostał szesnastkę. Dostał i podskakiwał z radości. Jako ostatni do PJN-u zdecydował się przejść, wiadomo. Kapitan ... i takie tam. 

Gdy już wszyscy członkowie partii przeszli do PJN-u, kapitan został nowym szefem PJN-u, który w tej samej chwili przemianowano na PO.

Śmiejecie się jeszcze? Nie sądzę. Nikogo nie sądzę.  

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (47)

Inne tematy w dziale Polityka