Dwójka TVP wyemitowała dwa seriale mówiące o wzajemnych stosunkach pomiędzy rodzicami i dziećmi. Jeden to "Licencja na wychowanie" , drugi to "Rodzinka.pl". Oba -prócz rozrywki na wyższym lub niższym poziomie- mają - jeżeli wierzyć w to co mówią aktorzy i scenarzyści- nieść z sobą jakiś element wychowawczy. Mają pokazać widzom wzór do naśladowania.
Spróbujmy przyjżeć się co mają nam do przekazania twórcy wspomnianych seriali.
W "Licencji na wychowanie" mamy do czynienia z dwoma- wydawałoby się - różnymi typami rodziców. Pierwsi to bogobojni, konserwatywni ludzie w średnim wieku. Pan domu na stanowisku.Pani domu pilnuje ogniska domowego. Drugie małżeństwo jest odrobinę, jaby to powiedzieć, mniej konserwatywne. Mają za sobą przeszłość punkową. Marzy im się jescze jakiś "skok w bok". Wspólny skok w bok.Pozwalają sobie na więcej luzu. Nie ma tu oczywistego podziału ról na Pana Domu i Panią Domu.
Jest jednak jedna rzecz,która łączy oba te małżeństwa. Rozmawiają z sobą. Rozmawiają z sobą i rozmawiają z dziećmi. I mało tego- nie dość,ze do siebie mówią to jeszcze siebie nawzajem słuchają. Dzieci nie są ideałami . Mają swoje lepsze i gorsze chwile, ale szanują rodziców i szanują siebie nawzajem.
W "Rodzince.pl" również rozdzice ciągle coś mówią. Mówią do siebie, ale nie bardzo siebie słuchają. Mówią do dzieci, ale te skupine są bardziej na tym by wychwycić potknięcie lub niekonsekwencję rodziców niż na tym co rodzice chcą im przekazać. Moze i lepiej. Bo niewiele mają do przekazania.
Pan Domu bardziej jest zajęty tym jak i kiedy przydybać Panią Domu na stole kuchennym, niz na tym iz jego dzieci rozmawiaja z soba , o ile mozna to tak nazwać, używająć słów typu : "Ty debilu", "Ty fajfusie", "Ty złamasie", ..... .
Z niejakim przerażeniem... No nie... Raczej z rozbawieniem przeczytałem - nie pomnę już gdzie- wypowiedz aktorzyny ,który gra w "Rodzince.pl", że serial ten niesie z sobą jakieś głębsze treści,ze przedstawia on model nowoczesnej rodziny. Po przeczytaniu tego wszystkiego ogarnął mnie pusty śmiech
Nie jestem ani fanem , ani przeciwnikiem telewizyjnych seriali.Nie wierzę w ich zbawienną lub zgubną dla człowieka moc.
Chciałbym jednak by polska rodzina była oparta o kindersztubę, a nie o kinder niespodziankę.Dltego wolałbym by kntynuowano produkcję "Licencji..." kosztem "Rodzinki.pl".


Komentarze
Pokaż komentarze