596 obserwujących
693 notki
3893k odsłony
  5321   0

WYBÓR W CIENIU ROSJI

„Nie można wykluczać prawdopodobieństwa, że do składu koalicji obok „Platformy obywatelskiej” wejdą później Sojusz Lewicy Demokratycznej i Polskie Stronnictwo Ludowe. W tym przypadku na polsko-rosyjskie stosunki także czekają dość atrakcyjne perspektywy. Jeśli partia Donalda Tuska wygra wybory do Sejmu, oczywiście, w dwustronnym dialogu polsko-rosyjskim, rzecz jasna, będą wynikać problemy, jednak, zdaniem Andrzeja Wierzbickiego, będzie to dialog, nie zaś trudne do pokonania bariery, jakie wznosi PiS.”

Niewiele osób zapewne pamięta, że już dwa miesiące po zwycięstwie wyborczym Platformy w roku 2007, ówczesny szef dyplomacji Rosji  Sergiej Jastrzembski pochwalił „polskich przyjaciół: "Ten rząd zrobił więcej dla relacji z Rosją niż poprzedni przez 2 lata". Tak cenny komplement padł w związku z wypowiedzią marszałka Niesiołowskiego, który zapewniał rosyjskiego urzędnika, że „historię należy pozostawić historykom” i deklarował: „Chcielibyśmy, aby stosunki polsko-rosyjskie ruszyły do przodu, gdyż nie ma dziś w naszych dwustronnych relacjach żadnych spraw, których nie można by rozwiązać”.

Po doświadczeniach czteroletnich rządów PO-PSL wiemy, że określenie „pozostawić historykom” znaczyło tyle, co ukryć, zafałszować i relatywizować. Do kanonu spraw pozostawionym ocenom historyków doszły zatem sowiecka agresja 1920r., napaść z września 1939r., ludobójstwo w Katyniu, zbrodnie „wyzwolicieli” z Armii Czerwonej i cała 50 – letnia historia okupacji Polski. Od 10 kwietnia 2010 roku powiększono ten zapis na tragedię smoleńską. Czy może zatem dziwić, że rządowa rozgłośnia FR komentując polskie wybory pozwoliła  sobie przed dwoma dniami na wręcz niewiarygodnie bezczelną  uwagę:

Zwolennicy unormowania stosunków rosyjsko-polskich są przekonani, że sięganie po tragedie Katyńską i Smoleńską nie może być tolerowane ani w wewnętrznych rozgrywkach politycznych, ani też na arenie międzynarodowej, chociażby ze względów natury etycznej.

Jest sprawą oczywistą, że nader imponująca część wyborców pragnie stabilności zarówno w Polsce, jak też na kierunku moskiewskim.”

Nie ma żadnych wątpliwości – kontynuuje dziś kremlowski organ -  że wzajemne stosunki między Warszawą i Moskwą w przypadku odniesienia zwycięstwa przez PiS znów okażą się zagrożone. Osiągnięty aktualnie poziom zaufania w takich trudnych problemach w dwustronnych stosunkach, jak katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem czy „sprawa katyńska”, będzie, jak można zakładać, stracony. Jarosław Kaczyński już oświadczył, że wszyscy ci, którzy chcą dowiedzieć się prawdy o katastrofie, w której wyniku zginął prezydent Lech Kaczyński, powinni głosować na „Prawo i Sprawiedliwość”.

 

Wybór przed którym staniemy za trzy dni nie będzie tylko politycznym plebiscytem, zamkniętym w kręgu polskiego życia publicznego. Nie wybieramy partii i programów politycznych. Grupa rządząca – do której trzeba zaliczyć wszystkie siły stojące w opozycji wobec PiS-u -  znajduje bowiem silnego i naturalnego sojusznika w putinowskiej Rosji. W państwie postotalitarnym, rządzonym przez zbrodniczy klan funkcjonariuszy KGB, w którym ludobójstwo, mord i przemoc są jedynym narzędziem sprawowania władzy. W polskich wyborach to państwo będzie mieć swoich reprezentantów.  

„Głos Rosji” i głos przedstawicieli grupy rządzącej Polską brzmią dziś zgodnie i jednomyślnie. Taką harmonię słyszeliśmy tylko wówczas, gdy obcy, wrogi element rozgrywał polskie sprawy  przy współudziale członków „partii rosyjskiej”.

Dla Polaków ten dwugłos kończył się zawsze tragicznie.

 

 

http://polish.ruvr.ru/2011/10/04/58153019.html

http://polish.ruvr.ru/2011/10/06/58270088.html

Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale