402 obserwujących
2903 notki
12198k odsłon
3742 odsłony

Zawód prawicowy ekstremista

Wykop Skomentuj54

Poziom salonu24 jest już tak dalece zaniżony, że w zasadzie można by tu puszczać fragmenty koncertu Sabriny. Oto wczoraj na pudle znalazł się tekst jakiegoś młodego człowieka z PiS, który twierdzi, że wygrana Marie Le Pen w regionach oznacza iż Francja się budzi. Mając za sobą tyle lat doświadczeń i obserwacji dotyczących dyscyplinowania państw, narodów i różnych organizacji, stwierdzenie, że Francja się budzi, bo partia uchodząca za prawicową ekstremę zdobyła władzę w wyborach lokalnych to jest duża ekstrawagancja.

Byłem wczoraj w Klubie Ronina i mówiłem między innymi o tym, o Francji dzisiaj. Wieczór był poświęcony książce „Kredyt i wojna”, ale ja, nauczony doświadczeniami poprzednich takich wieczorów wiedziałem, że ludzie nie dadzą rady wysiedzieć na samym tylko średniowieczu. Szczególnie jeśli jest to grupa tak ekskluzywna i wyselekcjonowana jak ta, która gromadzi się co tydzień przy Foksal, żeby posłuchać politycznych nowinek. Nie ma mowy, żeby karmić tę publiczność jakimiś oczywistościami. Zacząłem więc od prezentacji kilku plansz z naszych memiksów, tych dotyczących sytuacji we Francji właśnie, a szczególnie zamachu na Jauresa. Jak pamiętacie Jean Jaures przywódca socjalistów, człowiek instytucja, a nawet więcej – człowiek realna władza nad umysłami i sercami milionów, został zabity na kilka dni przed wybuchem wojny. Zamordował go prawicowy ekstremista. I na tym się zatrzymajmy, bo tak jak powiedziałem wczoraj, prawicowy ekstremizm to jest zawód wyuczony i wykonywany, nie zaś misja jak się wydaje niektórym. Francuski ekstremizm, tak prawicowy, jak i lewicowy dzieli się zwykle na dwie warstwy – płytką i głęboką. Ta płytsza -prawicowa to struga wypływająca wprost z prefektury, gdzie powstają plany hodowli prawicowych ekstremistów potrzebnych do mordowania trybunów ludowych zdobywających władzę nas sercami samą tylko charyzmą. Druga zaś głębsza, lewicowa lub anarchistyczna, ma, jak uczy nas przykład Julesa Bonnot'a, swoje źródło w Londynie. I tak to mniej więcej się kręci.

Prawicowi ekstremiści mają swoje poczesne miejsce w literaturze. Najwcześniejszym przykładem prawicowego ekstremisty jest ponoć Barabasz, ale ja mam inny, ulubiony przykład. Pamiętacie powieść „Trzej muszkieterowie”? Na pewno pamiętacie. Występuje tam pewien purytański oficer, którego wysyłają, żeby konwojował Lady Winter już nie pamiętam dokąd. No i ona kompletnie zawraca mu w głowie, do tego stopnia, że on próbuje zabić króla (chyba). Podkreślam jeszcze raz – rzecz zwana prawicowym ekstremizmem nie ma żadnego uroku nowości – to jest ramota, staroć, figura, którą posługiwano się już za Heroda Wielkiego, a może także wcześniej. I teraz prawicowi ekstremiści mają trochę władzy we Francji. Jak myślicie, jak ją wykorzystają?

Do tej wodnistej, całkowicie przejrzystej zupy, którą gotują nad Sekwaną dołóżmy teraz trochę ingrediencji. Najpierw powtórzenie, bo już o tym mówiliśmy – będzie komasacja regionów. Oznacza to, że osłabnie centrum. Jeśli zaś ono osłabnie, to wzmocni się władza prawicowych ekstremistów w tychże regionach. Kiedy u nas Jarosław Kaczyński chce dokonywać nowego podziału województw w kluczowych dla ewentualnej korekty granicy regionach, to znaczy, że chce te – hipotetyczne póki co manewry – unieważnić. Zmniejsza moc lokalnej władzy i zwiększa wpływy centralnej. Odwrotnie niż we Francji. No i w przeciwieństwie do Marie Le Pen nie jest on żadnym ekstremistą, o czym wszyscy wiemy. To się tylko tak wydaje Lisowi.

Ładujmy jednak kolejne gwoździe do naszej polewki. Jechałem sobie samochodem z Wrocławia i słuchałem radia, a tam jakaś pani opowiadała z emfazą, że Katalonia chce mieć własną walutę wymienialną na euro, w której dokonywać się będzie wypłat i udzielać kredytów. No i jeszcze do tego powiedziała ta pani, że to nic złego, ponieważ inne miasta i regiony też mają taką walutę. Wymieniła trzy – Liverpool ( a może Bristol?), Tuluzę i Korsykę. Uśmiałem się jak pszczoła. To, że jakieś miasto w Anglii ma własną walutę nie znaczy absolutnie nic. Tam każde osiedle może mieć własną walutę i nic z tego powodu nie wynika. Co innego jeśli Tuluza ma własną walutę albo Korsyka. Fakt ów ożeniony z prawicowym ekstremizmem może wywołać huczek, jeśli nie wielki huk.

Nic się Francji nie stanie – powiedzą niektórzy – to wielki kraj, ma własny przemysł, głęboką kulturę i wielkie tradycje, a to tego armię. Jasne, Rosja w roku 1914 miała własny przemysł, głęboką kulturę, wielką tradycję, a do tego armię. W pięć lat nie zostało z tego nic, absolutnie nic. Kryzys zaś zaczął się także od ekstremistów, tyle, że lewicowych, bo u nas na wschodzie w prefekturach hodują akurat takich, i im przeznaczają różne ważne zadania. Do osobnych rozważań i prywatnej dewocji pozostawiam czytelnikom ewentualne związki tych ekstremizmów wschodnich z Londynem.

Wykop Skomentuj54
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale