Nasze relacje znacznie się poprawiły. W ogóle dopiero teraz można mówić o jakiejś relacji, mimo że niebezpośredniej, bo w Bogu (nie będę przecież wywoływał duchów), to przecież o niebo lepszej, bo nieograniczonej przestrzenią.
Tak że nie trzeba jeździć, wystarczy spacer. Najlepiej na cmentarz, i wcale nie ten oddalony (znów przestrzeń), dowolny. Trochę modlitwy, ale paciorek - nieobowiązkowy. Raczej myślenie, albo jeszcze coś innego - prosta obecność.
Bo dopiero teraz można oprzeć tę relację na obecności, kiedy nie dzieli już przestrzeń, jak wtedy. Tak, nasze relacje, choć nie rozmawiamy ze sobą, znacznie się poprawiły, odkąd ona umarła.
Sławomir Zatwardnicki


Komentarze
Pokaż komentarze