Rankiem 16 kwietnia doktor Bernard Rieux wyszedł ze swego gabinetu i pośrodku podestu zawadził nogą o martwego szczura. Na razie odsunął zwierzę nie zwracając na nie uwagi i zszedł ze schodów. Albert Camus.
Dość przypadkowo znalazłem się na manifie feministycznej na krakowskim Rynku Głównym. Niby wiedziałem co się święci, a nawet rozmawiałem o tym ze znajomą doktorantką, która akurat popiera tego rodzaju inicjatywy, a jednak zostałem zaskoczony. Na początku myślałem z kolegami, sądząc po ilości policji i dziwnych podskokach, że to kibice Cracovii albo Wisły zrobili sobie pokaz siły.
Wrażenia z widowiska dość przewidywalne. Chłopcy z Młodzieży Wszechpolskiej wrzeszczący „Babochłopy – do roboty”, a obok grające na bębnach dzieci-kwiaty. Innymi słowy, młodzież postępowa kontra "ciemnogród". Dodatkowy „bonus”: rytmiczny odgłos bębnów, który zagrzewał bojowniczki do działania. Rytm niepokojący, docierający do trzewi człowieka, prymitywny i budzący skojarzenia z irracjonalną, egzotyczną kulturą Afryki.
Przez chwilę przemknął mi widok pięknej, młodej kobiety, wyzywająco i z lekkim politowaniem spoglądającej na chłopaków z MW (harmonia ciała nie zawsze współgra z harmonią duszy). Pośmiałem się z bratem z całego tego widoku, głównie z faktu, iż komuś się chce na mrozie wykrzykiwać bezsensowne hasła w rodzaju ”chcemy połowy władzy”. Jakby nie było niczego bardziej pożytecznego do zrobienia. Potem jednak przyszła refleksja.
Potem, czyli dzisiaj rano, podczas śniadania. Współlokator zwrócił uwagę, że wątpienie w tożsamość płciową (do czego służy słynny 'gender') jest oznaką głębokiego kryzysu. Bycie mężczyzną czy kobietą należy do niepowątpiewalnych faktów. Płeć z całą pewnością nie jest kwestią wyboru. Wątpienie w to, że wiążą się z nią jakieś określone cele i cechy uderza zatem w rdzeń tożsamości człowieka, jak zwrócił uwagę Karol.
Wtedy przypomniał mi się widok owej młodej kobiety. Choć wszyscy trzeźwi intelektualiści podśmiewują się z tego rodzaju feministycznych aberracji, ona była akurat poważna. Śmiertelnie poważna.
Marek Przychodzeń


Komentarze
Pokaż komentarze (2)