398 obserwujących
2903 notki
12287k odsłon
  3652   0

O pierwiastku rosyjskim w duszy polskiej

 Tekst jest fragmentem książki pod tytułem "Atrapia" dostępnej na na stronie www.coryllus.pl

Nigdy nie zapomnę wywiadu, jakiego przed laty udzielił pewnej gazecie znany w Polsce Ludowej śpiewak Adam Zwierz. Tym, którzy tego nie pamiętają przypominam, że pan ów stale brał udział w festiwalach piosenki żołnierskiej, piosenki radzieckiej i innych tego typu imprezach i był ich wielokrotnym zwycięzcą, albowiem głos miał piękny i donośny.


 

O różne rzeczy go w tym wywiadzie pytali, ale głównie o to czy nie wstydził się śpiewać dla komunistów. Adam Zwierz powiedział, że się nie wstydził, bo śpiew jest poza ideologią, a poza tym zawsze wyglądał schludnie i miał wyczyszczone buty. Tak mnie to jakoś uderzyło, ten fragment o butach, że pamiętam to do dziś choć wywiad czytałem pewnie z piętnaście albo siedemnaście lat temu.


 

Tkwią te buty Adama Zwierza w mojej głowie przez cały czas i przypominają mi się w momentach dziwnych, niespodziewanych i zaskakujących. Wyskakują niczym trzy pomarańcze w jednym rzędzie podczas gry w loterię owocówkę na dworcu. Choć buty były przecież tylko dwa. Ostatnio także mi się przypomniały zupełnie nagle w czasie rozmowy z pewną bardzo inteligentną osobą, która z niejakim zdziwieniem skonstatowała, że ja, człowiek w miarę młody, mający proste zęby, sporo włosów na głowie i proste plecy głosowałem na prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Nie mogła tego owa osoba zrozumieć ponieważ dla niej prezes był skreślony z tego względu, że w telewizji pokazali jego brzydkie, tanie i powiązane kawałkami sznurówek buty. Po usłyszeniu powyższego ja z kolei zamarłem, a to z tego względu, że sam o buty nie dbam i w ogóle do własnego wyglądu mam stosunek raczej pobłażliwy.


 

Skierowałem momentalnie wzrok na swoje buty u zauważyłem ze zgrozą, że są zakurzone, nie mają zawiązanych sznurówek, a czyszczone to chyba nie były nigdy. I wiedziałem już, że nie mam co więcej podejmować z tą osobą dyskusji politycznej ani żadnej innej, bo moje buty są nieodpowiednie. Miałem w dodatku także świadomość, że inne te buty nie będą. To znaczy, że ja już się nie nauczę właściwie dbać o strój i nadal nie będę do niego przywiązywał wagi.


 

Kiedyś, w dawniejszych czasach, kiedy jeszcze pracowałem w redakcjach, pewna koleżanka zapraszała mnie do siebie na imprezę. –Wiesz – mówiła – mamy takiego fajnego psa, który świetnie wyczuwa, kto jest dobrym, a kto złym człowiekiem, wystarczy, że kogoś obwącha i już wie czy ma szczekać i warczeć czy łasić się do nóg. Od razu wie, kto jest beznadziejny jako człowiek.

Popatrzyłem na to dziewczę, pomyślałem i na imprezę nie poszedłem. No bo co? Przyjdę, obwącha mnie jakiś parszywy kundel pełen pcheł, zacznie szczekać i już wszyscy będą wiedzieli, że jestem beznadziejny jako człowiek zanim zdążę otworzyć usta. Lepiej chyba unikać takich sytuacji, tym bardziej, że właścicielka psa traktowała jego zdolności do rozpoznawania beznadziejnych ludzi bardzo serio.


 

Wracajmy jednak do butów. Wszyscy widzieliśmy buty prezesa pokazane przez TVN, nie były one zbyt widowiskowe, to prawda, ale nie wiemy jakie buty w tym czasie nosili politycy PO, nie wiemy czy były czyste, brudne, stare czy nowe i nikt się stanem tych butów nie zainteresował, bo polityków PO nie ocenia się po butach. Ich ocenia się po tym co mają w głowach. Po butach ocenia się tylko Jarosława Kaczyńskiego, choć wszyscy, chyba, którzy przychodzą na ten blog wiedzą, że powinno być odwrotnie. Owo odwrócenie hierarchii właśnie jest dla mnie pierwiastkiem rosyjskim, który zadomowił się nie tylko w duszy polskiej, ale także w innych. Tymi innymi jednak nie będę się dziś zajmował.


 

Pierwiastek rosyjski widoczny jest także w innych szczegółach naszego życia. Wszyscy wiedzą jak poręczną, logiczną i piękną w swojej celowości, bezpieczeństwie i prostocie jest pilarka spalinowa firmy Sthil. Jej delikatniejsza koleżanka ze Szwecji także jest fajna, ale to już nie to samo, bo do cięcia dużych ilości wałków długości metr dwadzieścia Stihl jest lepszy. Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta jakie rozwiązanie dla tego urządzenia zaproponowali kiedyś Rosjanie? To było cos strasznego. Prowadnica wyrastała z płaskiego silnika, który miał z obydwu stron uchwyty niczym jakieś wielkie uszy. Trzeba było trzymać to dwoma rękami, żeby móc pracować, o tym, by złapać pilarkę w jedną dłoń, a drugą pomóc sobie w przesuwaniu i układaniu drewna nie mogło być mowy. Ten cud techniki pojawił się na chwilę na naszych bazarach w latach dziewięćdziesiątych, po czym szybko zniknął, bo nikt nie chciał go kupować i nikt nie potrafił tym pracować.


 

Miałem kiedyś okazję oglądać projekty rosyjskich samochodów z lat pięćdziesiątych. To było coś zadziwiającego. Coś takiego, że wprost trudno uwierzyć. Gdyby osadzone na kołach bryły samochodów zachodnich odwrócić do góry nogami i postawić na tych kołach dachem do dołu to byłby właśnie te rosyjskie projekty. Niepojęte po co oni to rysowali i próbowali wdrażać.

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale