Z wielu stron słyszymy: nadszedł kryzys, trzeba oszczędzać, zagrożone są finanse państwa. Brzmi to bardzo poważnie więc postanowiłem przyjrzeć się jako mini ekonomista (ekonomia rodzinna)propozycjom padającym z różnych stron m. In. Z ust Prof. Leszka Balcerowicza. Jednak ja spróbuję trochę odwrócić sprawę.
Wszyscy przeciętni zjadacze chleba doskonale sobie zdają sprawę, że budżet (czy państwowy, czy rodzinny) składa się z dwóch rubryk przychodów oraz rozchodów (wydatków). Zwykle ekonomiści konserwatywni monetaryści zwracają uwagę tylko na tę drugą rubrykę czyli rozchody – wydatki budżetowe. Wtedy pojawiają się pomysły jak tu zacisnąć pasa by zaoszczędzić, więc najlepiej zabrać sferze budżetowej wszak to ona generuje same koszty. Idąc dalej tym tokiem myślenia propozycje Prof. Balcerowicza przedstawione w artykule „Balcerowicz uczy rząd liczyć” niemal w 90% skupiają się na oszczędnościach w budżetówce. Jedynie jeden punkt można byłoby wliczyć w przychody – Przyspieszenie prywatyzacji.
A ja przekornie Panu Profesorowi pokaże, gdzie ewentualnie szukać przychodów. Bynajmniej nie chodzi o obłożeniem podatkiem tylko bogatych, lecz o sprawiedliwe poniesienie kosztów kryzysu przez wszystkie podmioty działające na rynku.
Trochę to przypomina, niektóre działania władz Węgierskich, ale warto się nad nimi zastanowić a mianowicie nałożenie na okres np. trzech lat podatku kryzysowego na firmy z branży bankowej, telekomunikacyjnej i handel. Ten podatek omijałby firmy inwestujące w produkcję a na inwestycjach produkcyjnych generujących odpowiednie miejsca pracy wszak nam zależy.
Następna sprawa wydaje mnie się, że ludzie chętnie zgodziliby się na zaciskanie pasa, gdyby widzieli, że zaciskanie pasa dotyczy wszystkich. Może taki drobiazg sejm RP podniósł uposażenie byłych prezydentów z 50% do 75% obecnego uposażenia miłościwie nam panującego prezydenta. W tym samym czasie zamraża się płace w budżetówce. No i jak to wygląda???
Budżetówka jest to bardzo pojemne pojęcie bo to zarówno administracja państwowa, administracja lokalna, ale i nauczyciele, naukowcy i pracownicy już nielicznych zakładów należących do państwa. Mówi się o oszczędnościach w budżetówce, zamraża się płace a jednocześnie zatrudnia się kilkanaście tysięcy urzędników różnego szczebla. To jak to jest jedni mają oszczędzać, żeby innych można było zatrudnić??? Gdzie zaciskanie pasa dla wszystkich???
Pan profesor Balcerowicz napisał 10 postulatów, ale nie ma w nich nic o zniesieniu przywileju płacenia podatków przy tzw. 50% koszcie uzyskania (przywilej dla ludzi nauki w tym Pana profesora i innych wolnych zawodów dziennikarzy, artystów – pisarzy, aktorów, ludzi show biznesu). Proszę zobaczyć to całkiem niezłe dochody. Wśród postulatów profesora Balcerowicza nie ma propozycji weryfikacji ulg dla wielkich przedsiębiorców np. sklepów wielkogabarytowych (myślę, że wyżej wymieniane węgierskie propozycje by to załatwiły)
Owszem z kilkoma postulatami prof. Balcerowicza o redukcji pomocy socjalnej zgadzam się w pełni. Na co becikowe dobrze zarabiającym, poco ulgi na Internet itp. Osobiście zniósłbym wszystkie ulgi zarówno dla osób prywatnych jak i firm. Czas skończyć z przywilejami służb mundurowych, ale i sędziów, prokuratorów adwokatów. Jeśli chcemy wydłużać pracę służbom mundurowym, górnikom itp. musimy mieć wizję jak potencjał tych ludzi wykorzystać, bo nie wyobrażam sobie policjanta 65 letniego na patrolu i jego walki z przestępcami.
Co do rolników owszem nich działają jak przedsiębiorcy, jednak czy ktokolwiek zrobił kalkulację ilu w rzeczywistości rolników osiąga taki dochód, żeby móc płacić podatki i inne świadczenia na rzecz państwa. Może się okazać, że znowu na wsi mamy ukryte bezrobocie, a kiedy to ruszymy będziemy musieli jeszcze w postaci zasiłków i innych datków wspomagać wieś. Zamiast dochodu dojdzie kolejny wydatek socjalny. Nie wiem to trzeba policzyć panie i panowie ekonomiści.
Co do postulatu o wydłużeniu pracy to myślę, że nawet nauczyciel czy nauczyciel akademicki zgodziłby się na takie dictum, ale jednocześnie nie może rosnąć w nieskończoność liczba pracowników administracji. Na moim uniwerku liczba nauczycieli akademickich i naukowców do liczby osób obsługi jest jak 1: 2. Z tego wynika, że dwie osoby mnie obsługują, a ja jakoś tego nie czuję.
Drugi postulat pracy do 67 roku życia, zgoda, tylko czy jesteśmy w stanie zapewnić pracę tym najstarszym i tym najmłodszym przy 12% bezrobociu??? Przypomnę, że wcześniejsze emerytury miały pomagać w generowaniu miejsc pracy dla młodych (tak więc nie był to taki głupi pomysł). Polityka emerytalna rządu zresztą nie tylko tego już powoduje to, że ludzie, żeby godnie żyć będą chcieli pracować niemal do śmierci.
Moje przemyślenia doprowadziły mnie do wniosku, że aby zaoszczędzić na budżetówce należałoby ją sprywatyzować. Jednak czy wyobrażacie sobie te krzyki kiedy trzeba byłoby płacić za naukę w szkole podstawowej, średniej i wyższej, ale jak wyposażone byłyby te placówki i nikt by nauczycielom nie zarzucał, że są darmozjadami jak to ma miejsce przy okazji mówienia o oszczędnościach w budżetówce. Płatna służba zdrowia toż to byłaby rewolucja. Nie chodzi o ogromne sumy, bo każdy kapitalista wie, że towar musi mieć swoją cenę rynkową inaczej go nikt nie kupi. A póki co proszę wszystkich ekonomistów oszczędzajmy i zaciskajmy pasa, ale wszyscy pospołu a wtedy może uda nam się wyjść obronną ręką z kryzysu.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)