Staram się unikać tekstów rocznicowych z oczywistych względów – jest ich zwykle za dużo. No więc i tym razem nie będzie tu nic na temat rocznicy odzyskania niepodległości. Dziś znowu napiszę o komiksach. Oto w czasie premiery naszego komiksu na targach w Krakowie, w miejscowym, bardzo elitarnym, słabo słuchalnym i hermetycznym radio miała miejsce inna premiera. Lansowano tam komiks niejakiego Woynarowskiego zatytułowany „Nietoty”. Pisałem już o tym, ale ponieważ jest to takie kuriozum, że świat nie widział, zapomniałem o tym dziełku, bo też i trudno uwierzyć w jego istnienie.
Zacznijmy jednak od jakiegoś wstępu, takiego bardziej szerszego. Jak już kiedyś ustaliliśmy literatury i generalnie znaczenia produkowane w państwach poważnych (dziękuję Stanisławowi Michalkiewiczowi za to określenie) unikają narracji zwanych awangardową. Ta pojawia się w tych krajach, gdzie ma za chwilę wybuchnąć jakaś rewolucja, albo gdzie zmiany polityczne dokonują się w sposób głęboki i nieodwołalny. Nikt nigdy nie słyszał o awangardowej literaturze brytyjskiej, która nawet jeśli istnieje nie jest lansowana kanałami oficjalnymi. Jeśli kiedyś była, to uprawiający ją ludzie kończyli źle i świat o nich zapomniał. W Ameryce jest trochę inaczej, ale to tylko dlatego, że rynek po II wojnie światowej zmienił się znacznie i wszyscy awangardowi artyści, ze szczególnym wskazaniem na malarzy, stali się wyrobnikami systemu ubezpieczeń oraz lewych transferów gotówki. Państwo się nimi nie interesuje, nawet media się nimi nie interesują, bo i czym. Coś tam się o nich gada na uniwersytetach no i kupuje się te ich dzieła i je ubezpiecza, żeby jakoś usprawiedliwiać różne lewizny przed służbami podatkowymi. Przed triumfem kina i telewizji awangarda królowała we Francji oraz w Niemczech. Kraje te od czasu kiedy pojawiły się tam grupy artystów zaangażowanych w reformowanie sztuki zmieniły się całkowicie i nieodwołalnie. Wynika to wprost z funkcji sztuki awangardowej, która jest podporządkowana propagandzie sił obcych, głównie Londynowi, ale nie tylko. Niby wszyscy to rozumieją, nawet ludzie, którzy są czynni w wydawnictwach i na rynkach sztuki, nie rozumieją tego tylko w Polsce, bo w u nas uprawianie sztuk awangardowych traktowane jest jak nobilitacja. Jest to moim zdaniem oznaką braku profesjonalizmu. Bo ten w obecnych warunkach polega na maksymalnym skróceniu drogi jaką pieniądze muszą przebyć z jednego konta na drugie za pomocą dźwigni jaką jest instalacja czy obraz czy wydawnictwo. No i tym właśnie legitymuje się komiks „Nietoty” - brakiem profesjonalizmu. Komiks ten w dodatku próbuje aspirować do tych wszystkich ważnych funkcji propagandowych, jakie awangardzie zwykle narzucają wrogowie państwa, w którym jest ona lansowana. Ten cały Woynarowski zrobił mianowicie książeczkę pełną różnych symboli rysowanych w komputerze czarną kreską, a my się z tego mamy domyślić, że chodzi o Goralenvolk i kolaborację. Na myśl taką naprowadzić nas ma góralska parzenica ze swastyką w środku. Jeśli ktoś uważa, że nasz komiks z płytą jest drogi, niech zerknie ile kosztuje dzieło Woynarowskiego, cena jego wynosi 72 zł. A na stronie Radia Kraków informują jeszcze, że to jest cena po 4 procentowym upuście. W środku są te wszystkie czarno białe znaczki, a jak się ktoś pośpieszy z zakupem może dostać koszulkę ze wspomnianą parzenicą. Nie wiem kto by ją chciał nosić, no ale idiotów przecież nie brakuje.
Do dziełka Klata, który jest teraz guru w całym Krakowie i w tym radio także, dołączył słuchowisko. Myślę, że się po prostu przestraszył, zarobek na tym i tak pochodzi z dotacji, ale coś sprzedać trzeba, bo funkcja propagandowa tej biedy jest zbyt wyraźna. Ktoś to przecież zlecił i żąda wyników. No więc mamy to słuchowisko, a Jan Klata omawiając je w nagraniu, które tu zaraz wrzucę mówi: w ostatnich minutach Sebastian popuszcza....I ja się nie dziwię, przy takiej cenie i takich rabatach także bym popuszczał, na szczęście u nas jest o niebo lepiej, do końca tygodnia powinniśmy sprzedać pół nakładu.
Najlepsze jest jednak na końcu, jakiś obłąkany facet, który okazuje się być dyrektorem Radia Kraków, mówi, że w kierowanej przezeń stacji każdy artysta może zabłysnąć swoim talentem, każdy może pokazać swoje dzieło i nieco się podlansować, radio jest forpocztą wolności i jutrzenką swobody...to jest nieprawda jak wiemy. To radio jest tubą najczarniejszej, nienawistnej propagandy, którą oni uważają za rozrywkę. Klata mówi wręcz o tym, że oni się w tym słuchowisku starali umieścić surrealistyczny żart, takie absurdalny humor. Ja rozumiem, że jak jest żart i humor to ludzie się śmieją. W nagraniu poniżej śmieją się tylko aktorzy, którzy są w pracy, Klata wygląda jak porzucona przez wyrośniętego ministranta komża. No i w ogóle nastrój w tym radio jest taki bardziej grobowy.
No, ale jak to jest z tym zapraszaniem artystów...Tomek jak narysował swój pierwszy album - „Aptekarz z krakowskiego getta” to oczywiście tam był. Potem kiedy narysował Maczka, wysłał im egzemplarz, ale oczywiście nie odpowiedzieli, widocznie jednak nie dla wszystkich artystów jest ta opiewana przez dyrektora swoboda. Teraz przy „Świętym królestwie” cały Kraków nabrał wody w usta i wszyscy milczą, nie będzie radia, nie będzie telewizji, nie będzie niczego....No, ale czemu właściwie, my też przecież dokonujemy w tym komiksie różnych dekonstrukcji...pokazujemy dzwon Zygmunta i interpretujemy jego funkcję odmiennie zgoła niż czynią to czynniki oficjalne, pokazujemy okrągły stół i robimy to samo, pokazujemy sułtana Sulejmana, który zamówił olbrzymi tort w kształcie bazyliki św. Piotra, po to tylko, by w obecności posłów cesarskich oderwać z kopuły krzyż z lukru i pożreć go na oczach wszystkich. Dlaczego nasze dekonstrukcje nikogo nie interesują, a dekonstrukcje Woynarowskiego tak? No przecież już to wyjaśniłem – oni są na propagandowym sznurku, jak cała awangarda, do tego w swoim nieopisanym zidioceniu uważają, że zrobią dzięki swojej postawie karierę. My zaś robimy swoje. Korzystamy na tak zwanego maksa ze strefy wolności którą nam pozostawił system. Klata mówi w pewnym momencie – Lenin tak, na co Tomek odpowiada – Luter nie. Głosy te mijają się w przestrzeni, ale nasz wraca echem, a ich znika. Dlaczego? To się wyjaśni w roku 2017 kiedy – mam nadzieję – zrobimy wielki demaskatorski album o spaleniu Rzymu przez protestanckich knechtów werbowanych w nowo utworzonych, oczadziałych od satanistycznej propagandy gminach luterskich Zachodniej Fryzji. Czekajcie w spokoju i z nadzieją.
Oglądając to nagranie zwróćcie uwagę, że oni wszyscy mają nadzieję na to, że zrobią skandal. Że będzie jakiś huczek. No, ale nie będzie, bo ludzie którym oni chcą zrobić krzywdę tym albumem mają ich w nosie. Nie wezmą tego do ręki. Nie kupią tego także artyści krakowscy, bo o warszawskich nie ma nawet co mówić. Nie kupią, bo wszyscy są wkurzeni, że Woynarowski może się lansować, a oni nie, że o nim trąbią w radio, że gazownia pisze i że jego komiks będzie w empiku. Sprzedaż będzie więc marna, no, ale nie o sprzedaż chodzi. Pieniądze i tak dostali. Chodzi o ten sukces, o to co jest jego miarą. W społeczeństwach tradycyjnych, patriarchalnych było nią oburzenie filistrów, w społeczeństwach zhomogenizowanych, nowoczesnych jest nią cisza. Cisza, bo ludzie, chcieliby powrócić do dawnych dobrych czasów i każdy malarz chciałby mieć swojego filistra, który by go stymulował świętym swoim oburzeniem. No, ale to już było. Teraz mamy tylko gołą propagandę, pieniądze i te biedne dziewczyny, które chciałby poznać prawdziwych artystów i tak mocno się zwykle rozczarowują. Publiczność stoi odwrócona tyłem do sceny, oburzenia są aranżowane jak to w Teatrze Starym i nie nakręcają koniunktur. Cisza. My z Tomkiem stoimy i słuchamy tej ciszy. A będzie ona jeszcze głębsza. No a czego słucha Klata? Szeptów. On słucha szeptów, takich samych jakie słychać było w tych nagraniach o krainie grzybów.
A tutaj macie całość. Sebastian naprawdę pod koniec popuszcza.
http://www.sklep.gildia.pl/komiksy/259806-nietoty
Żeby Was to nie przygnębiło za bardzo możecie obejrzeć nagranie z kiermaszu IPN, mnie też nagrali i coś tam gadam, ale już nie pamiętam co, bo pod koniec dnia miałem tak zryty beret, że hej...
https://www.youtube.com/watch?v=V6u82Dh1Ah4
Zapraszam na stronę www.coryllus.pl gdzie można już kupić nową książkę Toyaha „Palimy licho czyli o Tymktórynigdynieprzepuszczażadnychokazji”.


Komentarze
Pokaż komentarze (102)