Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
149
BLOG

Kiedy dziecko przestaje być maskotką

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Odsłania się rąbek tajemnicy drugiej osoby. Od tej pory już nigdy nie będzie jej można traktować jak maskotkę, ale zawsze jak człowieka.
 
Być może dziecko nigdy nie było maskotką czy ludzkim zwierzątkiem hodowanym w domu. Ale przecież w którymś momencie i tatuś dochodzi do zrozumienia tego, czego mamusia miała poczucie już wcześniej, a najpewniej od początku. Oto twoje dziecko okazuje się być naprawdę nie maskotką czy ludzkim zwierzątkiem hodowanym w domu, ale kimś innym; innym nawet od ciebie, rodzicu, kimś drugim, prawie obcym... Przestaje być maskotką, którą przytulasz, gdy masz na to ochotę – teraz to dziecko decyduje, kiedy potrzeba mu kontaktu z tatusiem. Dłużej już nie jest zwierzątkiem hodowanym w domu, które się żywi i którego nieartykułowanych, choć przypominających ludzkie, dźwięków się wysłuchuje (zwykle nasilają się wraz z głodem). Teraz mówić zaczyna do rzeczy, niemalże jak człowiek; można już dopatrywać się śladu logiki w tym, co do tej pory było jedynie paplaniem
 
Prawdziwy przełom następuje wtedy, gdy odgłosy wydawane przez do tej pory papużkę hodowaną w domu, stają się nie powtarzaniem tego, co się słyszało z ust tatusia czy mamusi, ale służą wyrażaniu własnych przemyśleń. Nie musi tu chodzić o nic wielkiego, ważny jest sam fakt, że rodzic nie spodziewał się po tym „żyjątku” tego, co dane mu było usłyszeć. W przypadku mojego dziecka moment hominizacji wyrażony został zdaniem: „Tato, daj poduszkę”, przy czym chodziło o to, żebym poduszkę przyniesioną z innego pokoju położył na miejscu wskazanym przez córkę.
 
Tylko tyle? – mógłby zapytać czytelnik. Aż tyle – odpowiedziałbym. Po pierwsze to stworzenie ma swoje łóżko i że jest świadome, że to jego łóżko i że inni mają świadomość, że to jego łóżko. Po drugie wie o czymś, o czym nie wie tatuś – że poduszka ma być położona na łóżku, w takim oto, a nie innym, miejscu. I po trzecie, że wydaje polecenie własnemu tatusiowi – rozmawia z nim jak równy z równym. Minął więc czas wydawania własnemu dziecku zarządzeń, teraz obowiązują nowe zasady: każdy może mieć do powiedzenia coś, z czym druga strona musi się liczyć.
 
Odsłania się rąbek tajemnicy drugiej osoby w pozornie niewinnym zdaniu, a raz odsłonięta rzeczywistość, która wychynęła, nie da o sobie zapomnieć już nigdy. Od tej pory dziecko będzie traktowane nie jak maskotka czy ludzkie zwierzątko hodowane w domu, ale jak człowiek. Już zawsze będzie kimś innym od rodzica, kimś drugim, w jakimś sensie obcym. A ten drugi zawsze jest wymagający – nie wolno go poniżać, trzeba liczyć się z jego zdaniem jak ze swoim. Jednym słowem: trzeba go traktować poważnie, jak człowieka.
 
Tekst pochodzi z książki: Tata strongman

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości