Miałem to szczęście, że udało mi się polecieć z rodziną na beatyfikację. Jako że dzisiejszy dzień poświęciłem na zwiedzenie Rzymu mogę śmiało powiedzieć że teraz to w połowie polskie miasto. Tutaj Polaków idących z flagami czy też śpiewających religijne pieśni nie spotykają szykany a jedynie zaciekawienie. Inny świat ? Nie, to dalej Europa. Cieszy fakt, że za zwykłe wyrażanie uczuć nie spotykają żadne szykany. Może ktoś powiedzieć że to dość polityczna ocena ale jeśli chce się porównać stosunek do religii u Włochów z naszym to trzeba powiedzieć że przywiązania do chrześcijaństwa nikt tam się nie wstydzi.
Jedyną gorszącą rzeczą są figurki papieża " z kiwającą głową" sprzedawane wśród licznych innych "pamiątek". Poza taką drobnostką całe Wieczne Miasto plakatami, osobami rozdającymi ulotki przypomina o jutrzejszym wydarzeniu. Dla przybyszów z poza Włoch dostępne są karty pielgrzyma umożliwiające darmowy transport komunikacją miejską. Sami Włosi traktują nas bardzo życzliwie podobnie jak spotykani Polacy - normalnym jest zapytanie się skąd przyjechaliśmy i wymiana uśmiechów. Nie jest to jedność taka jaka była na pl. Piłsudskiego tuż po śmierci papieża ale takie uczucia z pewnością udzielą się jutro.
Już ostatnia myśl związana z beatyfikacją. Ludzie na codzień są bardzo różni - my Polacy potraimy się spierać na niemal każdym polu. Nieraz krew mnie zalewa ze względu na skrajną głupotę licznie prezentowaną i akceptowaną także tutaj, na salonie w wypowiedziach co poniektórych blogerów. Dobrze się stało że autorytet papieza potrafi zjednać wszystkich bez względu na opcję poltyczną. No może niezupełnie ale takie głosy o zabraniu święta 1 maja w ustach p.Siwca traktuję bardziej jak pomruki dziecka któremu mama nie chce kupić zabawki niż jak atak na samą personę Jana Pawła.
Relację z samej beatyfikacji + zdjęcia postaram się umieścić w najbliższym czasie. Teraz już milknę i życzę dobrej, spokojnej nocy wszystkim którzy myślami są z jutrzejszym świętem.
- m.zemla



Komentarze
Pokaż komentarze (3)