404 obserwujących
2903 notki
12169k odsłon
2425 odsłon

O ojczyźnie rzeczywistej i urojonej

Wykop Skomentuj77

 Ja się wciąż nie mogę otrząsnąć po spotkaniu z Jadwigą Chmielowską, działaczką Solidarności Walczącej, wciąż siedzi we mnie to wszystko co pani owa zaaplikowała mi do głowy i serca przez dwie ponad godziny swojego nieustannego słowotoku. Pisałem już, ale jeszcze powtórzę – strajki roku 1980 były prowokacją mającą na celu odsunięcie od władzy Gierka i zastąpienie go Kanią. Ja pamiętam te strajki. Zaczęły się w Lublinie, mama przyjechała stamtąd bardzo zdenerwowana, a potem ludzie gadali o tych lokomotywach przyspawanych do szyn i szynce w puszkach po farbie wiezionej na wschód. Wtedy się nad tym nie zastanawiałem, bo rzecz cała wydawała mi się prawdopodobna – władza w tajemnicy przed narodem pakuje szynkę do wielkich puszek, w których normalnie wozi się farbę olejną i wysyła do Rosji, bo tam jak wiadomo głód. Wierzyłem też w lokomotywy przyspawane do szyn, bo było to bardzo malownicze i rozbudzało wyobraźnię. A potem były strajki na wybrzeżu i powstanie Solidarności. Ja nie jestem sobie w stanie tego wszystkiego ustawić chronologicznie i nawet się nie będę starał. Co innego jest bowiem przedmiotem moich dzisiejszych rozważań. Mamy oto prowokację, ludzie w niej uczestniczą, zakładam, że w większości nieświadomie. Część jednak świadomie i to ta część ważniejsza, bo gdyby było inaczej, gdzież mowa o prowokacji? No, a potem rodzi się pierwsza Solidarność. Organizacja ta – według słów Jadwigi Chmielowskiej – borykała się z napływem prowokatorów i tajkniaków w swoje szeregi. Jej głównym celem zaś było skoordynowanie akcji strajkowej tak, by porządnie przestraszyć władzę i doprowadzić do podpisania porozumień. I to się udało, zaczął się tak zwany karnawał Solidarności. Co jednak z tymi co montowali tę wspomnianą przez panią Jadwigę prowokację? Gdzie się podziali? Zniknęli? Nikt ich nie rozpoznawał i nie widział? Chyba nie, bo kiedy zaczynam w różnych okolicznościach dociekać co tak naprawdę się z nimi działo pada zwykle jednak odpowiedź – byliśmy bardzo młodzi.

 

To prawda, oni byli wtedy bardzo młodzi, a dziś są już starsi. Tylko czy mądrzejsi przez to? Mam wrażenie, że wręcz odwrotnie. Ludzie, którzy przeżyli pierwszą Solidarność, utożsamianą przez nich z walką o niepodległość, a potem rozpoznaną u zarania swego jako prowokacja tajniaków, siedzieli po więzieniach, ukrywali się, cierpieli i doczekali drugiej Solidarności, której przywódcą został odpasiony solidnie Lech Wałęsa. Nie mogłem uwierzyć, kiedy go zobaczyłem po tych 9 latach. Tak się zmienił. Druga Solidarność też była karnawałem, od początku wszyscy mówili o tym, że jest fajnie. Były różne eventy i fiesta, walił się system. Nie było jeszcze GW i knebla medialnego, był Tygodnik Solidarność i różne pisma, gdzie można było mówić i pisać co się chce. Wydarzenia te dziś nazywamy oszustwem, zdradą lub jakoś podobnie. Mówią tak ludzie pierwszej Solidarności, którzy zostali oszukani przez swoich kolegów. Ja nie wiem czy tylko przez nich i kto dokładnie został oszukany, poza Andrzejem Gwiazdą i Wojciechem Wyszkowskim. Na pewno został oszukany mój, nieżyjący już kolega, który jako uczeń liceum zaprojektował ulotkę i plakat dla Solidarności. Była to recepta lekarska, a w miejscu gdzie powinny być jakieś lekarskie bazgroły napisane było czerwonymi lietrami – Solidarość – była to recepta dla Polski. Pomysł ten ukradł mojemu koledze pewien artysta i uznał za swój. Nie znam jego nazwiska, bo rodzina kolegi nie chciał mi go zdradzić, ale jeśli żyje to na pewno się odezwie.

 

Ja przez długi czas nie czułem się oszukany. Przyszło to na mnie dopiero pod koniec lat dziewięćdzisiątych. Mogę jednak doskonale zrozumieć tych, którzy ten absmack odczuli wcześniej. Ale kto ich oszukał? Esbecja? Nie tylko, także wszyscy ci, którzy uważali się za sojuszników Polski na arenie międzynarodowej. To oni dogadali się z agentem Bolkiem, to oni wyłożyli pieniądze na GW i inne rzeczy.

 

Jadwiga Chmielowska opowiadała, że pomoc dla Solidarności z samej tylko Kalifornii wynosiła 2,5 miliona dolarów. Tyle, że została wykorzystana przez kogoś innego, nie wiadomo dokładnie przez kogo. I znowu, kiedy zaczynam rzecz drążyć słyszę odpowiedź – byliśmy młodzi. Ok, w porządku. Ale dziś nie jesteście.

Jak więc wy wszyscy, którzy przeżyliście tamte wydarzenia, wy których oszukano dwa razy, wy ktorym zmarnowano życie w sposób perfidny i chamski, możecie wzywać dziś ludzi młodych lub tylko młodszych od was do tego by popełniali te same błędy? By pakowali się w ten sam syf, w tę samą oszukaną narrację, która jest od początku do końca przez kogoś przygotowywana. Bo tak to już działa, że wszystko się planuje. Tylko ostatnim głupkom wydaje się, że rzeczy dzieją się same. Jak możecie wierzyć, że tym razem się uda? Skąd wam się to bierze? Z zazdrości? Nie ma czego zazdrościć. Nie mamy etatów, nie mamy lat pracy, nie mamy perspektyw, nie mamy nic poza naszymi dziećmi i domami na kredyt. Ja nie mam kredytów czym się szczycę, ale zawdzięczam to tylko i wyłącznie swojej pomysłowości. Nie będziemy mieli emerytur, prawdopodobnie poumieramy w nędzy. Skąd w was te pomysły? To przekonanie, że ulica jest miejscem, gdzie można odnieść sukces polityczny? Ja chcę to wiedzieć.

Wykop Skomentuj77
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale