Pamiętam, że kiedy obserwowałem finisz Justyny Kowalczyk pomyślałem sobie, nie da rady, przecież nikomu się nie udaje. Myliłem się. Pamiętam również pierwszą myśl, kiedy dotarło do mnie, że Polska osiągnęła złoty medal - Polacy nie są skazani genetycznie ani przez los na wieczne porażki, wieczne pół-sukcesy i ćwierć-wiktorie.
Skoro możemy mieć sukces w sporcie, możemy w oświacie, biznesie i innych gałęziach życia. W gruncie rzeczy chodzi o świadomość. Chodzi o to, by odrzucić od siebie przekonanie, że „w tym kraju nigdy” nie uda się, nie można, nie warto… Warto i można, być może przy tym parę osób straci posady, parę układów towarzyskich zostanie rozbitych, ale taka jest cena normalności.
W końcu do Polaków kiedyś dotrze, że jeśli sami nie będziemy dbać o nasz kraj, to nikt za nas tego nie zrobi. Nie chcesz dziś angażować się w zmiany ekonomiczne i głosować na odpowiedzialnych polityków? Jutro będziesz dotował kuchnie dla biednych. Nie chcesz prywatyzacji służby zdrowia i edukacji? Jutro będziesz musiał patrzeć na upokarzającą biedę naukowców i pielęgniarki i fatalną edukację Twojego dziecka. Nie chcesz…
Nie sądzę, by stało się to dzisiaj, czy jutro, niemniej jednak zmiana nadejdzie i będzie ona równie niepostrzegalna, jak niepostrzegalna jest obecnie scheda komunizmu wciąż panosząca się w umysłach i sercach Polaków.
Marek Przychodzeń


Komentarze
Pokaż komentarze (6)