Czansi Ogrodnik Czansi Ogrodnik
66
BLOG

Wygonić czarta z Prezesa - SAFE

Czansi Ogrodnik Czansi Ogrodnik Polityka Obserwuj notkę 3

Polacy mają w genach już od rozbiorów takie układanie się z okupantem, który zabrał im ziemie, żeby jak najwięcej na sytuacji skorzystać. Tak zachowywali się przed drugą wojną światową, tak samo w czasie okupacji, a jeszcze lepiej tuż po wojnie i za czasów komuny. Kiedy po okrągłym stole przyszła demokracja nikt Polakom nie dał instrukcji jej obsługi. Metodą prób i błędów, dobrych pomysłów i całkiem złych ukłonów wobec agresywnych zagranicznych grup interesów, kierowali tą łódką, czasem gorzej niż Noe. I prawie nie przetrwali potopu zalewającego internet. Potopu dezinformacji, pornografii, politycznego dark netu społecznościowego, cyberprzemocy i cyberprzestępstw. Na wszystko trzeba mieć pieniądze odpowie każdy minister finansów, zawtóruje mu minister rolnictwa, potem pracy i edukacji, a na końcu spraw wewnętrznych i MON.

PIS miał lepiej, bo odważył się korzystać z rezerw finansowych państwa polskiego wtedy, gdy nie było takiej potrzeby, poza politycznym rachunkiem na wybory. Te, które minęły, parlamentarne.

Premier Donald Tusk ma dziś lepiej. Zaopatrzył się w dwie tarcze (można nawet powiedzieć, że w dwa miecze jak Jagiełło pod Grunwaldem) w postaci ministra MSZ Radosława Sikorskiego i Marszałka Sejmu RP Włodzimierza Czarzastego. Poza tym dzierży też w odwodzie Zawiszę Czarnego w osobie Kosiniaka-Kamysza, który wpadając w swojski ton wojskowy, armię gotuje, w armii pyta o oręż, jaki potrzebny będzie na wroga zza wschodnich rubieży. Obojętne jest więc to czy mnie się kojarzy z Zawiszą, a innym z Wołodyjowskim, bo w te klocki ministerialne MON-u umie grać, pozytywnie dla żołnierzy i przemysłu polskiego, zbrojeniowego.
Dziś w przelocie słyszałem, że premier Tusk, żeby prezydent RP Karol Nawrocki lepiej zrozumiał potrzebę przyjęcia pożyczki SAFE od UE, rozpisał na dużym plakacie, gdzie pójdą pieniądze, jakie jednostki wojskowe je dostaną, jakie zakłady państwowe i prywatne współpracujące z wojskiem. Dużymi literami, nawet z udziałem dziennikarzy, by wieść tę zanieśli do Pałacu.

Jeśli Prezydent RP nie podpisze ustawy o SAFE, będzie marudził o korupcji, będzie targał za uszy premierowskie tarcze, to cienka linia zawiązującej się współpracy – jak to któraś radiowa rozgłośnia nazwała (chyba Polskie Radio 24) w programie „Pałac kontra Pałac” - pęknie bezpowrotnie. A to się obu Pałacom w ogóle nie opłaca. Szczególnie przed wyborami parlamentarnymi w 2027.
Bo jakże wyglądają ostatnie sondaże (oczywiście znowu lekko niedoszacowane)? Otóż najpierw kroczy dumnie zapracowana KO PO w jakiejś 1/3 elektoratu zapytanego o zdanie, potem kilka do kilkunastu procent nic (według różnych centrów badania opinii i sondażowni ostatnio popularnych), potem PIS jakieś skromne lekko ponad 20%. Ale jeśli połączyły by się Konfederacje, to razem mają więcej niż PIS. Dlaczego?

Zapracowały na portalach społecznościowych, Instagramie, Tik-Toku, FB i Ćwierkaczu X. Sławomir Mentzen zapracował sobie szczególnie, nie bez przyzwolenia Krzysztofa Bosaka. Odwiedził w czasie wyborów prezydenckich w zeszłym roku wszystkie powiaty. Szybko, zwinnie, często nie odpowiadając na pytania, co dodało mu tajemniczości, charyzmy i przeświadczenia oglądających, że wie, o czym mówi. Dawałem mu 25 % w tych wyborach, niestety nikt nie nauczył posła Sławomira Mentzena rozmowy z kobietami, dziennikarkami, kształtującymi opinię wielu środowisk klasy średniej i wyższej, chodzącej na wybory. Kiedy źle potraktował publicznie Justynę Dobosz-Oracz, gdy powiedział, że „pani mało rozumie”, dał się wyprowadzić z równowagi dziennikarce, co zabrało mu jakieś 7% damskiego elektoratu. I nawet w odczycie reakcji oglądających ten przekaz (wyświetlenia Gemius Traffic) nie chodziło o to, jak zadała pytanie dziennikarka i czego ono dotyczyło, rzecz nieakceptowalna przez elektorat kobiecy to – pominięcie, umniejszanie, klasizm wyartykułowany wobec kobiety publicznie w świetle kamer. Moim zdaniem, gdyby Mentzen chciał rozpocząć kampanię dla Konfederacji połączonych z nową nazwą partii, którą reprezentuje, mógłby wysyłać od marca co dziesięć dni bukiet kwiatów dla Justyny Dobosz – Oracz z karteczką podpisaną z przeprosinami, za np. niestaranne wysłuchanie pytań, pominięcie lub nieudzielenie odpowiedzi. Po cichu, z klasą, a wieść o tym, że prawicowy poseł uznał wartość merytoryczną dziennikarza, który jest kobietą, rozeszła by się w narodzie z wielkim zdziwieniem.

Bowiem każda reakcja elektoratu, każde zainteresowanie emocjonalne, w wyborach 2027 będzie na wagę złota, dla tego, kto przyciągnie w różny sposób jego uwagę.

Panu Mentzenowi mógłbym polecić książkę, która jest podręcznikiem w Oxfordzie, Miltona Friedmana „Dlaczego rządy muszą podnosić podatki” oraz „Why Government Is the Problem” i „Tax Limitation, Inflation and the Role of Government” uzupełniające jego tok rozumowania. Ogólnie można ująć go w zdanie : nie należy ograniczać, czy obniżać podatków, ale ograniczyć nawet konstytucyjnie wszystkie wydatki państwa, rządu, do granicy, która pozwoli utrzymać podatki na tym samym poziomie przez lata. Da to potrzebną stabilizację podatkową i wyniesie w górę tego, który to obiecał. Radziłbym więc, dla sukcesu pana Mentzena w przyszłych wyborach, zmianę artykulacji na Friedmanowską, jak wyżej. 
Czy ktokolwiek z marketingu Pana Mentzena przeanalizował dane z wyborów prezydenckich z PKW, jak te poniższe? Powiązał je z nagranymi wypowiedziami w rejonach, gdzie najwięcej osób na niego głosowało, co „zażarło” na taki wysoki wynik, a co przyniosło odwrotny skutek w elektoracie z niskimi wynikami poparcia w innych województwach?
https://prezydent2025.pkw.gov.pl/prezydent2025/pl/kandydat/4279583?runda=1

Dla mnie bardzo znaczące politycznie i dyplomatycznie było jedno zdarzenie, w którym odwiedzili posła Mentzena minister R.Sikorski i kandydat R.Trzaskowski. Krążąca w czasie tego spotkania lista ośmiu postulatów była mniej znacząca. Bo jeśli dwóch politycznych, demokratycznych tuzów chciało porozmawiać z Mentzenem, to liczył się w grze bardzo mocno. Głosowało na niego prawie 3 mln wyborców. I jeśli tylko tak samo pracowicie będzie odwiedzał powiaty jak poprzednio, może wskoczyć na podium na drugie miejsce, licząc nawet na bycie wicepremierem i stworzeniem jakiegoś połączenia poprzez konfirmat (specjalistyczny wkręt) z KO. PIS szybciej mu posłów rozhula, albo przyjmie w swoje szeregi za jakieś apanaże, niż potraktuje go jako godnego do Zjednoczonej Prawicy partnera. (patrz poprzednie koalicje PIS-u i Porozumienia Centrum).

Radosław Sikorski, jedną z wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego na temat SAFE i Niemców, skomentował, że „tu już argumenty nie wystarczają, potrzebne są egzorcyzmy”. Trzeba więc wygonić czarta z Prezesa, gdy mówi: „proponowana nam jest Polska pod niemieckim butem”.
Pierwszy „wygon” – argument – w Ukrainie na polu walki lepiej sprawdzały się czołgi niemieckie (Leopardy, lżejsze) niż Abramsy (60ton, tonące w błocie, niezwrotne przy kiepskiej pogodzie i dużych różnicach w podjazdach – skłony, stoki, rowy, rzeki, brody). Tak wypowiadają się ukraińscy żołnierze i dowódcy.
Drugi „wygon” – niemieckie czołgi są o wiele tańsze i lepiej przystosowane do serwisu napraw (bliższy niż amerykański). Kilku moich szwagrów po rodzinie jest zawodowymi żołnierzami w WP, podoficerowie i oficerowie, jeden w stanie spoczynku w randze majora. Opowiadali w czasie jakiegoś rodzinnego zjazdu, że gdy odbywały się manewry wspólne polskiego wojska z NATO, to Abramsy były bardzo wrażliwe na warunki terenowe błotne, mniej na piaskowe. I za cholerę nie można było się doczekać szybkiego przyjazdu amerykańskiego mechanika, który by zepsute w czasie ćwiczeń czołgi naprawił. Skomplikowana instrukcja obsługi, dziwny płaszcz zasilania, niebotyczny ciężar, słaba zwrotność, nazywali je „kruszącymi polskie drogi i mosty”. Ciężar tych czołgów niszczył najlepsze drogi dojazdowe, psuł mosty i rodził dodatkowe koszty drogowych napraw. Szokiem dla amerykańskich mechaników było to, że Polacy wezwali swojego mechanika (cała formacja stała w polu poligonu, gdzie zepsuły się Abramsy) z bodajże Wędrzyna i tenże naprawił jednego z dwóch zanim Amerykanie dojechali). Stwierdzili, że takie naprawy bez znajomości instrukcji i przeszkolenia nie są możliwe. Od tego czasu bardzo sobie cenią mechaników z tej jednostki, z której mechanik-żołnierz Abramsa naprawił. Taka anegdota rodzinna, ale jakże cenna dla SAFE i wyboru dostawców sprzętu wojskowego z amunicją.

Fakt, że niepotrzebnie niemiecki ambasador siedział na balkonie w Sejmie, gdy uchwalano ustawę o SAFE, bo Polacy nie lubią nawet niewypowiedzianego przymusu w jakiejkolwiek sprawie ich dotyczącej i może stąd wywody Prezesa Kaczyńskiego o niemieckim bucie.

Ale cóż się dziwić dyplomatycznym elitom, jak poziom dyplomacji przez Donalda Trumpa spadł tak blisko podłogi, że komentują ten stan w ten sposób amerykańscy politolodzy, których cytują w tygodnikach polscy dziennikarze.
Badanie IBRIS dla „Rzeczpospolitej” przeprowadzone 13-14 lutego 2026 zobrazowało, że blisko 60% respondentów chce, by Prezydent RP podpisał ustawę o SAFE. I aż 92% zwolenników KO PO (z tej 1/3 poparcia dla rządu Koalicji) również chce, aby Prezydent RP ją podpisał. To podkreśla jeden emocjonalny związek Polaków z bezpieczeństwem kraju i ich samych – nie chcieliby uruchamiać plecaków ewakuacyjnych, ani uciekać za granicę do rodzin, gdyby Putin jakimś cudem zaatakował Polskę tuż po Ukrainie. W lipcu 2025 był przekaz prasowy, że według dowódcy wojsk NATO w Europie gen. Alexusa Grynkewich’a może w 2027 roku wystąpić konflikt zbrojny w Europie i Dalekim Wschodzie z powodu Rosji. 24 lutego 2026 w „Rzeczpospolitej” wypowiadał się w wywiadzie gen. broni dr Krzysztof Król, doradca szefa Sztabu Generalnego WP, że „już w 2020 r. Strategia Odstraszania i Obrony Obszaru Euroatlantyckiego NATO wskazywała, że Europejczycy muszą być gotowi do przejęcia większości odpowiedzialności na siebie. Ocenia się, że ze względu na problemy demograficzne, ekonomiczne, społeczne, gospodarcze oraz presję wewnętrzną i zewnętrzną Rosja może być bardziej skłonna do stosowania agresywniejszych metod wojny nowej generacji lub nawet użycia wojskowego instrumentu władzy, czy odwoływać się do retoryki nuklearnej.” I nie wiem, czy dobrym pomysłem jest inwazja USA na polecenie prezydenta Donalda Trumpa w Islamskiej Republice Iranu? Czy potrzebne są wokół tego kraju tak skoncentrowane siły USA, by pozbawić Rosję dostaw specjalistycznych dronów do wojny z Ukrainą? Czy straszak prezydenta Trumpa zadziała, czy jednak wywoła III wojnę światową nuklearną? Biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi prezydenta USA o NATO i ONZ oraz budowanie przez niego finansowej struktury jako Rady Pokoju, by w pierwszej kolejności „budować apartamentowce w Gazie”, a resztę świata mieć gdzieś, (gdy tylko nie przynosi pokornie zysków i pieniędzy w udziałach), może jednak musimy w strukturach UE wypracować międzynarodową armię, by zareagowała szybciej niż militarna pomoc amerykańska.

W 2027 roku wyborcza wajcha może przeskoczyć z sukcesu Karola Nawrockiego na sukces KO z Konfederacjami, jeśli tylko już teraz obie formacje i ich przywódcy będą brać pod uwagę wspólny mariaż po wyborach parlamentarnych. W takiej sytuacji Bosak i Mentzen mają szansę na przyspieszenie politycznej kariery do maksimum. Z panem Braunem natomiast jest pewien kłopot, bo sondaże jego Koronie dają jakieś 7-8 % poparcia na dzisiaj, i o dziwo jest ono rosnące. Ten fenomen wbrew logice składa się z kilku faktów, o których czasami wspominają polscy politolodzy z tytułami profesorskimi. Otóż nawet w czasie Covid-19 Braun robił szumne interwencje poselskie, które napędzały mu klikalność i powodowały kroczący wzrost elektoratu w poparciu jego działań. Potem w imię „polskiej” tradycji nielubienia Żydów od czasów „Ziemi obiecanej” (film Wajdy), gasił nie tylko chanukowe świece w kuluarach sejmowych, ale tąż samą gaśnicą traktował po kibici kobiety-posłanki próbujące mu uniemożliwić tych świec gaszenie. Nie myślałem, że w Polsce wśród wyborców w wieku Brauna jest tylu inceli, kobietami zawiedzionymi. Zupełnie znośną angielszczyzną za to Braun popełnił wywiad w 2025 r. dla dziennikarza z USA o powodach nieuznawanie święta żydowskiego w polskim parlamencie. Brauna niezawisły sąd może skazać za przestępstwo, toczy się kilka postępowań i rozpraw. Skazany prawomocnie przez sąd za przestępstwo umyślne nie może zostać ani posłem, ani senatorem w RP, a nawet europosłem. Z Braunem jest tak samo, z całym szacunkiem dla jego dziwnego elektoratu, jak z Ziobrą, oskarżony, poszukiwany listem gończym, aresztowany, nabije licznik poparcia nie tylko KO, ale też Mentzenowi i Bosakowi, jeśli w wyniku takiej sytuacji przytulą do siebie porzucony, przestępstwem niechlubnie, elektorat.

Minister Sikorski bije na głowę swoimi wystąpieniami (Oslo 2 tygodnie temu, CBS News 3 tyg. temu wywiad Olivia Gazis, 16 lutego w Monachium) jakiegokolwiek obecnego polskiego polityka poza premierem Donaldem Tuskiem. Marszałek Czarzasty swoją postawą wobec zakusów prezydenta USA co do Pokojowej Nagrody Nobla, zyskał mój szacunek. Również uważam, że prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi Pokojowa Nagroda Nobla się nie należy, „bo na nią nie zasłużył”. Presja Trumpa wobec Iranu może skończyć się źle, nie jest wcale pokojowa. Presja Trumpa wobec polskiego parlamentu, przy jego wręcz żądaniu poparcia podania o Nagrodę Pokojową, skończyła się na wypowiedzi Marszałka Czarzastego. Trump pisząc na swoim komunikatorze do premiera Norwegii zbłaźnił się swoją niewiedzą, kto tak naprawdę tę nagrodę przyznaje. Jak republikański symbol – słoń w składzie porcelany, niszczy nie tylko światowy system dostaw pastiszami ceł, ale niszczy również podwaliny międzynarodowej dyplomacji i porządku światowego. Jego moc oparta na sile stanowiska, a nie na autorytecie, skończy się, gdy Amerykanie się wkurzą, a Demokraci wzbudzą skuteczny impeachment opierając go na prawomocnych wyrokach prezydenta jako casus USA versus Trump, biorąc na tapetę niemożliwość prawną wykonywania urzędu prezydenta USA wbrew postanowieniu ich SN. Ta hucpa musi się skończyć. Wielu amerykańskich historyków i ekonomistów uważa, że Trump osłabił USA na arenie międzynarodowej, nieumiejętnie rozgrywając z Putinem Ukrainę, pozbawiając ten bohaterski kraj pomocy amunicyjnej na dwa tygodnie, co pozwoliło posunąć się Rosjanom w głąb Ukrainy o 100 km na całym pasie frontu. Nieodwracalna szkoda dla małego kraju, który zatrzymał Rosję prawie na pięć lat.

Dlatego prezydent Karol Nawrocki mógłby wziąć pod uwagę wszystkie powyższe okoliczności i złożyć podpis na SAFE. A ewentualne poprawki w ustawie (te choćby antykorupcyjne) spowodować jak Kissinger, gdy rozmawiał dla USA poza głównym nurtem działań dyplomatycznych z jakimś krajem – wręczając rękami swojego zaufanego kancelisty poprawki w formie pisemnej dla Senatu do uwzględnienia w czytaniu i procedowaniu – nikomu się tym nie chwaląc, że tak można. Wilk byłby syty i owca cała, a egzorcyzmy wobec Prezesa odczynione. Co by nam niemieckimi onucami oczu nie przesłaniał w każdej z ważnych spraw.
Historia, która się tu pisze, ostrzega, że Sejm w 2027 roku po wyborach może wbrew intencjom PIS wyglądać zupełnie inaczej niż w mniemaniu Prezesa by wyglądać miał. Afera z Romanowskim i Ziobrą użarła PIS poparcia na jakieś 12%, Pegasus, Fundusz Sprawiedliwości, z którego wypływały pieniądze. Rozpad PIS na frakcje, osobne Wigilie, Harcerze i Maślarze, rozbiegło się jak stado wron po prawicowym elektoracie. Elektorat prawicowy uznał, że PIS już się zanadto najadło, szukają antysystemowego przywódcy, miłego, szarmanckiego, ale ze spiżowymi jajami, który odświeżył by wizerunek młodej prawicy i starego elektoratu, tchnął nowego ducha zmian.

Nie wiem, czy cały program ratowania NFZ przygotowywany przez PIS wraz z komplementarnym centrum telefonicznym umawiania do specjalistów lekarzy ze skierowań zaspokoi emocje wyborców. Chwycić może coś nowego i nieoczekiwanego. Coś złożonego jak gra w Minecraft połączona z Gwiezdnymi Wojnami, FIFA, Rocket i Roblox z Simsami w jednym. Coś dla młodzieży studiującej, uczącej się i pracującej, fundusze stypendialne na uczelniach proponowane zanim najlepszy student trafi w jej mury, jak w Premiere League w USA, coś podobnego, mniej skomplikowanego, z większym show i stypendiami też socjalnymi dla studentów.
Piłka w grze. Na dzień dzisiejszy piłkę ma przy nodze Donald Tusk, a w ataku ma Sikorskiego (jak Lewandowski), Czarzastego (Szczęsny) i Kosiniaka-Kamysza (Błaszczykowski), którego lubi wojsko i żołnierze. A kogo ma Prezes na boisku? Polacy nikogo wokół niego równie walecznego i bitnego na dzień dzisiejszy nie widzą. Widzą natomiast zespół w rozsypce, wolne elektrony orbitujące dość daleko od jądra Prezesa. Nie pomogło dla wizerunku silnej partii PIS również to, że Prezes już sam z kotem nie mieszka, tylko przeniósł się pod skrzydła opiekuna na innym adresie.

Nowogrodzka ucichła, „Ucho Prezesa” nie przystaje do miejsc, gdzie wiele słychać. PIS słabnie nie tylko w sondażach, ale w wewnętrznej jedności prowadzenia polityki w następnych latach. Wyborcy nie widzą nowego rozdania, wachlarza gotowych ustaw jak te, które w rękach miała Beata Szydło (nadal wysokie poparcie w Warszawie, jak kiedyś u Gronkiewicz-Waltz). Nie widzą kogoś nowego prężnego, autorytarnego, silnego.

Młodzież biegle posługująca się językiem angielskim będzie głosowała w 2027r. na kandydatów erudytów w tym języku w swobodnej komunikacji. Elity polityczne muszą przygotować też kandydatów spoza obecnego rozdania poselskiego, antysystemowych, rozliczających (nawet własną partię) z błędów i wypaczeń. I jeszcze jedna uwaga: każdy afront wobec Czarzastego i jego przeszłości, każdy błąd w ocenie, zarzutach działa dla Nowej Lewicy in plus. Czarzasty może w 2027 roku mieć 50 foteli w Sejmie.

Felieton analiza na podstawie: The Times, The New Yorker, The Washington Post (dostępy internetowe styczeń, luty 2026), Gazeta Wyborcza, Polityka, Rzeczpospolita, Gazeta Polska, Angora (I-II,2026).

Czytam, oglądam, wnioskuję. Lubię fakty, kieruję się zasadą słuszności. Being There.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka