Czansi Ogrodnik Czansi Ogrodnik
85
BLOG

Polak Węgier dwa bratanki

Czansi Ogrodnik Czansi Ogrodnik Polityka Obserwuj notkę 3

Niewątpliwie wygrana Petera Magyara i formacji TISZA będzie miała przez następne dwa lata wpływ na kształt polityki UE. Zapowiedzi przywódcy TISZA, że gdy tylko obejmie władzę odeśle polskich azylantów do Polski dają nadzieję KO PO na duży odskok w sondażach, jeśli tylko były minister Z.Ziobro i były minister M.Romanowski nie uciekną gdzie indziej, zanim zostaną odstawieni do kraju.

Magyar na fotografii Michaela Dannera jedną połowę twarzy ma pomalowaną jak flaga UE, na garniturze prawego ramienia ma baretki z flagą Ukrainy, plikiem zielonych banknotów i obrazkiem przedstawiającym szyb naftowy z czymś co może przypominać z daleka cyferblat zegara. Polityk węgierski przytyka wskazujący palec prawej ręki do zamkniętych ust, z jednej strony zasznurowanych. Usta ma naturalne, ale w kształcie ust Jokera z filmu „Joker” z tytułową rolą Joaquina Phoenixa. W filmie amerykański aktor, nawet wyzywająco odpowiadając na pytania prowadzącego telewizyjne show (w tej roli Robert de Niro), ma na twarzy wyraz, cierpiącego na wiele szkodliwych wykluczeń i traum, człowieka doprowadzonego do ostateczności. Twarz Magyara na tym akurat zdjęciu jest zadowolona, ale pozostaje skupiona na obserwacji. Twarz z fotografii „mówi” do oglądających: zrobimy to po cichu, wygramy. Wspólny z Jokerem Magyar ma tylko uśmiech i zarys brwi. Ale to wystarczy, by sformułować hipotezę, że twarz ta też reprezentuje cierpienia Węgrów skumulowane w ostatnich latach. Magyar jednak będzie bardziej Avengersem niż Jokerem, bo reprezentuje wszystkich Węgrów, którzy chcą swój kraj zmienić na lepszy, pomijając złe chwile i nieakceptowalne, codzienne wybory Fideszu w prowadzeniu polityki kraju. Węgry lepsze w tym sensie, że warunki życia i płacy się zmienią, poprawią się usługi publiczne, obniży się inflacja i ceny. To młodzi ciągnęli rodziców na spotkania wyborcze z nim. A on stojąc wśród nich, jak polski premier D.Tusk w czasie kampanii w Polsce w 2023 roku, rozmawiał jak równy z równymi i Węgrom się to podobało. Nagrywali na żywo relacje z Magyarem i publikowali w sieci, jak słuchacze innego polskiego polityka - Sławomira Mentzena. Publikowali nie tylko sam przekaz, ale i pozytywne komentarze do tego, co słyszą i widzą. A potem z dnia na dzień węgierski internet zalewały wirale z Magyarem z milionami odsłon. Młodzi wyborcy często nie oglądają wiadomości, ani telewizji, uciekli do internetu, bo tam nikt nie mówi im co mają myśleć, jak mają się zachowywać i co robić.

Ludzie na Węgrzech byli zmęczeni ciągłym podsycaniem niepokojów, mieli dość straszenia wojną i imigrantami. Polacy są równie zmęczeni narracją PIS mającą podobną intonację. Co po raz kolejny podkreślam.
Wrzenie publiczne przestało być modne, nastąpiło wychłodzenie i Polacy chcą znowu spokoju i dobrych pensji, żeby jakość życia się im z roku na rok nie psuła. Kłamstwa polityczne powodują fale niechęci wyborców. Liczą się zrealizowane dobre pomysły, a nie polityczne warczenie, złość, agresja, zwarcia, brak szacunku do rozmówców i Suwerena. Polski Suweren pożegnał się z własną głupotą i oczekuje zrozumiałych działań, uzasadnionych dbaniem o jakościową Polskę. Węgrzy podobnie, szybko chcą wyjść z biedy i wyrzucić za granicę „rosyjskich doradców”. Na Węgrzech, po wygranej Petera Magyara Donald Trump jest jako polityk spalony. Magyar miał w czasie kampanii wiele deep fake newsów: a to według jakiejś strony internetowej, która powstała na tydzień przed dniem wyborów, męczył szczeniaczki, a to ktoś go nagrał w czasie uprawiania seksu z partnerką, a potem okazało się to wredną ustawką, itp. Ze wszystkich tych mikro afer wychodził zwycięsko. Bo zmieniły się diametralnie nastroje społeczne, bo Orban wyglądał, jakby odczuwał ryzyko utraty władzy od rana do wieczora i przy każdym wystąpieniu.

Przestałem w Polsce słuchać tego, co mówi prof. Przemysław Czarnek, bo jego narracja przypomina  mi perory standardowego przemocowego małżonka, który ma zawsze rację. I nie liczyły się dla mnie argumenty, ani przykłady, które przytaczał, tylko irytujący ton wiecznie niezadowolonego faceta. Tak reaguje większość zainteresowanych polską polityką, niechęcią bez wglądu w treść. Dlatego uciekałem do innych, spokojniejszych przekazów, jak młodzi w YouTube. Na słuchawkach przysłaniających szumy rozmów dookoła, patrzyłem sobie w ekran komputera, oglądałem sobie i słuchałem filmików Mentzena pokazującego absurdy wydatkowe niektórych samorządów. Zupełnie spokojnie i z humorem chilloutowałem sobie po głębiach netu, co wpadało w oko i było ciekawe otwierałem. Luz.

Na tej potrzebie wyborców mogłyby się skupić kampanie wyborcze w Polsce w 2027 roku. Luz i  wybór. I mam wiele szacunku do ministra MS pana Żurka za pomysł pociągnięcia do odpowiedzialności urzędniczej doradców prezydenta za niedopełnienie obowiązków wykonawczych w postaci niezorganizowania uroczystego ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W USA, jak prezydent jest niezborny, niepoważny, ośmiesza USA i lekceważy sobie dyplomację może zostać usunięty z urzędu poprzez procedurę impeachment. W Polsce brakuje uregulowań, które przekreślałyby wiele luk w przepisach o urzędzie Prezydenta RP. Bo jeśli z ustawy o ustroju sądów powszechnych sędzia ma być nieskazitelnego charakteru, to ustawa zasadnicza powinna określać wymogi tego rodzaju wobec prezydenta, który sędziów mianuje. I przy dopuszczaniu kandydatów do wyborów prezydenckich powinno się ustalić, że nieskazitelność charakteru polega na moralnie pozytywnych zachowaniach i nie posługiwaniu się kłamstwem w politycznej walce o wpływy. W USA mają wielki problem w ustaleniu faktów między tym, o czym pisze Trump na swoim portalu Truth Social i na X, a tym co realnie dzieje się w polityce międzynarodowej wobec USA. To czyni z urzędu farsę, zabija potęgę mocarstwową i umniejsza zasługi Amerykanów dla pokojowej polityki zagranicznej.

Wolałbym aby Prezydent RP nie strzelał fochów i jako władza wykonawcza, zgodnie z Konstytucją wykonywał swoje obowiązki w zakresie uzupełniania stanów osobowych trybunałów i sądów. Mnożenie kryzysów w sądownictwie nie dodaje ani splendoru, ani sławy żadnemu z polityków. Kto dziś pamięta Jarosława Gowina, pomysłodawcę oszczędności w MS i sądach, który poprzez swoją reformę sądów zamiast obniżyć koszty ich funkcjonowania w 2013 roku zwiększył i koszty, i chaos, przekształcając część sądów w oddziały zamiejscowe sądów większych. Sama zmiana pieczątek, druków, tablic informacyjnych zewnętrznych i wewnętrznych, spowodowała lawinowy wzrost kosztów ich funkcjonowania. Nie mówiąc o przesunięciach sędziów między wydziałami, oddziałami zamiejscowymi i wypłatami delegacji czy kilometrówek, których wcześniej nie można było naliczać. Nazwiska ministra MS nikt już nie kojarzy, ale chaos w sądach z jego powodu i owszem.

Rzeczpospolita wyliczyła kiedyś, że ze względu na zmiany społeczno-gospodarcze w kraju w Konstytucji RP wielu sytuacji nie przewidziano i brakuje regulacji porządkujących ją w liczbie kilkudziesięciu. Szkoda, że żadna z największych partii polskich nie ma takiej komfortowej sytuacji jak  Peter Magyar i jego TISZA na Węgrzech, czyli większości konstytucyjnej.

Cieszą się Czesi w zakresie współpracy energetycznej z Węgrami, cieszą się Austriacy, wszelkie Wyszehradzkie ustalenia nabierają rumieńców, cieszą się Polacy, bo Magyar zapowiedział, że tuż po objęciu urzędu przyjedzie do Polski do Donalda Tuska. Szef TISZA zdaje sobie sprawę z tego, że wpływy polskiego premiera w UE są ogromne i każdy brukselski urzędnik słucha go z uwagą. Jeśli zawiąże się między D.Tuskiem i P.Magyarem sojusz polityczny, Ukraina otrzyma pomoc tak potrzebną w dalszym prowadzeniu obrony przed Rosjanami, może Rzeczpospolita zacznie znowu prowadzić pasek o zdarzeniach na Ukrainie, by nie zapomnieć, że tuż za naszymi granicami umiera Naród rozdarty między brakiem rozejmu lub zawarcia pokoju, brakiem zakończenia wojny a normalnym funkcjonowaniem w UE. Opiniotwórcza gazeta papierowa i internetowa odpuściła sobie liczenie dni od początku wojny na pierwszej klikalnej stronie, bo ostatnio się nie czytał. Może trzeba zmienić formułę na :pomoc udzielona Ukrainie przez Węgry, Czechy, Słowację, Polskę dzień po dniu, przeprowadzane rozmowy, działalność dziennikarzy, wygląd Ukrainy dziś w piątym roku napaści bratniej Rosji na nią?

Nie po to narody budują dla potomności, by ktoś to z wątpliwej wartości „widzimisia” Putina niszczył wszystko do gołej ziemi, żeby został tylko czarnoziem po kres horyzontu. Tak się nie godzi.

felieton na podstawie prasy m.in. Angora, Newsweek i dostępów internetowych m.in. www.rp.pl, www.wyborcza.pl. 

Czytam, oglądam, wnioskuję. Lubię fakty, kieruję się zasadą słuszności. Being There.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka