Obradujący w zeszły czwartek zarząd PZPN oficjalnie nie zajął się sprawą rozgrywania przez Arkę Gdynia meczów rundy wiosennej Ekstraklasy na nowo otwartym Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni. Przypomnijmy szybko, o co chodzi.
- Stadion piłkarski w Gdyni, na którym dotychczas rozgrywała swoje mecze Arka Gdynia nie istnieje. Zaraz po zakończeniu rundy jesiennej został zrównany z ziemią i na tym miejscu budowany jest nowoczesny, typowo piłkarski, obiekt o pojemności 15 tysięcy. Termin realizacji przewidziano na listopad 2010, zatem w rundzie wiosennej i jesiennej Arka musi rozgrywać swoje mecze gdzie indziej.
- Termin rozpoczęcia budowy stadionu piłkarskiego został skorelowany z oddaniem do użytku nowo wybudowanego Narodowego Stadionu Rugby w Gdyni. Chodziło o to, by gdyńska drużyna mogła czasowo rozgrywać mecze Ekstraklasy w Gdyni na stadionie rugby.
- Narodowy Stadion Rugby to nowoczesny obiekt o pojemności 3 tysiące widzów z pełnowymiarowym boiskiem, podgrzewaną płytą i... sztuczną nawierzchnią, która spełnia najwyższe wymogi FIRA, FIFA i UEFA. Tutaj pojawia się jednak problem. Według zapisów PZPN, na takiej murawie można w Polsce rozgrywać mecze szczebla nie wyższego niż trzecia liga. Wydawało się, że zmiana tego cokolwiek archaicznego zapisu to tylko formalność, jednak nie z tym związkiem i nie z tymi działaczami...
- Zarząd PZPN, który sprawą miał się zająć w czwartek 11 lutego, sprawę przekazał do Komisji Licencyjnej Ekstraklasy. Ta będzie sprawę rozpatrywała we wtorek 16 lutego i jest to jedyny możliwy termin przed rozpoczęciem rozgrywek rundy wiosennej. Jaka będzie decyzja? Nietrudno się domyślić. Skoro przepisy PZPN nie dopuszczają sztucznej murawy w Ekstraklasie, to Komisja Licencyjna nie ma podstaw aprobaty takiej murawy. A to Polska właśnie!
- Zatem, stadion, który spełnia najwyższe standardy międzynarodowych organizacji piłkarskich (z potwierdzeniem weryfikacji FIFA podpisanym przez samego Seppa Blattera), na którym można rozgrywać mecze w Lidze Europejskiej UEFA, w Polsce nie spełnia warunków. Paradoks?
- Chyba jednak nie. Żyjemy w Polsce i istnieje duże grono podmiotów zainteresowanych tym, by Arce utrudnić walkę o utrzymanie w Ekstraklasie. Najłatwiejszy trop – prominentnym członkiem zarządu PZPN jest były członek zarządu Odry Wodzisław (zresztą także były znakomity selekcjoner reprezentacji). Jaki interes ma w tym Odra? Bardzo prosty – jeśli jeden z konkurentów zmuszony będzie do rozgrywania swoich meczów zamiast w domu co najmniej 200 km od swojego miasta (w grę wchodzi Bydgoszcz, Wronki, Grodzisk, Poznań), a w skrajnym przypadku na boiskach swoich oponentów, to jest to niewątpliwy handicap. Zaś poza Odrą jest jeszcze kilka innych klubów, którym takie rozwiązanie jest na rękę.
- Spółdzielnia na Arkę? Daleki jestem od teorii spiskowych, jednak o sprawie zaczyna być głośno. Kwestię poruszył na swoim blogu Zbigniew Boniek: http://boniekzibi.blog.interia.pl/?id=1846064 , o sprawie pisał też portal www.weszlo.com
- Podsumowując, na sztucznej murawie gra się w Lidze Mistrzów, Lidze Europejskiej, ostatnie mistrzostwa świata juniorów były również rozgrywane na takiej właśnie murawie. Sztuczna nawierzchnia jest na stadionie Łużniki w Moskwie (finał LM 2008), w austriackim Salzburgu. Śmiesznym zatem wydaje się fakt, że w Polsce się nie da. PZPN właśnie w białych rękawiczkach, uchylając się od prostego rozszerzenia jednego z zapisów swojej uchwały, nie pierwszy raz pokazuje, że są równi i równiejsi, i że dla doraźnej korzyści „swoich” jest w stanie, nawet wbrew logice, stawać w sprzeczności nie tylko z zasadami FIFA i UEFA, ale także elementarnej sprawiedliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)