To, że z naszymi finansami źle się dzieje to może zauważyć nawet przedszkolak, bym powiedział, że zwłaszcza on jak mu zamykają przedszkole.
Podpisanie kontraktu menadżerskiego z Rafałem Kaplerem przez byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego w roku 2008 r. na podstawie którego Joanna Mucha ma mu wypłacić 570 tys. PLN premii jest sytuacja patologiczną.
Chodzi tu nie tylko o wysokość kwoty, która jak na warunki polskie jest gigantyczna to 380 najniższych krajowych pensji; osoba zarabiajaca 1500 PLN miesiecznie musiałaby pracować ponad 31 lat!
Patologia finansów publicznych polega na tym, że minister, którego wynagrodzenie kształtuje się na poziomie 12 – 15 tys., brutto pospisuje kontrakt ze swoim podwładny na ponad 0,5 miliona + miesieczna pensja i premia. Całkowicie zachwiane proporcje.
Na tę sprawę zwracałem uwagę już wiele lat temu, gdy za czasów rządów SLD minister skarbu Wiesław Kaczmarek (jego pensja wynosiła wtedy ok 8000 PLN) zatrudniał w spółkach skarbu państwa (Orlena, Polkomtela, KGHM, PGNF) prezesów z pensja miesięczną na poziomie 100 tys.-300 tys. (brutto wraz z premiami).
Co motywuje ministrów, że podpisują ze swoimi podwładnymi takie wysokie kontrakty?
???
A może chodzi o zasadę wzajemności, że podwładny potrafi się odwdzięczyć.
Warto tu powołać się na casus prezesa Royal Bank of Scotland, który pod presją polityków i opinii publicznej zrezygnował z gigantycznej premii prawie 1 mln GBP. Biedaczysko, albo ludzki Pan - w zależności od opcji politycznej. Jego pensja roczna i tak wyniosła 1,2 mln GBP.
Proponuję wywieranie presji na politykow i nagłaśnianie spraw zwiazanych z niebotycznymi i w praktyce niezasłużonymi wynagrodzenia.
Społeczeństwa ma SIŁĘ.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)