398 obserwujących
2903 notki
12291k odsłon
  8960   0

Czy Łysiak też kochał Monikę Jaruzelską?

W wywiadzie szczególnie urzekł mnie fragment dotyczący istoty zła. Od razu widać, po nim, że Rafał Ziemkiewicz był pilnym i uważnym uczniem, w przeciwieństwie do mnie na przykład. Ja, choć bardzo wcześnie odkryłem, jak należy postępować i co mówić, na języku polskim, by dostawać same dobre oceny, nie wyrobiłem w sobie jeszcze tego uporu i konsekwencji, która doprowadziłaby mnie do jednej klasy z kimś, może nie tego kalibru co Monika Jaruzelska, ale choćby tylko do klasy, gdzie siedziałby syn wojewody. Zabrakło mi dojrzałości, byłem zbyt infantylny i łatwo się nudziłem oraz rozpraszałem swoją uwagę interesując się głupstwami. Pamiętam jednak, że kiedy omawiało się postać jakiegoś ponurego złoczyńcy, jakiegoś złodzieja na przykład, albo pogubionego, agresywnego wariata, należało powiedzieć, że to nie on jest winny swojej sytuacji, ale społeczeństwo lub jeśli tego wymagała pani od polskiego, okoliczności. I proszę, sami popatrzcie co pisze Ziemkiewicz w tym wywiadzie:

 

Moniko, ja się już dawno wyzbyłem tego młodzieńczego złudzenia, że zło czynią tylko źli ludzie. Widzę po prostu generalną nieuczciwość tej sytuacji, w której zło komunizmu, PRL, jest w oczach dzisiejszego pokolenia zacierane tym, że generał Jaruzelski mógł być prywatnie przyzwoitym człowiekiem.

 

Rafał Ziemkiewicz po mistrzowsku odwraca sytuację, którą znamy z każdej klasy, gdzie uczono polskiego i przerabiano lektury i mówi: Mamy surowego tatę, który może być prywatnie przyzwoity, ale jego obecność nie gwarantuje, że świat będzie lepszy. On by chciał, ale powszechne przyzwolenie na lizusostwo i upodlenie, powszechne przyzwolenie na niszczenie życiorysów, jest i zmienić się tego nie da. Dodaje jeszcze Rafał Ziemkiewicz, że nie wyobraża sobie, by generał straszył strażnika wyrzuceniem z pracy, bo ten nie chciał go gdzieś wpuścić. Nie wyobraża sobie, że mógłby on wydawać publiczne pieniądze na papierosy czy wino. A Monika Jaruzelska dodaje, że przecież generał nigdy nie pił, nie palił i nie przeklinał.

 

Po wygłoszeniu tego wszystkiego oboje, acz z pewnymi oporami zaczynają rozwodzić się nad przewagami PRL nad dzisiejszym światem. Pan Rafał, mówi o tym konkursie świadectw, który doprowadził go do jednej klasy z córką I sekretarza i podkreśla, że dziś jego dzieci nie mają szans na to, by chodzić do klasy z wnuczkami Milera, choć status społeczny Ziemkiewicza jest wyższy niż jego wyrzuconego z wojska za krzyżyk, taty. I tu się zatrzymajmy, bo chyba trzeba jakoś te projekcje pana Rafała skomentować. A po cóż drogi pani Rafale, pańskie dzieci miałby chodzić do jednej klasy z wnuczkami Milera? Co tam takiego ciekawego może być w tej klasie, czego nie ma w żadnej innej? Jakie możliwości otwiera przed wnuczkami Milera ta klasa, z których nie mogą skorzystać pańskie dzieci? Przecież to porównanie nie ma sensu. Ja przynajmniej tak uważam i zrobiłbym wszystko, by moje dzieci nie chodziły do klasy z wnuczkami Milera.

Rafał Ziemkiewicz jednak wie swoje. Czy to znaczy, że mentalnie zatrzymał się w epoce późnego Jaruzelskiego? Ja nie wiem. Nie mnie oceniać, ale swoją obecność w jednej klasie z Moniką Jaruzelską traktuje do dziś jak poważne wyróżnienie, które doprowadziło go w konsekwencji do tego miejsca, gdzie jest dziś, do pozycji najlepszego pisarza współczesnej Polski.

Idźmy dalej. Idźmy, idźmy....tyle, że im dalej idziemy, tym mniej zrozumiały wydaje nam się ten wywiad, a to co pisze Rafał Ziemkiewicz o tym całym konkursie świadectw staje się dla nas wprost nie do uwierzenia. Oto mamy takie zdanie na temat Jerzego Urbana:

 

Nie rozumiem takich ludzi jak Urban, który – skoro nienawidzi patriotyzmu, nacjonalizmu, wojska i tak dalej – powinien twojego ojca zwalczać ze wszystkich sił, a nie go wychwalać.

Tak napisał Rafał Ziemkiewicz, który dostał się do uprzywilejowanej klasy z konkursu świadectw. Naprawdę. Napisał, że Urban powinien zwalczać Jaruzelskiego, bo nienawidzi patriotyzmu, wojska i nacjonalizmu, a jak to wcześniej zostało ustalone przez oboje protagonistów, generał Jaruzelski to patriota, wojskowy i nacjonalista, czyli ideowy przeciwnik Jerzego Urbana. Z tym nacjonalizmem to przyznam mnie zaskoczyli. Okazuje się bowiem, że jeszcze przed wojną generał, jako bardzo młody człowiek, nosił w klapie onerowski mieczyk Chrobrego. Dziś zaś, sami popatrzcie, jego córka rozmawia z ideologiem nowo powstałego ruchu narodowego, który próbuje rozwikłać meandry relacji pomiędzy dawnymi ideologami systemu. Tu Urban nihilista, tu Jaruzelski państwowiec, jak to, kurcze pogodzić? Głowa, jak powiadali ludzie w dawnych czasach, mała.

Monika Jaruzelska idzie całe szczęście w sukurs Rafałowi Ziemkiewiczowi i mówi: znowu stosujesz logikę zero-jedynkową. A ja staram się Jerzego zrozumieć. Nie dlatego, że przyjaźnię się z jego żoną i bywam u nich w domu...Ciebie też nazywają „Goebbelsem IV RP, tak jak Ubrana „Goebbelsem stanu wojennego”...

Lubię to! Skomentuj110 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale