Przepychając przez parlament Sławomira Skrzypka Prawo i Sprawiedliwość sfinalizowało obfitującą we wpadki i skandale operację przejmowania władzy. PiS ma wszystko, co potrzebuje do sprawnego rządzenia. Zmiany w konstytucji będą ledwie kropką nad „i”. Spełniając zachcianki stosunkowo pazernych koalicjantów – wymóg zapewnienia stabilnej większości - Kaczyńscy mogą spokojnie przez najbliższe lata skupić się na konsumowaniu owoców zwycięstwa. Czy tym samym czas odtrąbić – wzorem Rybińskiego w Dzienniku – nastanie IV RP? Nic bardziej piramidalnie głupiego.
Rzeczywistym przełomem był Okrągły Stół, który, jakby się nie zżymać na to wydarzenie, zapobiegł bratobójczemu rozlewowi krwi. Przełomem było też wejście Polski do NATO; przenoszące nas szczęśliwie ze sfery posowieckich wpływów w orbitę Zachodu. Wreszcie, iście rewolucyjne konsekwencje miał akces Polski do Unii Europejskiej; gwarant dokonania skoku cywilizacyjnego na miarę aspiracji wykraczających poza obszar lustracyjno-dekomunizacyjnych wizji rządzącej elity.
Po jakie by retoryczne sztuczki Jarosław Kaczyński nie sięgał, nie jest w stanie zdominować publicznej debaty i narzucić swojego spojrzenie wszystkim. Projekt IV RP fundowany na żywo i namiętnie debatowanej idei rozliczeń, mówi więcej o naszych kompleksach, uprzedzeniach i społecznych resentymentach. O ile problem lustracji jest w istocie poważny, to kompletnie nie nadaje się na fundament epokowego projektu, jakim mogłaby być IV RP. Ten projekt, którego efekty i epokowy wymiar mogą ocenić dopiero przyszłe pokolenia potrzebuje czegoś biegunowo innego, po prostu afirmatywnego wyobrażenie współczesnego Polaka. Czego nam boleśnie brakuje? Bezinteresownego ponadideologicznego solidaryzmu, modernizacyjnego potencjału uwolnienia z okopów archaicznej biurokracji. W końcu, przejrzystości i czytelnych reguł w życiu publicznym, tak instrumentalnie traktowanych przez obecną władzę.
Projekt PiS zmajstrowany i spartolony pospołu z nacjonalistyczną LPR i zdeprawowaną Samoobroną ma się nijak do owych wyzwań. Jest mentalnie z dawnej epoki. PiS widzi nas, obywateli, w dziewiętnastowiecznych kostiumach. Chce zmotywować do walki, która toczy się, jeśli nie w imaginowanym skansenie, (dobrze wiemy, czym zajmuje się współczesny świat, gdzie są węzłowe problemy wpółczesności), to w teatrze cieni i politycznej maligny.
Orientacja przyjęta PiS każe widzieć ową inną lepszą IV RP w głowach tych, którzy pod rządami PiS, szukając gdzie indziej szans na rozwój, wyjechali lub wyjadą z Polski. W końcu część z nich powróci i naprawi to, co zepsuła i co zmarnowała formacja Kaczyńskich.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)