Z taka tezą na swym blogu wystąpiła Aspiryna. Cóż, nie wiem i nie sądzę, ale muszę napisać, że jest to teoria spiskowa, którą da się racjonalnie uargumentować - ot chociażby przez porównanie popytu na prasę proplatformianą z wynikami sondaży oraz wspominając dziwne zamieszanie w PKW w dzień wyborczy.
Rok temu głosowałem (mimo wszystko na PiS), obecnej władzy po prostu nie trawię, ale co do teorii Aspiryny... Nie sądzę.
Chociaż, skoro zdaniem Philipa K. Dicka Imperium Rzymskie nigdy nie upadło, to czemu apriorycznie wykluczać możliwość "cudów nad urną " w Polsce AD 2007?
Nawet jesli wybory zostały sfałszowane, to przypuszczam, że nigdy się o tym oficjalnie nie dowiemy...
A od jutra wracam do regularnego blogowania i tematyki amerykanskiej.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)