Samochwała w stoczni stała
I tak wszystkim powiadała
Ja największe mam zasługi
Gdzież jest taki jak ja drugi
Gawiedź z głów niech ściąga czapki
Pozostali sio pod ławki
Jam jedyny był zwolniony
Jam jedyny był gnębiony
Wszyscy inni nic nie znaczą
Bo ferajnę tworzą KACZĄ
Oni nic tu nie zrobili
Wręcz przeciwni – MI SZKODZILI
Jam tam przybył w dzień sierpniowy
Rozpocząłem wnet rozmowy
Po swojemu, wbrew logice
Musiał milczeć nawet vice
Powiedziałem co wiedziałem
Coś tam jeszcze podpisałem
Inni tylko tłem mi byli
Bo długopis mi kupili
Taki fajny, kolorowy
Az mi poszedł wnet do głowy,
Napój władzy wyskokowy.


Komentarze
Pokaż komentarze