coryllus coryllus
4131
BLOG

O warsztacie autorskim i nowych pomysłach

coryllus coryllus Kultura Obserwuj notkę 32

Czytanie gazowni bywa bardzo inspirujące. Lansują tam teraz książki niejakiego Reszki, słynnego współautora publikacji o Lechu Kaczyńskim, do niedawna dziennikarza jak najbardziej „naszego”. Napisał on właśnie zbiór reportaży o Polsce współczesnej i jej mieszkańcach, który Szczygieł Mariusz reklamuje takimi oto słowy:

 

Na każdy reportaż Pawła. P. Reszki czekam jak na wydarzenie. I każdy jest dla mnie niespodzianką. Paweł ma zaskakujące tematy i świetnych bohaterów. Ma też talent, ale nie tylko reporterski. Otóż on ma talent chirurga – jest chirurgiem mentalności. W tej książce pokroił swoim skalpelem Polskę i wyciągnął z jej wnętrza głupotę, nienawiść, mądrość i miłość. Przyjrzyjmy się im. Czego jest więcej i dlaczego.

 

Na pewno bez pudła odgadniecie o czym są reportaże Reszki. Nic Was tam nie zaskoczy, ani nie zdziwi. Mnie nawet nie dziwi to co napisał Szczygieł. Ja dobrze pamiętam tom poezji Barańczaka, który się nazywał „Chirurgiczna precyzja”. Tamten też był chirurgiem mentalności i też kroił skalpelem. Oni w ten sposób uzasadniają swoją misję, ludzie którzy robią najgorszą, najczarniejszą propagandę, chcą uchodzić za sterylnych mistrzów skalpela, którzy usuwają guzy. Ta metafora paraliżuje wprost idiotyzmem, ponieważ każdy kto choć trochę zajmował się pisaniem wie, że warsztat autora w niczym nie przypomina warsztatu chirurga, nie jest to też żadna alchemia słowa, jak się wydawało Przybosiowi. To są wszystko propagandowe chwyty mające usprawiedliwić propagandystę w oczach publiczności, tak było z Przybosiem, tak było z Barańczakiem, a teraz to samo jest z Reszką i Szczygłem.

Podejrzewam wręcz, że tam nie ma żadnych reportaży, tam są po prostu szczere wymysły na reportaż ustylizowane. Udowodnienie tego wymagałoby trochę czasu, ale myślę, że dałoby się zrobić. Udać reportera, przy takiej masie tekstów reporterskich jakie codziennie powstają na świecie i przy tak wytresowanym czytelniku jak czytelnik gazowni, jest najbanalniejszą rzeczą na świecie. Nie wierzę w autentyczność większości z tak zwanych polskich reportaży opublikowanych w gazowni po roku 2000 no chyba, że bohaterami są koledzy i koleżanki autorów, albo jacyś Żydzi. Można do tego jeszcze dorzucić urzędników, bo ich rolę trudno sfingować. Nigdy nie zapomnę reportażu Mariusza Szczygła o dzieciach co siedziały na przystanku przy trasie Warszawa-Lublin i marzyły o lepszym świecie. To był wręcz modelowy tekst, sztanca, którą można odbijać kolejne demaskatorskie reportaże, wydawane następnie w formie książek. I to właśnie zrobił Reszka – chirurg mentalności – były cyngiel szkalujący Lecha Kaczyńskiego.

Gazownia publikuje jeden z jego tekstów, dotyczy on rzecz jasna ponurych, polskich katolików, którzy dokonywali egzorcyzmów nad własną córką bo im się zdawało, że zły duch w nią wstąpił.

Pomyślałem sobie, że nie od biedy byłoby napisanie tomu opowiadań wystylizowanych na te ich reportaże, z jakąś ciekawą pointą, albo wręcz tomu opowiadań o nich po prostu. Bez nazwisk, albo z sugerowanymi nazwiskami i podobnym jak w ich książkach szacunkiem dla człowieka. Myślę, że rzecz jest do zrobienia i możemy się przy tym nieźle zabawić. Szczególnie montując szczegóły ich życia z precyzją inżyniera od nanotechnologii. Może być naprawdę sympatycznie. Tytuł roboczy – antyreportaże. Potem wydam to w formie książki.

W tejże gazowni, w świątecznym dodatku jest jeszcze jeden tekst absolutnie fantastyczny. To fragment książki niejakiego Podgórca zatytułowanej „Rozmowy z Jerzym Nowosielskim”. Oto nieżyjący od roku 2011 artysta przemawia do nas z zza grobu i w dzień Paschy katolickiej mówi tak: Jeśli mam być niezgodny ze swoją prawdą wewnętrzną to wolę być w piekle niż w Kościele.

Niestety nie doprecyzowano o jaki Kościół panu Jerzemu chodziło, ale o ile pamiętam nigdy nikt go nie ciągnął do KK, ale w tekście nie ma słowa Cerkiew, cały czas jest mowa o Kościele. No więc moje pytanie brzmi: gdzie jest teraz Jerzy Nowosielski, zmarły w roku 2011 wybitny teolog prawosławny. I czy mówiąc te słowa temu całemu Podgórcowi pamiętał, że to Chrystus jest drogą, prawdą i życiem. Na czym właściwie wyczerpywać powinna się dyskusja o prawdach wewnętrznych artystów i chirurgów, które nie dają się pogodzić z nauką Kościoła.

Ja nie lubię malarstwa Jerzego Nowosielskiego, uważam, że jest pretensjonalne, być może jestem uprzedzony, ale niech tam...chciałem się jednakowoż tylko dowiedzieć gdzie dziś przebywa ów wybitny prawosławny teolog.

Ponieważ prócz gazowni mam pod ręką także „Politykę” nie sposób nie zauważyć, ale pisma te próbują trafić parę złotych na micie ziemiaństwa i Kresów. Polityka wydaje cały niezbędnik inteligenta poświęcony temu tematowi, a gazownia publikuje fragmenty wspomnień Izabeli Cywińskiej, zatytułowanych „Dziewczyna z Kamienia”. Kamień to rzecz jasna majątek jej rodziców. Nie czytałem tego, jedynie początek, gdzie jest napisane, że Cywińska jest spokrewniona z Dzieduszyckim. Dalej mi się nie chce. Nie mam ochoty nawet tego przeglądać. Mamy tu bowiem nieustający festiwal usprawiedliwień dla kolaboracji, przy jednoczesnym szkalowaniu albo przemilczaniu bohaterów. I tak już będzie do końca, tej gazety lub nas. Mamy także w tej gazowni, co każdy już zapewne zauważył, jedną wielką promocję książek. Książka Reszki, książka o Nowosielskim, książka Cywińskiej. Ja się im nie dziwię, ale uważam, że dalsze lansowanie w ten sposób tych publikacji doprowadzi ich klęski całkowitej i nieodwołalnej. Te chirurgiczne precyzje stają się coraz bardziej nachalne i nawet najgłupszy czytelnik gazowni coś w końcu zwęszy. No, ale nie uprzedzajmy faktów i nie spieszmy się z dobrymi radami, bo nie ma po co. Każdy ma swój rozum.

My na szczęście nie musimy podejmować tak rozpaczliwych prób ratowania sprzedaży nieciekawych lub oszukanych książek. Możemy te książki sprzedawać spokojnie, z godnością. Książki bowiem Reszki, Szczygła a nawet książka o Nowosielskim, czy też książka Cywińskiej nigdy nie zostają opublikowane w edycji tak luksusowej jak nowy I tom Baśni.

Wczoraj rozpoczęliśmy sprzedaż tej książki, choć pierwsza partia nakładu dojedzie do nas dopiero w środę. Musimy tak zrobić albowiem nakład będzie przyjeżdżał do nas w kawałkach, a ja spodziewam się bardzo dużych zamówień. Nie będzie łatwo się z tym uporać, zwłaszcza, że w przyszłym tygodniu zaczynają się Targi Wydawców Katolickich w Warszawie, pod Zamkiem Królewskim. Jeśli więc ktoś zamówi książkę, a przesyłka nie przyjdzie do niego w ciągu dwóch dni, niech się nie denerwuje. Wszystko dojdzie, sytuacja w związku z nową edycją i dużym nakładem jest po prostu trochę bardziej złożona niż poprzednio. My zaś, mając skromne dość moce przerobowe, będziemy robić wszystko co można, by się uporać z wysyłką w możliwie najszybszym terminie.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl

 

I zachęcam do oglądania naszych nagrań

 

http://www.youtube.com/watch?v=N9e7xCyDoFQ


 

https://youtu.be/i9anCuMljYg


 

No i nasze trailery.

https://www.youtube.com/watch?v=agpza8Ag5bA

https://www.youtube.com/watch?v=kJ7REL-ee4s

 

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Kultura