Trzy prawdy po polsku
W Polsce prawda występuje w trzech odmianach:
• Prawda rządowa — zawsze słuszna, zawsze aktualna, zawsze w trybie „to nie my, to oni”.
• Prawda opozycyjna — zawsze dramatyczna, zawsze krok od końca świata i demokracji.
• Prawda obywatelska — czyli ta, którą poznajesz dopiero wtedy, gdy przychodzi przelew za błędy KPRM i okazuje się, że… to twój przelew.
W sprawie Cenckiewicza prawda obywatelska wygląda tak:
państwo zrobiło coś bezprawnego, a zapłaciłeś za to ty.
Ale spokojnie — żyjemy przecież w kraju, w którym odpowiedzialność polityczna jest jak Yeti: wszyscy o niej słyszeli, nikt jej nie widział.
Tusk mówi: „praworządność”. Sąd mówi: „bezprawność”. Obywatel mówi: „ile to kosztowało?”
W normalnym kraju, gdy sąd stwierdza bezprawność decyzji organu państwa, ktoś powinien ponieść personalne konsekwencje.
W Polsce konsekwencje ponosi… podatnik.
To trochę tak, jakby kierownik sklepu kazał ochroniarzowi wyrzucić klienta bez powodu, sąd uznał to za bezprawne, a rachunek za odszkodowanie zapłaciliby wszyscy inni klienci.
Bo „tak działa system”.
I wtedy pojawia się pytanie:
czy to jeszcze demokracja, czy już program lojalnościowy dla władzy?
Trybuna Ludu też zawsze miała rację. Aż przestała istnieć
Wielu Polaków ma dziś wrażenie, że polityczne narracje zaczynają przypominać stare gazety z PRL-u.
Wtedy też wszystko było jasne:
• winni byli zawsze ci, którzy nie byli u władzy,
• decyzje były zawsze słuszne,
• a błędy były zawsze „nieporozumieniem proceduralnym”.
Brzmi znajomo?
Dlatego pytanie „komu wierzyć — Tuskowi czy Trybunie Ludu?” jest w gruncie rzeczy pytaniem o to, czy wierzyć propagandzie, czy dokumentom.
A dokumenty w sprawie Cenckiewicza mówią jasno:
decyzja była bezprawna.
Teraz tak, żeby nikt nie udawał, że nie zrozumiał
Jeśli premier może podtrzymać decyzję, którą sąd uzna za bezprawną, a potem przejść nad tym do porządku dziennego, to różnica między współczesną polityką a Trybuną Ludu jest już tylko złudzeniem:
tam drukowano propagandę na papierze, dziś drukuje się ją w biuletynie rządowym.
Bo prawda w Polsce nie zależy od tego, kto ją wypowiada.
Prawda zależy od tego, kto za nią płaci.
42
BLOG
Cofnięcie poświadczenia bezpieczeństwa prof. Sławomirowi Cenckiewiczowi — decyzja szefa SKW gen. Jarosława Stróżyka, utrzymana przez Kancelarię Premiera, a następnie uznana przez sąd za bezprawną — wywołało w Polsce coś, co można nazwać narodowym konkursem zaufania. Odszkodowanie wypłacone z pieniędzy podatników tylko dolało oliwy do ognia. I tak oto wracamy do pytania, które od lat dręczy obywateli: komu wierzyć — Tuskowi czy Trybunie Ludu?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)