Wczorajszy tekst o muzykach zaowocował niespodziewanie. Nie tylko dyskusją na blogu, ale także niesamowitymi informacjami, które dostałem niespodziewanie od Tomka B. Oto, o czym wy pewnie wiecie, ale ja dowiedziałem się wczoraj, z okazji rozpoczęcia igrzysk olimpijskich w Moskwie w roku 1980 polscy artyści nagrali trzy płyty z muzyką. Projekt nosił nazwę „Tryptyk olimpijski”. Pierwszą płytę nagrał zespół „Breakout”, nazywała się ona „Żagiel ziemi”, druga płyta to nagrania Skaldów zatytułowane „Droga ludzi”, a trzeci to po prostu Cugowski z kolegami czyli „Budka suflera” i album „Na brzegu światła”.
Jak widzimy poziom pretensjonalności jest mniej więcej taki sam, jak w piosenkach wykonawców radzieckich z tamtego czasu. Płyty zostały wydane przez „Pronit”, ale poziom wynagrodzenia wykonawców nie jest nam znany. Nie był pewnie za duży, jak to w PRL, a motywacja którą kierowali się artyści nie była zapewne natury finansowej. Nie wiem jakiej, ale finansowej pewnie nie.
Okazało się, że płyta pod tytułem „Żagiel ziemi” była ostatnią płytą zespołu „Breakuot”, Skaldowie po nagraniu pieśni na cześć radzieckiej olimpiady zostali zepchnięci na pozycje grajków zabawiających publiczność w uzdrowiskach, a prawdziwą karierę zrobił jedynie Cugowski. Nie przez udział w tym projekcie rzecz jasna, ale przez to, że zespół Budka Suflera był autentyczny, dobry i lubiany przez publiczność.
Wróćmy jednak do Breakuot'u, teksty na tę płytę napisał człowiek, o którym usłyszałem wczoraj, a który jest ponoć autorem samych przebojów. Nazywa się ów pan Bogdan Loebl. Teksty na płytę „Żagiel ziemi” napisał jednak pod pseudonimem Piotr Trojka. Nie wiadomo właściwie dlaczego, ale przypuszczam, że ze wstydu. Pisanie o sporcie bowiem zawsze jest wyzwaniem. Nie tylko dla autora poety, ale także dla autora opowiadań. Każdy powinien spróbować, bo jak się autor nie zmierzy z tematami sportowymi, to w ogóle nie jest autorem. Nie mam tylko pewności czy za tematy sportowe powinni brać się tekściarze. To jest naprawdę trudne, a teksty Bogdana Loebla dowodzą, że wręcz niewykonalne. Oto przykład:
Tak to ja, mięsień twój
Tak to ja, mięsień twój
Jestem twoim dobrym mięśniem
Mięśniem twojego ramienia
Służę ci wiernie i służę pewnie
Najlepiej z twoich przyjaciół
(...)
Jestem źrenicą twoją
Chłonę stadionu przestrzeń
Odpowiadam ci zawsze na pytania
("Jestem zwykłym mięśniem")
I znowu gwizd i znowu piłka w bramkę leci
Lecz bramkarz dłonią przerywa jej lot
Napastnik strzela znów, przerwać obronę chce
I znowu wrzawa, znowu gol
Wobec powyższego ja się wycofuję ze wszystkich wczorajszych zarzutów wobec zegarmistrza purpurowego, tapicera zielonkawego i wyroku na prostokąt. Nie ma bowiem w polskiej muzyce gorszego i bardziej beznadziejnego tekstu. Być może pan Loebl pisał jakie lepsze kawałki, ale moim zdaniem ten je wszystkie unieważnia. Kiedy zajrzałem na stronę tego pana w wiki zdziwiłem się nieco wyglądem jego portretu ponieważ Bogdan Loebl wyraźnie przypomina tam murzyna, myślę, że wynika to z faktu iż pisze on teksty do muzyki bluesowej i chciał być takim trochę murzynem. Jak Stanisław Tym w filmie „Miś” - a wiesz, ja też byłem kiedyś Murzynem. Na swojej prywatnej stronie wygląda już normalnie, jak człowiek biały. W wiki znajduje się również informacja, że jest on autorem książek i zbiorów poetyckich. One są tam wymienione, ale ja nie mam siły tego tu wpisywać, ani wklejać. Podam jeden tytuł, brzmi on „Dymek mesjasz zwierząt”. Książek i tomików wydał pan Loebl sporo, z tytułów wynika, że traktują one głównie o zabijaniu. No, ale nie czepiajmy się, dla wielu osób jest to powstać wybitna i ważna.
Nie mam na dziś lepszej pointy, poza tą, że Cugowski to jednak mistrz nad mistrze, lecę do zajęć.
Przypominam, że na stronie www.coryllus.pl trwa Wielka Sierpniowa Promocja. Dwie Baśnie, tom I i II w cenie jednej plus koszta wysyłki. Zapraszam.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)