597 obserwujących
693 notki
3885k odsłon
  438   0

WOJTUNIK – PARTYJNY KOMISARZ CZY SZERYF W CBA?

 

Powołanie na stanowisko p.o. szefa CBA Pawła Wojtunika miało stworzyć przeświadczenie, że najważniejsza służba antykorupcyjna trafiła w ręce kompetentnego fachowca. Media ze szczególnym naciskiem podkreślały, że do Biura trafił człowiek apolityczny, doskonały zawodowiec, „gliniarz z powołania, który nie da się wykiwać”. Wskazywano na zasługi Wojtunika na stanowisku szefa CBŚ, udział w wyjaśnieniu „afery starachowickiej” czy walkę z mafią.

Tymczasem, przez okres ostatnich dwóch lat niewiele słyszeliśmy o spektakularnych sukcesach CBŚ, a sama służba była określana mianem „tygrysa na papierowych nogach”. Gdy Wojtunik obejmował szefostwo CBŚ pokładano w nim nadzieję, że „przywróci tę elitarną jednostkę do świetności”. Jedną z pierwszych jego decyzji, na początku 2008 roku było stworzenie listy 100 najgroźniejszych przestępców oraz biznesmenów inwestujących "brudne" pieniądze, których nękanie miało odtąd stać się głównym zajęciem funkcjonariuszy CBŚ. Działania gangsterów miały być non stop monitorowane. "Nie zaznają spokoju, nawet za kratami" – zapowiadał wówczas nowy dyrektor CBŚ.

O efektach tych działań nie mieliśmy okazji niczego się dowiedzieć, za to usłyszeliśmy o kompromitującej pomyłce funkcjonariuszy, dotyczącej zatrzymania niewinnego informatyka. Medialnym informacjom o pracy CBŚ – na co warto zwrócić uwagę – towarzyszyły zwykle sceny zatrzymań, rzuconych na ziemię przestępców i widok zamaskowanych funkcjonariuszy.

Po objęciu funkcji po. szefa CBA Wojtunik – wbrew zasadzie, iż cisza sprzyja pracy służb – zaczął udzielać obszernych wywiadów prasowych. Lektura tych wywiadów stanowi o tyle pożyteczne doświadczenie, że pozwala ocenić wiarygodność pana Wojtunika i wykazać liczne rozbieżności między werbalnymi deklaracjami, a faktami.

Już w trzy dni po objęciu stanowiska, nowy szef CBA udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”.  Na uwagę dziennikarza, że oto przeciwnik powstania CBA został szefem tej służby, Wojtunik odpowiedział: „Uważałem, że cała para, jeśli chodzi o wzmocnienie ścigania korupcji, powinna pójść w policję. I jeszcze się nie odkochałem w CBŚ, ale dziś staram się zakochać w CBA. Jeszcze nie dotarło do mnie, że nie jestem policjantem”.Już wówczas Wojtunik wiedział, że „Problem tej firmy (CBA) polega na tym, że jest wyizolowana ze współpracy z innymi służbami, a młoda kadra zajęła się dużymi sprawami, nie mając doświadczenia. Dbałość o standardy prawne to rzecz najważniejsza, bo pokusa wykorzystania tej służby jest bardzo duża. Potrafię się jej oprzeć” – deklarował.

Mogliśmy również przeczytać, że nowy szef ma wyrobioną opinię o służbie, którą objął: „CBA – stwierdził Wojtunik - nie może być postrzegane jakkolwiek politycznie, ale jako policyjna służba antykorupcyjna. Nieporozumienie wzięło się stąd, że ta służba sama siebie postrzegała jako służbę specjalną do specjalnych spraw, specjalnych poruczeń. Chciałbym, żeby ci ludzie działali bez sympatii i ścigali tylko tych, którzy popełniają przestępstwa korupcyjne.”

W ocenie Wojtunika, żadna z przeprowadzonych przez CBA akcji – począwszy do sprawy Sawickiej, po ujawnienie afery stoczniowej – nie zasługuje na miano profesjonalnej i w każdej nowy szef Biura dopatruje się poważnych uchybień i błędów. Co o tym zdecydowało? Wojtunik szuka dwóch wyjaśnień: - „ Nie wiem, czy zdecydowała zła wola, czy polityczna obsada kierownictwa. To są oceny dla firmy fatalne.”

Choć nowy szef CBA zapewniał w mediach, że nie będzie przeprowadzał żadnych czystek, pierwszą jego decyzją po wkroczeniu do Biura było zdymisjonowanie Ernesta Bejdy i Macieja Wąsika - współtwórców CBA. Natychmiast na stanowisko swojego zastępcy mianował Janusza Czerwińskiego, który od niedawna kierował poznańską delegaturą CBA, ale w latach 2006-07 był szefem CBŚ (wtedy Wojtunik był jego zastępcą).

Funkcji został również pozbawiony dyrektor Zarządu Operacji Regionalnych CBA - przeniesiony do dyspozycji przełożonego, oraz dyrektorzy regionalni z Katowic i Krakowa. Nie o wszystkich decyzjach personalnych wiemy, ale klucz zmian jest podobny - awansują dawni funkcjonariusze CBŚ, usuwani są ludzie, którzy zaczynali służbę razem z Mariuszem Kamińskim.

Pod koniec października rzecznikiem CBA został Jacek Dobrzyński – dotychczasowy rzecznik podlaskiej Policji. Natychmiast – wzorem ABW, po objęciu szefostwa przez Bondaryka – strona internetowa CBA stała się trybuną broniącą „dobrego imienia” nowego szefa, a większość komunikatów, wydawanych przez Biuro Prasowe poświęca się sprostowaniom rzekomo nieprawdziwych doniesień medialnych.

O zmianach personalnych informował Wojtunik również w najnowszym wywiadzie, udzielonym dziennikowi „Polska”. Przyznał, iż „zwolnił kilka osób” i to jest odpowiedź na pytanie co mu się w CBA nie podobało.

Lubię to! Skomentuj55 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale