coryllus coryllus
4784
BLOG

Jakubik odpuszcza sobie Polskę?

coryllus coryllus Kultura Obserwuj notkę 59

 W telewizji pokazują reklamę gazowni, na okładce jest zdjęcie jakiegoś brodacza i napis „Jakubik odpuszcza sobie Polskę”. Ja akurat wiem kto to jest Jakubik, bo w moim rodzinnym mieście Jakubików było jak psów i kiedy usłyszałem pierwszy raz o tym co go w gazowni pokazali zacząłem się zastanawiać, czy on czasem nie jest od nas. No, ale okazało się, że na szczęście nie. Wiele osób nie ma jednak pojęcia kim jest ten Jakubik, spróbuję więc Wam to wyjaśnić. Otóż Arkadiusz Jakubik to jest aktor charakterystyczny, który od wielu już lat próbuje znaleźć sobie miejsce w polskim filmie i telewizji. Zaczynał dawno temu, miał długie włosy i brodę i był autorem programu imitującego „The Benny Hill show”. To była bieda z nędzą, ale Jakubik i tak był w tym śmieszniejszy niż Konjo, Skiba, Lalamido i Dzyndzylyndzy razem wzięte. Był także o wiele ciekawszy niż aktor nazwiskiem Karolak. Miał jednak, jak sądzę, jeden feler, jego rodzice nie byli ani ubekami, ani nie służyli w wojsku, ani nie pracowali w telewizji. Bez tego zaś nawet facet, który jest sobowtórem Louisa de Funes nie ma w Polsce szans, jak przyjdzie na casting, ekipa za stołem wzruszy co najwyżej ramionami. No, ale Jakubik był uparty i w końcu zaczął dostawać jakieś role. Pokazali go parę razy w reklamie, a ostatnio grał ponoć nawet w „Drogówce”. Ja nie wiem tego na pewno, bo tej drogówki nie oglądałem. No a teraz dali facetowi kolejną szansę, pokazali go na okładce i dali napis – Jakubik odpuszcza sobie Polskę. Ciekawe czemu? Nie chce mi się tego czytać, ale zgaduję, że przez klimat nietolerancji, ksenofobii i przez Kościół Katolicki, wcale nie dlatego, że przez dwadzieścia lat pozbawione krzty talentu kreatury uniemożliwiały mu karierę. To się nie liczy, ważne jest tylko to, że wreszcie ma szansę. Szansę w wieku około 50 lat, to ci dopiero sukces.

Rozmawiałem wczoraj z Tomkiem, który chwilowo nie rysuje komiksu, bo nagrywa płytę z autorską muzyką rockową, która będzie integralną częścią tego projektu. Normalnie wynajęliśmy studio na wsi i on tam zebrał ekipę, jakiegoś perkusistę, saksofonistę, gitarzystów i nagrywają materiał do komiksu. I wiecie co? Jestem jednym, nie licząc IPN, wydawcą, który zaakceptował ten pomysł – płyta z komiksem. Zrobiłem tak, ponieważ takie pomysły to jest jedyny sposób by zaistnieć na rynku i ominąć te wszystkie hierarchie, bez których nie mogła dojść do skutku kariera Arkadiusza Jakubika. Wszyscy, do których Tomek zgłaszał się z tym pomysłem, uważali, że ten jest to głupie i niepotrzebne. Pierwszym albumem komiksowym z muzyką, będzie album „Wrzesień pułkownika Maczka”, który będziemy sprzedawać już niebawem, kolejnym zaś „Święte królestwo”. To jest szalenie ważna rzecz, bo prócz naszych nazwisk na okładce albumu, znajdą się tam również nazwiska muzyków, umieszczone na płycie, muzyków, którzy także nie mają swojej szansy i pewnie wielu z nich chciałoby odpuścić sobie Polskę. Nie ze względu na ksenofobię i rasizm, bo – o czym gazownia zdaje się nie pamiętać – największe kariery w branży filmowej i rozrywkowej ludzie robili w USA przed wojną, gdzie segregacja rasowa była czymś naturalnym. Nikt stamtąd nie uciekał, przeciwnie, wszyscy, z Żydami z Europy na czele pędzili tam co sił w nogach.

Po co my to wszystko robimy? Po co te komiksy z płytami i książki? Czynimy tak ponieważ jest to jedyny sposób zademonstrowania, że propaganda gazowni jest kłamstwem. Jedyny, który nie pełni funkcji pudła rezonansowego. Jest to sposób skuteczny niemożliwy do zakwestionowania inaczej jak przez zamilczanie. Ponieważ jednak sytuacja ma się tak, iż gazownia, by w ogóle móc co pisać zaniża okropnie poziom, zaniża go tak strasznie, że niebawem wszystkie jej prawicowe antytezy z GP na czele będą o niebo lepsze, rynek odbiorców treści jest zaś tak zróżnicowany, że zamilczeć się niczego nie da. Nawet jak się o tym nie pisze i nie mówi, to manewr taki jest niemożliwy z istoty. No i większość czytelników w Polsce jest do gazowni nastawiona wrogo. Nie wierzę zaś w to, że ci, którzy się GW narkotyzują, dostawczy w ręce album o Maczku, czy Święte królestwo, odrzucą go ze wstrętem, bo nie ma tam pieczątki koszerności postawionej przez Orlińskiego czy Vargę. Nie odrzucą, bo – jak mnie kiedyś pouczali czynni w salonie byli funkcjonariusze – prawdziwa sztuka broni się sama. I to jest prawda, wkrótce się o tym wszyscy przekonają po raz kolejny. Najpierw przy albumie o Maczku i dołączonej doń płycie z muzyką Tomka, potem zaś przy albumie „Święte królestwo”. Prawdziwa sztuka broni się sama, tylko Karolak, Varga, Orliński, Wildstein, Chutnik, Twardoch i cała reszta tej bandy musi być broniona przez potężne media, recenzje, programy telewizyjne, kampanie reklamowe i obniżki cen w księgarniach i sklepach z płytami. Nas to nie dotyczy. Nas obroni cisza. Lecę do zajęć, na dziś to tyle. Zapraszam na stronę www.coryllus.pl gdzie trwa wielka sierpniowa promocja Baśni, dwa tomu w cenie jednego.  

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (59)

Inne tematy w dziale Kultura