Tytuł nie odnosi się bynajmniej do słów jednego z polskich biskupów ale najlepiej obrazuje to w jaki sposób tzw. cywilizowany świat prowadzi swoje interesy. Nie ma człowieka, nie ma problemu. Brutalne ? Barbarzyńskie ? Zgodne z duchem demokracji ? Na te pytania można odpowiedzieć "tak" albo "nie" tymczasem szuka się dla nich usprawiedliwienia pokazując krwawe "osiągnięcia" martwych, pokonanych wrogów. Tyczy się to zarówno zamordowania Osamy jak i nieudanego nota bene zamachu na Kadafiego.
Państwa szczycące się demokracją powinny nie korzystać z niej jak z garnituru prezentującego to co najlepsze ma do zaoferowania obecny świat ale również nosić go nawet wtedy gdy uwiera. Pewnie gdybym był Amerykaninem wyszedłbym na ulice i cieszył się za pomszczenie 11 września ale mam ten przywilej że jako Polak mogę na to spojrzeć bardziej trzeźwo. Nie słyszę głosów które by zwróciły uwagę na to że była możliwość schwytania Bin Ladena jedynie jakie to będzie miało dalsze konsekwencje dla walki z terroryzmem. W komunikatach podaje się informację że Osama zginął w trakcie strzelaniny od strzału w głowę. Zakładam, że był to strzał snajpera. Pytanie - Czy ten sam strzelec nie mógł postrzelić Osamy np. w rękę co by skutecznie utrudniło mu dalsze obstrzeliwanie się ? Jeśli strzela się komuś w głowę chyba nie liczy się na postawienie się postrzelonego pod sąd ? Jeśli tak, to co takiego mógł powiedzieć Osama w sądzie że był aż tak niewygodny ? Zdradzić kulisy zamachu z 11 września ? Przypomnieć czyje pieniądze dały mu takie możliwości ?
Zasada po "trupach do celów" usiłowały i dalej usiłują zastosować państwa wspierające rebeliantów libijskich. Jeśli ktoś nie pamięta, to rezolucja Rady ONZ mówiła o utworzeniu strefy zakazu lotów nad Libią w celu ochrony cywilów. Nie będe pisał o prawdziwych motywacjach tej interwencji bo to zupełnie inny temat, wspomnę tylko że już zaraz po interwencji powstała kwestia czy oznacza to zabicie Kadafiego czy nie. Tutaj nie było już jednomyślności - USA nie mając w tym interesu zdecydowanie zaprzeczyło, z kolei Francja uzależniła sukces interwencji od śmierci przywódcy Libii. Teraz po nieudanym zamachu (były ofiary ale sam Kadafi przeżył) powstaje pytanie, co dalej ? Przypomnę że koalicja na krótko przez atakiem rakietowym odrzuciła pertraktacje wysunięte przez Muamara wybierając opcję ataku rakietowego i licząc że nie będzie już z kim negocjować. Sam rzecznik koalicji wije się jak piskorz z jednej strony mówiąc że celem była siedziba rządu Libii z drugiej że nie chcieli śmierci samego Kadafiego. Może ktoś to kupi ?
Zasada "po trupach do celów" działa jak zwycięstwo w bitwie w trakcie trwania wojny. Dla wygranych oznacza ono albo przełom w wojnie albo zwycięstwo które pokrzepi morale. O ile w wojnie z terroryzmem USA odniosły zwycięstwo moralne to sama śmierć Osamy tylko zwiększy szeregi jego zwolenników. Z Libią nie osiągnięto nic a nawet cofnięto sie o krok, bo jak inaczej oceniać misję wojskową która po raz kolejny się skompromitowała.
A co z naszym własnym podwórkiem ? Czy patrząc na politykę państw zachodnich postawić znak równości i powiedzieć że tak politykę prowadzi PiS ? Moim zdaniem nie ale każdy musi odpowiedzieć sobie na to pytanie zgodnie z własnym sumieniem
- m.zemla



Komentarze
Pokaż komentarze (5)