Pan Tusk zdał gezamin przed sforą napastliwych paparazzi. Siła spokoju mimo ciśnienia oczywistych faktów i tylko czasami zła "mowa ciała", jako jedyna dysfunkcja, zdradzająca podenerwowanie. Trzymał sie swoich kompetencji, cedując decyzje na prokuraturę, na którą przecież nie ma i nie może mieć wpływu, wiec jaki problem ?.
Pan Tusk zyskuje czas i wierna, licząca 3 miliony sfora lemingów i jej familia to kupi...
Następnym etapem będzie dymisja Sienkiewicza, który "leciał Joyce'm" na tasmie, bo za dużo wypił, albo nie zakąszał, jak na ministra przystało. Może u Sowy dla przyjaciół sushi zabrakło, dlatego poleciał jej manager. Winni już są a jak trzeba będzie, to się jeszcze parę głów, ku uciesze gawiedzi pod topór znajdzie...
A państwo? Jest oczywiście w świetnej kondycji, jesteśmy w czołówkach wszystkich czołówek, pierwsza ćwiartka wolności przebija wszystko w obu mileniach itd, trata ta, co mi zrobicie ?
Castingu na Tuska-bis nie będzie.
Nie mówcie mi więc, że Pan Tusk wypadł na konfie źle. Wypadł dobrze, lewitował wbrew grawitacji, a to jak wie Pan Belka, bardzo trudna sztuka.
I jak pisze Pan Bratkowski:"znaczna część polskich mediów ma dziś swój udział w kampanii destabilizacji, graniczącej z próbą zamachu stanu ".
No więc, dziennikarze : odp... się od premiera !



Komentarze
Pokaż komentarze