39 obserwujących
92 notki
121k odsłon
  1290   0

Rząd Platformy naruszył żelazną rezerwę.

 

We wczorajszym wystąpieniu publicznym premier Donald Tusk przyznał, że „żarty się kończą”

Jak oceniają analitycy premier III RP dał w ten sposób do zrozumienia, że kończąca się pula żartów pochodzi z żelaznej rezerwy państwa, której zasoby najprawdopodobniej skończą się w  2012 roku.

Zapotrzebowanie na żarty wzrosło gwałtownie po 2005 roku, kiedy do władzy doszedł przez nikogo niepowstrzymywany PiS. Po 10.04.2010 pomimo ponadtrzykrotnie zwiększonego importu z Rosji rynki zaczęły się chwiać. Machina pijarowska rządu zaczęła słabnąć pod względem jakościowym. Odnotowano wówczas po raz pierwszy także ujemny bilans ilościowy.

Administracja Donalda Tuska próbuje ratować sytuację różnymi sposobami m.in. za pomocą podsłuchów, jednak pomimo największej liczby telefonicznych inwigilacji, jakie odnotowała Polska na tle krajów UE ilość żartów uzyskana w ten sposób od obywateli pokrywa zaledwie małą część zapotrzebowania.

Mimo to notowania giełdowe niektórych żartów np. wyborczych utrzymują się wciąż na wysokim poziomie. Przykładem jest żart kampanijny Donalda Tuska „nie róbmy polityki budujmy szkoły”

Ze względu na silną komponentę absurdu żart ten został wysoko oceniony w Rosji a nawet w Niemczech. Po rozpoczęciu procesu zamykania szkół w Polsce dowcip Tuska osiągnął najwyższe notowania w historii. Zupełnie inaczej sprawa wygląda na rynku „żartów smoleńskich”. Tu trwa nieustanny ponad dwuletni  spadek. Sytuację ratuje od czasu do czasu szara strefa oraz interwencjonizm znanych autorytetów oralnych typu Lech Wałęsa „obaliłem komunizm”

Wedle niektórych przewidywań oraz zgodnie ze starym powiedzeniem, gdy kończą się żarty czas wyciągnąć ostatnie karty. Rząd Platformy przygotowuje działania „specjalne” pod wiele mówiącą nazwą „żart historyczny”.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale