Gabinet najważniejszego człowieka w państwie osnuwał gęsty, tytoniowy dym. Opary wypełniały go pobrzegi potęgując półmrok i skrywając nerwowe spojrzenia jakimi na niego patrzono. Nie było w nich śladu dawnego podziwu a jedynie cień nadziei że ten któremu wszystko zawdzięczają wyczaruje coś bądź stworzy kolejnego Palikota. Próbując uspokoić zszargane nerwy zaciągnął się mocno Białmurem. Czuł się cholernie samotny a ludzie którzy go otaczali określał w myślach "miernotami". Trzeba im przyznać, że przynajmniej lojalnymi.
- Siemoniak, melduj jaka jest sytuacja. Tylko szczerze, bez owijania w bawełnę. -rozkazał - Sytuacja się pogorszyła ?
- I tak, i nie Panie Premierze. Co prawda nie udało nam się odzyskać Okęcia ale dalej kontrolujemy wszystkie mosty i większość Warszawy. - oznajmił po czym przerwał by otrzeć kropelki potu z czoła - Cała ściana wschodnia powstała przeciwko nam. W małych miasteczkach dochodzi do linczów, mnożą się przypadki podpaleń orlików. Nieco lepiej sytuacja przedstawia się na Śląsku. Co prawda padł Sosnowiec i Bytom za to dalej utrzymujemy Katowice dzięki wsparciu Gorzelika i jego bandy.W kaczystowskich Kielcach Prezes zbiera swoich popleczników zdaniem TVN'u może ich być nawet 20 tys. Drugie tyle zebrał Ziobro w Krakowie a ich siły wciąż rosną...
Ze słów szefa MON wynikało że sytuacja jest ciężka ale niedramatyczna. Mimo ostatnich problemów wciąż wierzył że nastroje społeczne uda się ostudzić a wystąpienia w kraju opisać jako groźne dla demokracji, sterowane przez kaczystów i ciemnogrodzkie elity. Wiedział że Siemoniak nie skończył raportować o sytuacji w kraju ale zbyt wiele złego już usłyszał. Skinieniem głowy zachęcił Radka do zabrania głosu.
- Donald, zanim zacznę, na wstępie chcę podkreślić że zrobiłem wszystko co było w mojej mocy by uzyskać pomoc od naszych przyjaciół zza Odry. Zaczęło się dobrze, pozwolili mi rozmawiać z samą Angelą. Ona dalej w Ciebie wierzy, Donald. Kazała mi przekazać Ci słowa otuchy, poklepać po plecach...
Oblicze premiera zamieniło się w jednej chwili z marsowego w potworny grymas. Bratnia pomoc Niemiec do tej pory podtrzymywała go przy duchu mimo że Generał ostrzegał go że dopóki żyje choć jeden Niemiec pamiętający IIWŚ nie ma co na to liczyć... Wyszło na to, że stary wyga nie tylko był ekspertem od Rosji ale jako jedyny miał odwagę powiedzieć mu w twarz to co inni szeptali między sobą.
Sikorski jakby czytając w myślach zwierzchnika przeszedł od razu do samokrytyki - Wiem, zawiodłem nie pierwszy już raz. Jeśli Cie to pocieszy wynegocjowałem przyjazd sześciu autokarów z bojownikami ANTIFY.
Nam potrzebne jest wojsko ! Nie bandy wyrostków których dziadkowie podbili Polskę !... Siemoniak, melduj stan osobowy wojsk lądowych ! Żarty się skończyły.
Premier spojrzał w stronę siędzącego najdalej jakby poza kręgiem zebranych starca ubranego po wojskowemu skrytemu za oprawą swoich legendarnych już okularów. Jego zdania wysłucha na koniec, tak jak zawsze gdy chodziło o sprawy związane z użyciem przemocy wobec narodu.
Tymczasem głos zabrał Siemoniak - Zgodnie z ostatnimi instrukcjami Klicha wojsko polskie rozwiązano połowę zapisując na papierze jako martwe liczby a kolejne licząc jako urzędników cywilnych MON'u. To co pozostało siedzi w Afganistanie.
Krótka odpowiedź ministra bolała jak policzek ale wiedział że podpisując rozkaz Klicha jest za to odpowiedzialny w równym stopniu co poprzednik Siemoniaka. Spojrzał z nadzieją w stronę starca w okularach
- Zapoznaliście się z sytuacją, generale Jaruzelski. Powiedzcie proszę czy jest dla nas jeszcze nadzieja ?
Dało się słyszeć głośne chrząknięcie a oczy zebranych w gabinecie Prezesa Rady Ministrów skierowały się w stronę zasłużonego dla III RP bohatera który mimo lat dalej zachowywał trzeźwość umysłu. Czy to z braku sił czy nadmiernej pewności siebie jako jedyny z pośród zabierających głos nie wstał. Stary zachrypnięty głos zdawał się hipnotyzować Donalda Tuska.
- Wasze lemingi Was nie obronią, wojska albo nie ma albo jak wspomniał Pan Siemoniak jest za granicą. Zostają siły policyjne które wystarczą tylko na kilku dniowe starcia. Warszawa i inne większe miasta posiada jeszcze dość liczną straż miejską. Jeśli mogę coś doradzić to przebijać się do Gdańska, bastionu Platformy albo do granicy ze Szkopami.
- Generale, poprowadzisz nas w takim razie na Gdańsk.
- Nie, ja już stary jestem i nie mogę tak podróżować. Zresztą, jeśli Wam się nie uda wrócić, ktoś musi wychować Waszych następców...- uśmiech Generała miał w sobie coś ze starczej złośliwości i swoistej troski jaką otaczał swoje dziecko, III RP
KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ
ps. Całość to oczywiście zwykłe politicion-fiction dla tych co wezmą tekst za bardzo do siebie ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (2)