398 obserwujących
2903 notki
12291k odsłon
  8966   0

Czy Łysiak też kochał Monikę Jaruzelską?

 Bywają w życiu zaskoczenia poważne i mniej poważne, bywają prawdy, które się zna od dzieciństwa i takie, które się jedynie wyczuwa, a one w pewnej chwili ujawniają się z całą mocą i właściwie nie wiadomo co potem zrobić. Ja wczoraj, skuszony linkiem łączącym mnie z blogiem człowieka o nicku herbu grabie, zacząłem interesować się wywiadem, którego Rafałowi Ziemkiewiczowi udzieliła Monika Jaruzelska. Zanim jednak dotarłem do samego wywiadu przeczytałem to co herbu grabie umieścił u siebie, czyli wpis Ziemkiewicza z FB, który zniknął podobno, ale został skopiowany, a we wpisie tym czytamy: Cześć czytam książkę i dziękuję za tych parę miłych słów o mnie i Monice (drapnęło po starej ranie, ale to nie twoja wina)...

To co jest dalej moim zdaniem nie ma znaczenia, bo Rafał Ziemkiewicz po prostu chce jakoś skontaktować się ze swoją dawną koleżanką ze studiów, która na pewno była mu w jakiś sposób bliska. Musiała być, skoro pisze „drapnęło po starej ranie”. Nie powiem, zdziwiłem się kiedy to przeczytałem, bo okazuje się, że publicysta bezwzględny, dynamiczny, ostry i waleczny, umie, a może tylko umiał kiedyś okazać wrażliwość, a może nawet czułość. Drapnęło po starej ranie, kochani, to nie jest w kij dmuchał, to po prostu oznacza, że Ziemkiewicz zakochał się w Monice Jaruzelskiej i nie była to miłość przelotna.

Dziś zaś przypomniał sobie o tych dawnych czasach i postanowił umówić się z Moniką Jaruzelską na wywiad i ona się zgodziła. I cóż to jest za wywiad? Moim zdaniem jest to najlepszy wywiad Ziemkiewicza, po prostu najlepszy. Już widzę, co na jego miejscu zrobiłby taki Mazurek, jaką wiochę by zapodał, jak by się popisywał tym swoim chamstwem. Tu nic takiego nie ma, wszystko jest utrzymane w znanej nam z wczesnych filmów Jana Machulskiego konwencji „dwoje ludzi na plaży”, która daje aktorom i reżyserowi ogromne możliwości. W przypadku Jaruzelskiej i Ziemkiewicza możliwości te wykorzystane są w całej pełni, a może jeszcze bardziej. Czegóż my tu nie mamy? Przede wszystkim mamy trudne dzieciństwo Rafała Ziemkiewicza i niezbyt łatwe, choć nie tak ponure dzieciństwo Moniki Jaruzelskiej. Oto Ziemkiewicz, wychowuje się w rodzinie, o czym mimo przeczytania licznych jego wynurzeń nie miałem pojęcia, byłego oficera, którego wyrzucono z lotnictwa za noszenie krzyżyka. W trudnej rzeczywistości PRL radzi sobie tata Rafała Ziemkiewicza dobrze, choć oczywiście nie tak dobrze jak tata Moniki Jaruzelskiej. Rafał zaś, dziecko zdolne i dobrze rokujące na przyszłość trafia, dzięki konkursowi świadectw do tej samej klasy co Monika Jaruzelska. Tak jest napisane w tym wywiadzie i ja tu niczego nie zmyślam, nie dodaję i nie konfabuluję, żeby mi potem nikt nie zarzucał, że znowu się czepiam Rafała Ziemkiewicza. Powiadam więc, że dostał się do tej samej klasy co Monika Jaruzelska z konkursu świadectw. Potem zaś studiowali oboje na jednym roku warszawskiej polonistyki. I tu wyznaje nam Monika Jaruzelska z rozbrajającą szczerością, że utrzymanie równowagi psychicznej było dla niej dość trudne, bo z jednej strony surowy tata, którego nikt nie lubił, a z drugiej grupa rówieśnicza, która ową niechęć do taty potrafi okazywać w sposób demonstracyjny. I ja rozumiem bolączki pani Moniki, a przynajmniej bardzo się staram, choć mój tata w wojsku był zaledwie kapralem. Byli jednak tacy, którzy dla – jak pisze Ziemkiewicz – wsparcia w karierze jakie dawała znajomość z Moniką Jaruzelską byli gotowi na wszystko. Mnie powiem wam nieszczególnie ciekawi co w tym wypadku znaczy słowo „wszystko”, interesuje mnie jedynie reakcja psychologiczna Moniki Jaruzelskiej, która odpowiada, że ten zespół zachowań był jeszcze gorszy niż pogarda. I ja to także rozumiem, przez długi czas bowiem przynosiłem do szkoły najlepsze chyba z dostępnych wówczas wędlin, które mój tata robił samodzielnie, przynosiłem w kanapkach rzecz jasna, i dobrze wiem do jakiego upodlenia zdolni są ludzie wobec człowieka posiadającego na własność kawałek obsuszonej, prawdziwej kiełbasy. Aż strach pomyśleć do czego są zdolni mając przed sobą córkę generała.

Dzięki Bogu, że Rafał Ziemkiewicz nie upadł tak nisko, by korzystać z protekcji Moniki Jaruzelskiej i na jej, przepraszam za kolokwializm, plecach, robić karierę. To by było, sami przyznacie, dość niesmaczne. No, ale nie musimy się tym przejmować, bo Rafał Ziemkiewicz do wszystkiego doszedł sam, własną pracą, uporem i konsekwencją w działaniu. Uczucie zaś, z którego tak nieopacznie zwierzył się na FB było jak mniemam niespełnione i nieszczęśliwe, co czyni Rafała Ziemkiewicza, postacią jeszcze głębszą i jeszcze bardziej dramatyczną niż nam się to zdawało do tej pory. Nie możemy mieć więc oporów ani nie możemy czuć jakiś wstrętów, jak to się pewnie zaraz przydarzy różnym purystom ideologicznym i nadal powinniśmy w spokoju czytać jego książki. Książki, które tak lubi Monika Jaruzelska, sama się do tego przyznaje i podkreśla, że Ziemkiewicz jest najlepszym polskim autorem. Nie sposób się z nią nie zgodzić proszę Państwa. Nie sposób....

Lubię to! Skomentuj110 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale