W nowy rok wejdziemy na fali sexafery, która, jeśli brać za autentyczne rewelacje Newsweeka o "sex agenturalnych" poczynaniach wicepremiera Leppera, odbije się czkawką Samoobronie i być może przypieczętuje jej polityczny zgon. Zapewne rychło zacznie się ucieczka z tego tonącego okrętu.
Każdy tydzień przynosi bowiem kolejne nowiny dotyczące skandalicznych upodobaniach Andrzeja Leppera, których on sam nie nadąża, nie jest w stanie, lub nie może dementować.
Nie wyobrażam sobie, by opinia publiczna mogła nadal zbywać ów obyczajowy skandal pełnym rezygnacji milczeniem. Prokuratorska pętla zaciśnięta na szyi Łyżwińskiego, coraz dusznej wokół Leppera...
Trudno wyobrazić sobie, by partia której emanacją jest Lepper mogła się bez niego obejść. Jak w życiu, tak w polityce trzeba być gotowym na nieoczekiwane scenariusze. Jedno jest pewne, gwiazda Andrzeja Leppera gaśnie. Definitywnie.?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)