Jeśli spojrzymy na Wielki Piątek jako dzień Męki Pańskiej to z jednej strony zobaczymy obraz człowieka-Boga zdradzonego, opuszczonego przez najbliższych. Przyjaciele którzy do tej pory zarzekali się że pójdą w ogień za swoim Mistrzem uciekli dopiero wtedy, kiedy zauważyli brak chęci walki u samego Jezusa. Dużo częściej mówi się o św. Piotrze jako o tym który wyparł się Jezusa, rzadiej o tym który pierwszy dobył miecza gdy pojawili się arcykapłani ze zbrojnymi by pojmac Jezusa. Powiem więcej - dopóki wierzył że konfrontacja i obrona swojego Mistrza ma sens obciął ucho jednemu ze sług faryzeuszy. Nie dziwię się zresztą - uczniowie byli najbliżej Jezusa gdy ten dokonywał cudów więc zapewne spodziewali się kolejnego cudu a gdy ten nie nastąpił a sam Jezus oddał się w ręce oprawców, uciekli czym prędzej. Normalna, ludzka reakcja - nie
udało ocalic się swoich ideałów, może uda ocalic się życie.
Później nastąpił osąd Jezusa, okrutne biczowanie i poniżanie które zwieńczyła śmierc na krzyżu. Powstaje pytanie - czy trzeba byc Bogiem by w obliczu powszechnej pogardy czy nawet wrogości dla głoszonych przez siebie poglądów wytrwac ?
To jest właśnie spojrzenie na Wielki Piątek od drugiej strony. Znane są oczywiście przypadki heroizmu ale są na tyle rzadkie że są oni nazywani bohaterami i dopiero po śmierci przywraca się cześc ich pamięci. Historia zna wiele przypadków - od męczęnników opisanych w Quo Vadis Sienkiewicza po dzisiejszych ginących w krajach Afryki Północnej. Owszem, to nie są już igrzyska ale panuje milcząca zgoda na takie procedery. Jakoś nie wyobrażam sobie interwencji zbrojnej państw Europy w ochronie wartości które leżą u jej fundamentów tak samo jak prawo rzymskie czy myśli greckich filozofów. Mowa oczywiście o chrześcijaństwie tak wstydliwie teraz ukrywanym na "postępowym" Zachodzie. Co innego libijscy cywile chcący demokracji w swoim państwie. Pomijając fakt że jest to w istocie wojna domowa a postulat za wprowadzeniem demokracji miał pełnić rolę
lepu na interwencję Zachodu dla jednej ze stron. Opinia publiczna podłapała temat a państwa takie jak Francja widząc szansę na odwrócenie spadku popularności dla swoich rządów zdecydowały się na interwencję. Proceder odwracania uwagi od realnych problemów to temat na zupełnie inny artykuł więc wracam do głównego wątku.
Tak jak było kiedyś tak bywa i dziś niestety - walka za ideały które nikomu nie przynoszą materialnych korzyści
pozostanie odosobniona. Bo po co bronić "obciachu", "zacofania" zwłaszcza że ten niedobry Kościół tak wcina się w dyskusje publiczne ? To, że Europa odrzuciła swoje chrześcijańskie korzenie to pewnik. Pozostaje pytanie czy pod wpływem antyklerykałów poprzez milczenie przyznamy im rację w walce z "obciachem" ? Czy zostaniemi wierni swoim tradycjom gdzie między innymi odsieczy wiedeńskiej gdzie określani byliśmy z niekrytym podziwem Przedmurzem Chrześcijaństwa ?
Ja przychylam się że koniec końców dołączymy do "zgniłego Zachodu" gdzie jedyną wartością są coraz dalej idące antywartości bo trudniej jest być nonkonformistą nawet jeśli za to nie grozi śmierć na krzyżu a jedynie zdziwienie lewicowych elit.
- m.zemla
208
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze