Czansi Ogrodnik Czansi Ogrodnik
79
BLOG

Pac i Pałac

Czansi Ogrodnik Czansi Ogrodnik Polityka Obserwuj notkę 3

Pisałem niedawno o szansach Konfederacji Mentzena i Bosaka na podium w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Potem dodałem, że szybciej wyjdzie Konfederacji deal z Koalicją Platformy, niż z PIS-em. Bo zazdrość Prezesa Kaczyńskiego o dobrą passę Konfederacji (nawet Korony Brauna) wynika ze zwykłego samczego lęku. Lęku potęgowanego popularnością tych młodych polityków Prawicy, tej bardziej prawej Prawicy. To taki lęk, który je od środka, mimo wystawienia prof. P. Czarnka na czoło PIS, by zbierał bęcki od przeciwników politycznych. Lęk, że PIS ludowi już się może nie podobać.

Na dzień dzisiejszy popularność Mentzena, jaką zdobył wśród młodego elektoratu, niesie go falą akceptacji wyborców trochę starszych (rodziców tych młodych). Platforma w ostatniej Koalicji też sobie nieźle poczyna w sondażach. Próbował przed nadmiernym optymizmem KO przestrzegać naczelny Newsweeka, że sytuacja podobna do tej z wyborów prezydenckich w USA, że sondaże są przeszacowane, że ludzie nie chcą ujawniać swoich preferencji, mówią co innego a głosują inaczej. Ale dalej mamy etap roku przed wyborami i wszystko może się zdarzyć później, nie wcześniej, by wywrzeć skutek na głosujących. 
Czytałem też wywiady z premierem Tuskiem, gdzie wbił parę piłek w bramkę PIS-u, na przykład podając, że koreańska pomoc zbrojeniowa jest droższa o dwa razy, niż SAFE z UE. I to poważny argument za przyjęciem SAFE. A co robi w tym przypadku prezydent RP Karol Nawrocki - błąd Tootsie – tak nazwałem pewną kategorię błędu z obserwacji i chęci dowiedzenia się o intencjach. Błąd Tootsie Prezydenta RP polega na tym, że zachował się jak uprzedni prezydent RP Andrzej Duda – nie podpisując ustawy o KPO. Strata szansy na wtłoczenie do budżetu ogromnych pieniędzy opóźniła znaczny wzrost PKB o jakiś rok. Bitwa na noże między Pałacami – kto więcej może lub bardziej kto jest silniejszy trwa, ale szkodzi swym zasięgiem żywotnemu interesowi RP.

Premier Tusk prowadzi rozmowy publiczne, wywiady, spokojnie, z głęboką refleksją, a to wpływa na wyborców jak łagodna fala stabilizacji. PIS, teraz jako opozycja, krzyczy z ław sejmowych, wykłóca się, pozoruje jakieś działania profesjonalnie ustawodawcze, ale więcej w tym pójścia na zwarcie z KO niż konkretnego rezultatu. Klincz sejmowy trwa, KO nie posiada 3/5 do obalenia veta Prezydenta, PIS nie posiada przewagi w głosach, a za to posiada nie tylko długopis Andrzeja Dudy, ale przede wszystkim flow mózgowe prezydenta Nawrockiego. Sytuacja ta skojarzyła mnie się z (nie)widzialnym łańcuchem w filmie „Dobry chłopiec” Jana Komasy po jego premierze w Wielkiej Brytanii. Z tym, że w filmie chłopak musi sobie zasłużyć na życie, a w rzeczywistości prezydenckiej chłopak musi sobie zasłużyć na pochwałę prezesa PIS. Niewidzialny łańcuch PIS widoczny był w sprawie SAFE.

Zerwanie się z łańcucha dobrego chłopca widoczne było w czasie wybuchu prezydenckiego ego(tyzmu) w krótkiej rozmowie z dziennikarzem TVN24. Żadnemu z politologów nie podobał się ten wybuch i demonstracja ważności, znoszącej zdrowy rozsądek w agresję słowną i komunikacyjną, robiącą dziury w dobrym wizerunku. Przed sławnym orzeczeniem TK dotyczącym aborcji w 2020 roku PIS wraz z prezydentem Andrzejem Dudą wznosiło się powyżej 40% poparcia. Prezydent uczestniczył w WOŚP, nadawał łagodniejszy kierunek ostremu prawicowemu podejściu PIS-u, a to się składało w bardzo wysokie oceny wyborców co do działań rządu i kancelarii prezydenta. I naród - Suweren myślał, że Karol Nawrocki przywróci taki sposób podejścia do akceptacji ustaw, taki sposób zachowania jaki prezentował Andrzej Duda i nie dostąpił zaszczytu obserwowania działalności urzędniczej tego typu, by się mu gremialnie podobała. PIS-owi poparcie spada, nie drgnęło po ujawnieniu kandydatury na premiera RP w 2027 roku, gdyby wybory wygrał PIS. Poparcie PIS-owi zjedli: były minister Ziobro, były wiceminister Romanowski, afery związane z Funduszem Sprawiedliwości, korzystanie lekką ręką z rezerw strategicznych RP, księgowość rodem z Enron (USA) w NBP, gdzie publicznie prezes NBP A.Glapiński mówił, że zysków nie wykazał, a one jednak są, gdyby były potrzebne, to w złocie. Zjada popularność PIS-owi Prezydent RP, który nie mianuje sędziów, nie mianuje funkcjonariuszy najważniejszych polskich służb, stosuje veto jako bicz Boży na Sejm i Czarzastego, który mu się nie podoba. W PIS zapomniano o kanonach prowadzenia polityki przynoszącej nie tylko najwyższe poparcie elektoratu, ale też zapomniano o szybkim rozliczaniu z afer własnych posłów, zanim wyleje się dziecko z kąpielą.

PIS kojarzy się wyborcom jako partia idąca ze wszystkimi na zwarcie, na kłótnie, na spór, na krzyki, podkręcająca gniew, podziały w rodzinach zupełnie nie intelektualne, brak zrozumienia, czy propagująca dyskusję nie przyjmującą obiektywnie lepszych i logicznych argumentów przeciwników politycznych. To partia, która nie szła nigdy na kompromis w parlamentarnej palecie politycznej. Mnie osobiście martwi odrzucenie Mateusza Morawieckiego jako kandydata na przyszłego premiera. Morawiecki, jeśli czegoś nie wiedział lub nie mógł rozwiązać jakiegoś pilnego problemu gospodarczego, miał na telefon ekspertów – kolegów, którzy gratis udzielali mu wyczerpujących odpowiedzi i formułowali propozycje zmian do wdrożenia. To on stworzył bezcenny zespół aktywnego i szybkiego reagowania na problem w postaci gotowych rozwiązań. Zna się jak mało kto na finansach i funkcjonowaniu budżetowym RP. Kojarzy się też dobrze wyborcom jako premier obfitości. Mimo tego, na frontmana PIS zostaje wybrany prof. Przemysław Czarnek, który w przekazie nawiązuje do PKP (specyficzny elektorat), że on to tylko maszynistą będzie, a kierownikiem pociągu oczywiście Prezes Kaczyński. Poseł i polityk, który jak coś mu się nie podoba lub brakuje mu argumentów, to np. wychodzi ze studia (program Rymanowskiego) obrażony. To ten sam polityk, który wypowiadał się o cnotach niewieścich kobiet w Polsce. I tenże miałby, pokrzykując narracją pisanych przez jeden zespół marketingu politycznego przemówień, jak Prezydent RP, zabrać elektorat dwóm młodym przywódcom Konfederacji, wygadanym, spokojnym, rzeczowym politykom – z darem retoryki podobnym do implikacji i replik Cycerona. Zaiste niemożliwe to dictum.

Natomiast balsamiczny głos w eterze,YouTube, mediach społecznościowych premiera Donalda Tuska, jego spokój, opanowanie polityczne, merytoryczna argumentacja są dla umęczonego elektoratu odpoczynkiem, gdy akurat trafią w TV na jego wypowiedzi. To korzystna przewaga mentalna i PR-owa dla KO, którą można wykorzystać. Takie samo podejście do rozwiązania problemu ma Sławomir Mentzen. Dlatego nadal uważam, że szybciej dogada się koalicyjnie z KO Premiera niż z PIS Prezesa. Biorąc pod uwagę artykuł z opisem wyników sondażu w w/w temacie, który ukazał się w Rzeczpospolitej w sobotę 28.03.2026 na www.rp.pl, vox populi vox dei wolałoby Koalicję KO z Konfederacją niż Konfederacji z PIS-em.

Mentzen zrobił niedawno błyskotliwą interwencję poselską. Gdy wpadłem na jego filmik na YouTube, w drodze do ustawienia sobie na słuchawki muzyki jazzowej z lat 30-tych i 40-tych ubiegłego wieku, oniemiałem. Wiedziałem, że jest prawnikiem, ale nie przypuszczałem, że na przykładzie indolencji jednego z naczelników US zrobi rasowy popis z wykładni przepisów skarbowych. Spokój i opanowanie posła Sławomira Mentzena w czasie rozmowy z naczelnikiem US dodawały mu splendoru. Przekaz jest czytelny, przepisy cytowane dużą czcionką na tle filmiku omówione przez Mentzena skłaniają do przyjęcia jego obiektywnie prawidłowej interpretacji. Razi natomiast postawa naczelnika US, który nie przyjmuje argumentacji i ”nie wierzy” posłowi Mentzenowi, że ten ma rację. A ma rację w czasie tej interwencji jak nie wiem co (czyt. jak Chole.a!). Od razu nasunął mi się tu casus właściciela Optimusa, który w latach 90-tych przechodził gehennę skarbową. Mnie, moja mama, która przez pół wieku była księgową (przez ostatnie dwadzieścia lat na tzw. pełnej księgowości), powtarzała przy każdej wizycie - „Synu, z Urzędem Skarbowym i ZUS-em należy żyć w totalnej zgodzie.” Z tym, że matka miała swoje psiapsióły w tychże instytucjach, wszystkie na bieżąco zaznajomione z aktualnymi przepisami, mające pod ręką INFOR, LEX i własne doświadczenia, a pracowały i mieszkały w Wielkopolsce. gdzie porządek musiał być ciągle obecny. Tamże urzędnicy na niekorzyść podatnika rzadko się mylili, stąd krzepkość i bogactwo firm budowały region.

Brakowało mi dotąd we wszystkich formacjach politycznych tak udanych interwencji poselskich i, co najważniejsze, tak nagranych dla potomności przykładu i udostępnionych erga omnes.
Tak się zastanawiałem, czy Mentzen czytał moje ostatnie felietony z analizami, czy wysłał Justynie Dobosz-Oracz wielki bukiet kwiatów w dowód uznania jej wiedzy i z przeprosinami. Dziennikarka ta jest mocno opiniotwórcza dla wykształconych kobiet piastujących wysokie stanowiska menedżerskie i urzędnicze. Warto tu wykonać taki gest pokoju.

Piątka Mentzena, która po pytaniach dziennikarki wybrzmiała z powodu klasizmu(umniejszanie) posła, który się zdenerwował, miała wydźwięk negatywny w tym przekazie.
A wystarczyło użyć spokojnej riposty bez zacietrzewienia np.:
    1) Całkowity zakaz aborcji - nie chcę by ktoś zabijał nienarodzone dzieci. W tej kwestii argumentacja posła Mentzena zabrzmiała najlepiej w trakcie wywiadu w radio, który przeprowadzał z nim Kuba Wojewódzki.
    2) Płatne studia – absolwenci uczelni im. Koźmińskiego są natychmiast zatrudniani, to pożądana sytuacja dla studentów. I wyższy poziom nauczania przez zatrudnianie doświadczonych naukowców.
    3) Likwidacja 800+, tu bym nie komentował, jeśli bym nie był postawiony pod ścianą do rozstrzelania. Argumenty, że tyle miliardów złotych zostałoby oszczędzone i przeznaczone na rozwój biznesu, kłóci się z otrzymaniem przez najbiedniejsze rodziny odrobiny wolności ekonomicznej, której moc będzie można zauważyć dopiero w następnym pokoleniu.
    4) Likwidacja emerytur 13 i 14. O tu ciężko publicznie perorować, gdy biedniejsze babcie mogły sobie wykupić całe recepty z lekami, albo mogły zrobić rzeczywiste święta w Boże Narodzenie, czy Wielkanoc, czy też mogły nie oszczędzać na ogrzewaniu czy ciepłej wodzie.
    5) Płatna służba zdrowia – tu jest duże pole do popisu. Bowiem niektóre zagraniczne firmy o potężnym kapitale chciały już na przełomie tysiącleci inwestować w Polsce budując sieci prywatnych klinik, gdyby obejmowało je ubezpieczenie z wysoką składką płaconą indywidualnie przez przyszłych pacjentów na konta tychże firm co miesiąc. Pomysł upadł, bo reforma służby zdrowia i ubezpieczeń zdrowotnych, polis, nie zawędrowała tak daleko. Prognozowanym skutkiem takiego wypuszczenia świadczeń zdrowotnych szpitalnych i zabiegowych na wolny rynek było pozbawienie państwowych przychodni i szpitali środków na prowadzenie działalności zdrowotnej i ograniczenie świadczeń dla nieubezpieczonych przez prywatne polisy. Ten skutek widać po przyroście przez ostatnie 20 lat prywatnych klinik stomatologicznych i kilkuletnich kolejkach do lekarzy stomatologów na NFZ.
       Bardziej tutaj wysuwałbym argument taki oto, że państwo zawarło z klinikami dentystycznymi poprzez NFZ umowy na wykonywanie np. resekcji korzeni czy całych zębów. NFZ, przez ostatnie kilka lat, nie zwrócił tym prywatnym klinikom wielu milionów złotych z tytułu tych umów. Gdyby pacjenci korzystali z prywatnego ubezpieczenia stomatologicznego odciąganego urzędowo z ubezpieczeń społecznych płaconych przez pracodawców w formie składki, nie było by długów NFZ wobec klinik. To istotny argument do rozpoczęcia dyskusji obejmujących inne formy leczenia.

PIS, jako opozycja polityczna w Sejmie i Senacie, przez ostatnie trzy miesiące atakowało publicznie rząd za:
a) drogi prąd, szczególnie dla przedsiębiorców i samorządów (oświetlenie miast, wsi gminnych), ogrzewanie fotowoltaiczne zimą nieprzynoszące prądu i skutku,
b) brak prostych dofinansowań inwestycji samorządowych (zasada jednostronicowego, prostego wniosku – pisałem o tym wcześniej), które powodują zamykanie się zakładów budowlanych i zwolnienia pracowników. (bezrobocie notuje rok do roku 2025/26 przyrost 1.5%)
c) niezadowolenie społeczne z powodu ograniczania „należnych świadczeń” - dopłat do ogrzewania i prądu dla gospodarstw z niskim dochodem, lepszej ściągalności alimentów, przeorganizowanie FŚA,
d) podwyżki cen paliw i żywności, leków, gazu, węgla. Koszty życia rosnące również z powodu ETS.
e) za przejmowanie ich projektów ustaw i wchodzenie w ich religijną narrację.

To wszystko jako kość niezgody ma być rzucone w czasie kampanii wyborczej między naród a KO.
Przeciwstawienie spokoju w argumentacji i przekazów premiera, dążącym do kłótni i agresji członkom PIS, unaocznianie tego zwarcia na przykładach - publicznie, przez portale społecznościowe, może wytworzyć w mediach wrażenie, że PIS dąży do przemocowej konfrontacji zamiast do polubownego rozwiązania aktualnych problemów Polaków. Zestawienia – krzyczący poseł PIS wobec taktownej i wyważonej, rzeczowej wypowiedzi posła KO latające np. na YouTube, mogą przestawić sympatie elektoratu. Zły, agresywny PIS przeciwko spokojnemu i miłemu KO.

Ludzie mają dziś dość tej ciągłej politycznej szarpaniny. Co wlecą pilotem w telewizorze na wiadomości na jakimkolwiek kanale, to widzą wrzaski, przepychanki, wyśmiewanie, kłótnie, teatr przemocy. Jeśli oglądają te dziwy przed wyjściem do pracy opuszczają dom nabuzowani i zestresowani. Jeśli oglądają te polityczne pastisze, na żywej tkance ludzkiej, po przyjściu z pracy, gdy usiłują wyciszyć się i zrelaksować, mają ochotę rzucić pilotem w ekran. 
Stabilizacja odczuwana przez obywateli, polityczny spokój są dziś w cenie. Święty spokój, praca i godna pensja, niskie koszty życia to nie mrzonki, wystarczy zajrzeć do państw skandynawskich.

Nasunęło mnie się przy okazji, że projekt minister Dziemianowicz-Bąk o PIP mógłby ewoluować po korektach w pożądanym kierunku i przez pracowników, i przez pracodawców. Nie da się bowiem, niedobranym do sytuacji gospodarczej zbiorem ustawowych przepisów, naprawić 30-letniego rozpasania biznesu, m.in. likwidacją etatów poprzez wprowadzanie umów śmieciowych. Uważam, że przy kontroli wpadkowej inspektor PIP, może za zgodą pracownika poszkodowanego umową śmieciową (lub kilku pracowników) złożyć zawiadomienie do wydziału pracy sądu właściwego miejscowo, odpowiednio je dokumentując, w formie pozwu o przywrócenie stosunku pracy między podmiotami. Do sądu należy rozstrzyganie o istnieniu lub nieistnieniu essentialia negotti stosunku pracy i określaniu odszkodowań czy zadośćuczynień za nieprawidłowe skonstruowanie umowy między pracodawcą a pracownikiem.

Oczywiście zwiększyłbym liczbę inspektorów PIP, zrobiłbym premię za wyniki kontroli ze złapaniem pracodawców na gorącym uczynku, uprościł procedury, ułatwił poszkodowanym dostęp do interwencji PIP w ich zakładach pracy bez zapowiedzi.
Nie jestem w stanie wymyślić godnego wytłumaczenia działań prezydenta RP w zakresie dociskania sędziów, karania sędziów, wpływania na sędziów, nie organizowania uroczystości mianowania sędziów. W naszym systemie prawa są  trzy władze: ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Niezależne, samodzielne. Szybciej zrozumiałbym, gdyby Prezydent RP na podstawie pracy zespołu ekspertów czasu pracy sędziów poszczególnych wydziałów w sądach, zaproponował rozwiązania przyspieszające czas orzekania w jednej sprawie. Sędziowie mają w tygodniu jedną lub dwie wokandy. Na palcach można policzyć sędziów, którzy ogarniają trzy wokandy w tygodniu. Może system prowadzenia jednej sprawy przez kilka dni  do jej zakończenia rozładowałby zatory? Cztery załatwione orzeczeniem sprawy w miesiącu zamiast kilkunastu odroczeń lub wyznaczonych kolejnych terminów.
I gdyby Prezydent RP chciał się na mnie gniewać za te powyższe stwierdzenia i wnioski to może skieruję jego wzrok na jego zdjęcie z Pierwszej Komunii Świętej, publikowane w internecie, na którym stoi z mamą i widać, że przed chwilą może płakał lub czegoś się może bał. Ku refleksji.

Dziś jako Prezydent RP może wzbudzać do procedowania ustawy przeciwko przemocy, kontrolować działanie komisji ds. pedofilii, współpracować z Rzecznikiem Praw Dziecka, bo jest z natury i treningów silnym mężczyzną, który może bronić słabszych. Rocky i Rambo robili same dobre rzeczy. NowRocky (prezydent RP Karol Nawrocki jest tak nazywany przez prezydenta USA Donalda Trumpa) może na swych silnych ramionach udźwignąć i wzbogaconą polską armię, i światełko pokoju między dwiema antagonistycznymi partiami – KO i PIS.

PS.
Po wyborach na Węgrzech w miniony weekend „wajcha wyborcza” przeleciała na stronę demokracji mimo tego, że Orbana wspierał Donald Trump. Gdzieś oglądałem (chyba stand up Mateusz Socha #21 Słuchaj, co do ciebie mówi Prezydent Polski) przekaz, że pomarańcza z USA już się przejadła w świecie i w Europie, co przekłada się na niższe notowania, gdy się tę pomarańczę kopiuje w zachowaniach jeden do jednego.



Czytam, oglądam, wnioskuję. Lubię fakty, kieruję się zasadą słuszności. Being There.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka