Tępota i życzeniowe myślenie akademików jest moim zdaniem czymś najgorszym na świecie. W zasadzie doszliśmy do tego, już była tu zresztą o tym mowa, że akademia to taki trochę ładniej opakowany kult cargo. Wykonuje się te same czynności co w imperiach, ale bez nadawania im istotnego sensu. Proste naśladownictwo małpy, która oczekuje, że z akademii literatury powołanej przez grafomanów powstanie jakość, która zadziwi świat. Nic nikogo nie zadziwi, bo nie do zadziwiania służą akademie literatury, ale do promocji idei imperialnych. Kogo i co chce promować PiS po zwycięstwie, za pomocą swoich akademików i swoich autorów? Polską innowacyjność? Czy może jakąś inną bzdurę? Jedyne co można będzie robić, to – jak to ktoś ujął ładnie wczoraj – sprzedawać potencjał intelektualny, czyli ułatwiać młodym, zdolnym ludziom kariery za granicą, co zwykle zaczyna się od jakichś programów typu Erasmus. Nic więcej, ponieważ ta zagranica nie przewiduje dla Polski innej funkcji ta właśnie, plus pozyskiwanie najemników dla różnych lokalnych, a może nie tylko lokalnych wojen. Nasza tak zwana elita, z tymi wszystkimi profesorami na czele doskonale to wie i uśmiecha się głupio, bo nic przecież nie można zrobić. A nawet gdyby było można to dla kogo? Dla kogo ma pracować polska uczelnia, skoro jej przyrodzoną i najgłębiej w mózgi wrośniętą cechą jest pogarda dla okoliczności z których się wyrasta. Tu władza nie ma pomysłu na funkcjonowanie akademii, a więc siłą rzeczy nie mają go również akademicy. Są jak rosyjska szlachta w głębi imperium w połowie XIX wieku, nic im się nie chce, bo nic nie mogą, nic od nich nie zależy, są jedynie nadzorcami rynku produkcji żywności, nieświadomymi zresztą, bo im samym wydaje się momentami, że mają misję szerzenia oświaty wśród ludu. Nasi mistrzowie są jeszcze gorsi, bo oni nawet w tę misję nie wierzą.
Ktoś jednak był świadom tego czym jest i do jakich funkcji przeznaczono rosyjską i polską szlachtę na obszarach występowania czarnoziemu. My wiemy kim był ten ktoś i nie ma tu potrzeby wymieniać go z nazwiska, imienia ani też nie ma potrzeby by osobę tę tytułować. Jeśli na jej poczynania spojrzymy z odpowiedniej perspektywy, przekonamy się, że celem istotnym socjalizmu i celem istotnym rewolucji było przeniesienie wykwalifikowanej obsługi rynku rolnego europy środkowej w inne miejsce.
Pamiętacie jeszcze amerykańską książkę i ten fragment, gdzie opisuję Rebelię Rzeki Czerwonej? Pamiętacie jakie były jej konsekwencje? Jasne, że pamiętacie, to jest dla nas tutaj wiedza podstawowa. Oto w wyniku prowokacji, ludność Terytoriów Północno Zachodnich w Kanadzie, późniejszych stanów Manitoba i Saskatechwan, została pozbawiona ziemi, scalające tę wspólnotę zakony katolickie rozpędzono, a samych mieszkańców przesiedlono. Przywódcę rebelii Louisa Riela skazano zaś na śmierć i powieszono. Rehabilitacja nastąpiła dopiero niedawno. Riel tym zawinił wobec Korony, że zdecydował, by w polowym procesie skazać na śmierć pewnego bandytę, który akurat okazał się agentem rządu w Ottawie. Była to, nie licząc mordowania Indian, najgorsza zbrodnia w Kanadzie. No, nie, przepraszam, teraz możemy jeszcze doliczyć do tego Polaka zabitego przez policję na lotnisku.
No, ale wracajmy do ziemi. Kogo sprowadzono na miejsce wydziedziczonych buntowników? Prawosławnych i grekokatolickich chłopów z Galicji i zaboru rosyjskiego. Ho, ho, tak, tak, jak powiedział klasyk. A co z ich nadzorcami? Nic, oni nie byli potrzebni, zostali więc przez socjalizm przeznaczeni do utylizacji. Nie mieli świadomości, że to ich będzie się utylizować, sądzili, że jakoś się wywiną, jeśli bardzo mocno przyłożą się do edukowania mas i krzewienia wśród tych mas kultury. Niestety, decyzje były inne, a wytyczne musiałby być ściśle przestrzegane. Specjaliści niższego szczebla tak, menedżerowie nie. Gleba w zachodnich prowincjach Kanady jest prawie taka sama jak na Ukrainie, ale klimat mają tam nieco ostrzejszy. Nie szkodzi jednak, chłopi się przyzwyczaili i dziś prawie cała zachodnia Kanada płynnie mówi po ukraińsku.
I pomyśleć, że niedawno na pudle w salonie24 znalazł się tekst, pod tytułem: egzotyczny sojusz banków z lewicą, czy jakoś podobnie, nie pamiętam. W każdym razie chodzi o to, że są na tym świecie ludzie nadal uważający, że sojusz banków z lewicą to jest egzotyka. Myślę, że muszą być to profesorowie uniwersyteccy, albo ich najzdolniejsi studenci. Nie może być inaczej.
Czasem urządzamy sobie tu na blogu coś, co czcigodny Jorge z powieści Umberto Eco pod tytułem „Imię Róży” nazywał wzniosłą rekapitulacją. No więc uwznioślijmy się i zrekapitulujmy raz jeszcze odpowiadając na pytanie: a dlaczego w takim razie ta rewolucja w Polszcze naszej nie udała się do końca? Bo religia była ponadpaństwowa i scalała obydwie warstwy: specjalistów od pracy na rynku rolnym i menedżerów, nawet jeśli bardzo się nienawidzili. Ziemiaństwo, zwane przez rewolucję, a obecnie także przez profesora Nowaka ,w jego nowej książce, obszarnikami, było tak samo niezorientowane jak w Rosji, ale wiara była zwornikiem, który postawił tamę rewolucji. O przepraszam, był jeden ziemianin, który kumał czaczę i wiedział z całą pewnością co się święci, ale on wcześniej poznał bankierów w Londynie i Nowym Jorku i wykonywał dla nich różne zlecenia. Nazywał się Emanuel Małyński i pochodził z Wołynia. Fragmenty jego pism drukować będziemy w Szkole Nawigatorów, zaczynamy od najbliższej.
Przypomnijmy teraz inną postać, był taki mędrzec co się nazywał Alvin Toeffler (chyba dobrze napisałem? A jeśli nie, to tak wszyscy będą wiedzieć o kogo chodzi). Napisał on przemądrą księgę zatytułowaną „Trzecia fala” i ja tej księgi nie przeczytałem, albowiem przy niej zasnąłem. Z grubsza jednak chodzi o to, że rzeczywistość zmienia się falowo, przychodzi fala, zmywa wszystko co stare i świat jest już inny, a ludzie dostosowują się do nowych warunków. O ile pamiętam, w tych fragmentach, które dane mi było przeczytać Toeffler nie pisał, kto utylizował będzie trupy po kolejnej fali, ale może po prostu zapomniał, albo było to w dalszej części książki. No więc jeśli tę koncepcję falową wziąć za dobrą monetę, to w pierwsza fala, z dużą skutecznością rozprawiła się ze strukturami Kościoła, unieważniając je w wymiarze politycznym, druga fala skutecznie rozprawiła się z realną własnością czyniąc ją funkcją kredytu, a trzecia rozprawi się z tym, co akademicy nazywają potencjałem intelektualnym. Ci studenci co się do czegoś nadają, czyli są bystrzy i jednocześnie posłuszni, zostaną przeznaczeni do pracy na polach w Kanadzie, a reszta będzie zutylizowana. Co z nadzorcami tych studentów czyli profesorami, takimi jak Andrzej Nowak? Oni także przeznaczeni są do utylizacji, ale udają, że tego nie wiedzą. Liczą, że im się uda. Kto występuje w roli naganiaczy w tym programie trzeciej fali? No już pisałem przecież, dziennikarze wszystkich opcji. Ci lewicowi i postępowi nie mogą się nachwalić jakim to fantastycznym wynalazkiem jest program Erasmus i inne programy stypendialne, a ci prawicowi, tacy jak Marczuk, piszą i mówią o podłościach i przeniewierstwach nauczycieli. Bo to oni są teraz celem. Nie są już potrzebni. Jeśli tego nie widzicie, mam na myśli opisany tu mechanizm, jeśli wierzycie, że wszyscy ci ludzie działają w dobrej intencji, musicie się liczyć ze srogą zemstą Pana Boga, on nie wybacza aż takiego idiotyzmu, o czym przekonało się wiele osób w Rosji, w latach 1917-1921.
Zostawię Wam jeszcze ku przestrodze piosenkę i fragment filmu, który zapewne znacie.
<iframe width="420" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/JAK6Navs29w" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
Dla pewności podaję jeszcze informacje dotyczące polityki cenowej w naszym wydawnictwie, która zmieni się od przyszłego tygodnia.
Jeśli chcecie kupić Baśń jak niedźwiedź w miękkiej oprawie po 30 złotych za egzemplarz, możecie zrobić to jeszcze przez tydzień. Potem cena wraca do stanu sprzed wiosny roku 2015. Cena zaś Baśni w oprawie twardej wynosić będzie 46 zł. Nowa książka Toyaha kosztować będzie 40 zł, a książka Joli Gancarz o Bereccim 25 zł, za egzemplarz, tyle ile kosztuje egzemplarz Szkoły Nawigatorów.
Zapraszam na stronę www.coryllus.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (79)