f8
Powyżej cały film „Pesta Babi” w języku indonezyjskim. W zależności od wersji nośnika „YouTube’a” można ustawić automatyczne napisy – także w polskie.
Obszar Papui Zachodniej, zachodniej części Nowej Gwinei, drugiej co do wielkości wyspy globu ziemskiego jest obecnie miejscem intensywnej eksploatacji prowadzonej przez administrację Indonezji. Od czasu, kiedy indonezyjska administracja wkroczyła na te tereny rozpoczynając, trwający do dzisiaj zabór tych ziem, z rąk zintegrowanych sił bezpieczeństwa Indonezji zginęło co najmniej 100 tysięcy rdzennych melanezyjskich mieszkańców wyspy. Od niedawna indonezyjskie wojsko korzysta z efektu technicznego domina, zadając punktowo śmierć autochtonom upominającym się o prawo do samostanowienia również przy użyciu dronów.
W Papui Zachodniej od lat 1970 funkcjonuje jedna z największych odkrywkowych kopalni złota i miedzi na świecie (Grasberg i Freeport PT Indonesia), prowadzona jest wycinka lasów, eksploatacja gazu ziemnego (BP w Zatoce Bintuni), trwają również przymiarki do eksploatacji niklu w rejonie Wysp Raja Ampat. Najbardziej dynamiczny proces wywłaszczeń i destrukcji środowiskowej trwa jednak teraz w południowo-wschodniej Papui Zachodniej, w obszarze regencji Merauke, gdzie w ramach programu żywnościowego powstają wielkie plantacji ryżu, palmy oleistej, trzciny cukrowej, a także pastwiska pod hodowlę bydła. Wszystko kosztem wywłaszczanych z tradycyjnych ziem klanów i wspólnot papuaskich i współudziale zagranicznego kapitału. Dzieje się to w momencie, kiedy Unia Europejska podpisała z Indonezję umowę o wolnym handlu, a której wdrażanie rozpocznie się w 2027 roku.
Zupełnie nowy rozgłos procesowi dokonującemu się na rozległym obszarze przylegającym do granicy z Papuą Nową Gwineą nadała w ostatnim czasie premiera filmu „Pesta Babi: Kolonialisme di Zaman Kita” („Uczta świń. Kolonializm naszych czasów”) w reżyserii Dandhy’ego Dwi Laksono oraz Cypri’ego Jehana Paju Dale. Film rozpowszechniony został nie tylko przez papuaskie media, takie jak Tabloid Jubi, instytuty pomocy prawnej (LBH Papua Merauke), czy organizacje pozarządowe (Fundacja Pusaka Bentala Rakyat i Greenpeace Indonesia), ale wyświetlony został w 1700 kinach na terenie Papui Zachodniej i całej Indonezji. Obraz tradycyjnych wspólnot wydziedziczanych ze swoich terytoriów i krajobraz zielonego terytorium wylesianego przez setki buldożerów sprowadzonych z Chin, wywołało ryzyko głębszego zrozumienia położenia rdzennych mieszkańców Papui Zachodniej ze strony indonezyjskiego społeczeństwa obywatelskiego. Indonezyjskie służby – aby temu przeciwdziałać – zaczęły wkraczać do kin, gdzie wyświetlano „Pesta Babi”, a nawet nakłoniły jedną z bohaterek filmu do zmiany swojego stanowiska o 180 stopni.
FABUŁA FILMU „PESTA BABI”
Film dokumentalny „Pesta Babi: Kolonialisme di Zaman Kita” (Uczta Świń: Kolonializm naszych czasów) to wstrząsający zapis walki rdzennych ludów Papui Zachodniej, w tym zwłaszcza społeczności zamieszkujących południowo-wschodnią część terytorium, o przetrwanie w obliczu gigantycznych projektów przemysłowych narzucanych przez indonezyjski rząd. Obraz ten nie jest jedynie reportażem o ekologii; to kronika planowanego unicestwienia cywilizacji, gdzie narzędziami podboju nie są już tylko karabiny, ale buldożery, biopaliwa i globalny kapitał.

Film rozpoczyna się od symbolicznej sceny przygotowywania 17-metrowego krzyża z drewna żelaznego przez członków ludu Awyu. Ten gigantyczny artefakt, wraz z 1800 mniejszymi czerwonymi krzyżami postawionymi w regencjach Merauke i Boven Digoel przez autochtonów, nie jest symbolem religijnym, lecz aktem oporu i walki o uszanowanie tradycyjnych praw. Hendrikus Frankie Woro i jego klan, a także przedstawiciele innych ludów w regionie, stawiają te znaki w lasach i na bagnach sago, w miejscach, które państwo i korporacje uznały za „ziemię niczyją”.
Krzyże te, połączone z tradycyjnymi palisadami zakazu (palang adat), mają chronić 2,5 miliona hektarów lasów przed projektami rolniczo-energetycznymi. Jak wyjaśniają bohaterowie, kiedy ludzkie metody zawodzą, wzywają oni na pomoc przodków i Boga, wierząc, że naruszenie tych granic przez firmy przyniesie duchowe i fizyczne konsekwencje.
Rdzeniem konfliktu opisanego w filmie jest indonezyjski Narodowy Projekt Strategiczny (PSN), mający na celu przekształcenie Papui Zachodniej w „spichlerz żywnościowy i energetyczny”. Plan zakłada przeznaczenie 1,3 miliona hektarów pod uprawę ryżu, 560 000 hektarów pod uprawę trzciny cukrowej na potrzeby produkcji bioetanolu, 400 000 hektarów pod uprawę palmy oleistej dla biodiesla (program B50), a także 380 000 hektarów na hodowlę zwierząt.
Narratorzy filmu podkreślają, że projekt ten jest kontynuacją ambicji trzech kolejnych prezydentów: od Susilo Bambanga Yudhoyono, przez Joko Widodo, aż po obecnego prezydenta Prabowo Subianto. Stawiają tezę, że pod płaszczykiem bezpieczeństwa żywnościowego kryje się największy projekt niszczenia lasów na świecie. Dążąc do uczynienia konsekwencji zachodzącego procesu bardziej zrozumiałymi dla odbiorcy nieznającego lokalnych realiów, reżyserzy oddają głos pięciorgu mieszkańcom reprezentującym społeczności mierzące się z planami inwestycyjnymi znajdującymi się na różnych etapach realizacji, dzięki czemu indywidualizują ukazane problemy i doświadczenia.
Yasinta Moiwend z plemienia Marind z przerażeniem patrzy, jak do portu Wanam w lipcu 2024 roku zawijają setki jednostek ciężkiego sprzętu. Jej lasy i bagna, będące głównym źródłem pożywienia jej ludu, są niszczone pod budowę 135-kilometrowej drogi, która ma ułatwić mobilizację wojska i transport surowców.
Hendrikus Frankie Woro z plemienia Awyu walczy z ekspansją plantacji palmy olejowej. Jego lud pada ofiarą zastraszania przez aparat państwowy, który zmusza liderów do podpisywania dokumentów zrzeczenia się ziemi.
Vincent Kwipalo z ludu Yei – jego ziemia w dystrykcie Jagebob została zajęta nie tylko pod uprawę trzciny cukrowej (przez firmę PT Murni Nusantara Mandiri), ale także pod budowę koszar wojskowych. Klan Kwipalo z goryczą wspomina, że indonezyjska flaga „Merah Putih” nie chroni jego ludu, a jedynie przykrywa wyzysk.
Natalis Buer z plemienia Marind reprezentuje pokolenie, któremu obiecano dobrobyt dzięki uprawie ryżu. W rzeczywistości rdzenni mieszkańcy nie mają kapitału na ziarno i nawozy, przez co ich pola leżą odłogiem, a zyski czerpią jedynie migranci i wielkie firmy.
Willem Kimko z ludu Muyu to człowiek nie posługujący się indonezyjskim dokumentem tożsamości, żyjący w głębi lasu. Przygotowuje swój lud na nadchodzącą katastrofę poprzez tradycyjną „Pesta Babi”.
Film „Pesta Babi” ujawnia skomplikowaną sieć powiązań między polityką a biznesem. Kluczową rolę odgrywa Jhonlin Group, należąca do Andi Samsuddina Arsyada (znanego jako Haji Isam), potężnego biznesmena powiązanego z indonezyjskimi elitami władzy. Jego firma sprowadziła 2000 koparek z Chin – co uznano za największe zamówienie tego typu na świecie – by karczować papuaską dżunglę.
Innym graczem jest rodzina Fangiono, kontrolująca Merauke Sugar Group, a także gigant Wilmar International kontrolowany przez Martua Sitorusa. Dokument wskazuje na współwinę zagranicznych aktorów. Australijskie instytucje publiczne, finansowane z podatków tamtejszych obywateli, dostarczyły sadzonki trzciny cukrowej dla projektów, które niszczą życie rdzennych mieszkańców Papui Zachodniej.
Ekspansja odbywa się pod ścisłą kontrolą wojskową. W całej Papui Zachodniej stacjonuje co najmniej około 56 000 żołnierzy. Statystycznie na 100 mieszkańców przypada 1 żołnierz, co jest wynikiem niemal siedmiokrotnie wyższym niż indonezyjska średnia krajowa w innych regionach. Projekt żywnościowy został uznany za „operację wojskową inną niż wojna”. Daje to armii legitymację do brutalnego tłumienia wszelkich przejawów oporu.
Fabuła filmu „Pesta Babi” na moment zabiera widzów z Papui Zachodniej, aby przypomnieć im, że obecne działania to nie pierwszy raz, kiedy rząd Indonezji próbuje „cywilizować” lasy. Przywołuje porażkę projektu 1 miliona hektarów pól ryżowych w Kalimantanie za czasów Suharto w 1996 roku. Zamiast obiecanego ryżu, projekt przyniósł gigantyczne pożary torfowisk i smog, który co roku dusi region. Narratorzy dokumentu ostrzegają, że powtarzanie tych samych błędów w Papui Zachodniej, na jeszcze większą skalę, doprowadzi do nieodwracalnej katastrofy ekologicznej i ludzkiej.
Dla Papuasów las nie jest „pustą ziemią”. Sago (sagu) to dla nich nie tylko pokarm, ale wcielenie przodków. Natalis Buer zauważa, że rządowa definicja „rolnictwa” jest ograniczona do ryżu, ignorując fakt, że Papuasi od wieków uprawiają swoje ogrody i lasy w sposób zrównoważony.
Tytułowa „Pesta Babi” (Awon Atatbon) u ludu Muyu to rytuał, który przygotowuje się przez 10 lat. Świnie są hodowane na wolności w lesie, a sama uczta służy budowaniu sojuszy między klanami. W obliczu zagrożenia ze strony PSN, Willem Klimko wykorzystuje tę tradycję do konsolidacji sił. To nie tylko uczta i ceremonia, to manifestacja suwerenności nad terytorium, które indonezyjskie państwo chce im odebrać. Reżyserzy używają nazwy tego tradycyjnego rytuału jako metafory: niszczenie lasów nie tylko okrada z ziemi, ale także zagraża tożsamości kulturowej rdzennej ludności. Kiedy las znika, „świńska uczta” dobiega końca – a wraz z nią cały kulturowy kosmos, który opiera się na naturze.
Film kończy się jasnym przesłaniem: to, co dzieje się w Papui Zachodniej, jest formą genocydu i kolonializmu, mimo że sprawcą nie jest mocarstwo z Europy, lecz sąsiednie państwo azjatyckie. Rdzenni mieszkańcy, tacy jak kobiety z plemienia Awyu czy klan Kwipalo, zapowiadają, że będą walczyć do końca, stawiając krzyże i palangi, broniąc swojej ziemi przed losem, który spotkał australijskich Aborygenów i Rdzennych Mieszkańców Ameryki.
Dokument stawia widza przed niewygodnym pytaniem: czy nasza potrzeba „zielonej energii” i bioetanolu ma być opłacona krwią i zniszczeniem jednej z ostatnich nienaruszonych cywilizacji na Ziemi? „Celem filmu jest opowiedzenie historii okrucieństw, systematycznego ludobójstwa i ekobójstwa, które mają miejsce w Papui Zachodniej. Chcemy, aby ludzie, którzy to oglądają, wiedzieli, że to dzieje się w naszych czasach, na naszych oczach, i że mamy szansę temu zapobiec” – podsumowuje teleologiczne przesłanie filmu reżyser Cypri Paju Dale.
PESTA BABI – POLICZEK WYMIERZONY INDONEZYJSKIEJ PRASIE
Sukces filmu dokumentalnego „Pesta Babi” ujawnił szereg przerażających zjawisk, przeobrażając się w policzek wymierzony indonezyjskiej prasie, która do tej pory poświęcała ograniczoną przestrzeń problemom rdzennych mieszkańców Papui Zachodniej, którzy nie mogli wyrazić za pośrednictwem mediów własnego zdania na temat rozwoju Papui w sposób wystarczająco słyszalny i dostrzegalny – zauważa papuaski dziennikarz Victor Mambor zaangażowany w jego powstanie. Według niego, dzięki temu filmowi wiele osób z różnych regionów Indonezji, dopiero teraz dowiedziało się o wielu wcześniej nieznanych im faktach. Dlaczego tak się dzieje? Victor Mambor podejrzewa się, że większość informacji o Papui w indonezyjskich mediach masowych jest kontrolowana przez osoby, które mają pieniądze na opłacanie mediów i dziennikarzy.
Zgadza się z nim Dandhy Laksono, jeden z reżyserów Pesta Babi: „Nawet media głównego nurtu, media głównego nurtu z siedzibą w Dżakarcie, nigdy nie poświęcają wystarczająco dużo uwagi Papui Zachodniej, a oczywiście zagraniczni dziennikarze nie mogą dotrzeć do Papui Zachodniej, więc w zasadzie wiele osób nie ma pojęcia o obecnej sytuacji”.
Papuaski publicysta Emil E. Wakei pisze, że film „Pesta Babi” uświadamia widzów, że konflikt w Papui Południowej nie dotyczy wyłącznie środowiska. Dotyczy polityki, historii i praw. Chodzi o to, czy państwo uznaje inną formę suwerenności, poza suwerennością państwową, a mianowicie suwerenność ludności rdzennej nad ich terytoriami. E.E. Wakei zamyka aktualne pytanie filmu w prostym pytaniu etycznym: „Czy bezpieczeństwo żywnościowe i energetyczne powinno być osiągane kosztem społeczności, które od wieków cieszą się bezpieczeństwem żywnościowym i energetycznym? Trzcina cukrowa na bioetanol i olej palmowy na biodiesel są reklamowane jako rozwiązania kryzysów klimatycznych i energetycznych. Ale jeśli surowce pochodzą z wyciętych lasów pierwotnych i ziem rdzennej ludności, na których wycinkę nie wyrażono zgody, transformacja po prostu przenosi ciężar z jednego miejsca na drugie”.
REPRESJE W INDONEZJI W ZWIĄZKU Z PROJEKCJĄ FILMU „PESTA BABI”
Film początkowo wyświetlano w Nowej Zelandii i Australii. Jego premiera odbyła się 7 marca na Forum Papui w Auckland. Kiedy rozpoczęła się jego projekcja w Indonezji, wzbudził on od razu duże zainteresowanie opinii publicznej. Początkowo nawet nie ze względu na sposób przedstawienia problemu, lecz dlatego, że indonezyjskie władze próbowały zakazywać jego wyświetlania.
Reżyser filmu Dandhy Laksono powiedział, że Pesta Babi był wyświetlany w około 1700 kinach w całej Indonezji. „Zanotowaliśmy ponad 30 przypadków, w których aparat państwowy wszczynał kontrolę – głównie za pośrednictwem wojska, a także urzędników państwowych – rzekomo w imię porządku publicznego”.
Laksono podkreśla, że w miejscach, w których wyświetlano film, nie doszło do żadnych zakłóceń porządku publicznego. Zauważa ironię tej swoistej ingerencji: „To jest śmieszne, ale dzięki widzom film broni się zaciekle. Widzowie bronią własnego prawa do oglądania i przyswajania informacji o tym, co naprawdę wydarzyło się w Papui Zachodniej”.
Reżyser przypuszcza, że reakcja indonezyjskiej administracji i aparatu państwa spowodowana jest demaskatorskim charakterem obrazu – film bezpośrednio obnaża interesy indonezyjskiego wojska w Papui Zachodniej, a także inwestycje międzynarodowych korporacji.
Dane zebrane przez WatchDoc ujawniły co najmniej 21 przypadków poważnego zastraszania podczas pokazów filmu „Pesta Babi” na przestrzeni dwóch miesięcy od czasu indonezyjskiej premiery. Rzeczywista liczba jest prawdopodobnie znacznie wyższa. Dandhy Dwi Laksono przyznał: „Wielu organizatorów nie chciało tego zgłaszać. Szczerze mówiąc, jesteśmy przytłoczeni i nie mamy możliwości rejestrowania wszystkich danych dotyczących zastraszania, ale liczba ta rośnie z każdym dniem”.
Metody zastraszania obejmują groźby telefoniczne, inwigilację przez agencje wywiadowcze, wymuszanie okazywania dokumentów tożsamości, a także przymusowe rozproszenie osób przez siły zbrojne. Wszystko to układa się w geograficzną, kolistą mapie represji: od Sumatry Zachodniej po Bali, od zachodniej części Małych Wysp Sundajskich po Moluki Północne. W Seminyak na Bali, indonezyjskie wojsko (TNI) otwarcie odrzuciło film i zażądało jego zakazania. W Singaraja celowo wyłączono prąd, gdy setki widzów oglądały film.
Jednym z najbardziej uderzających wzorców zastraszania podczas pokazu filmu „Pesta Babi” było zaangażowanie instytucji edukacyjnych. Na Uniwersytecie w Mataram prorektor III Sujita przerwał pokaz pod pretekstem „zachowania porządku publicznego”. Na uniwersytecie UIN w Mataram pokaz został przerwany przez władze kampusu. W Instytucie Technologii i Zdrowia Aspirasi w Suralaga, we wschodnim Lomboku, prorektor współpracował z policją w celu przerwania pokazu. W SMAN 1 Sungayang w regencji Tanah Datar w Sumatrze Zachodniej, Państwowa Agencja Wywiadowcza (BIN) skontaktowała się z dyrektorem w sprawie pokazu filmu.
Arkilaus Baho zwrócił uwagę na różnicę między oświadczeniami urzędników indonezyjskiego państwa, a rzeczywistymi praktykami. Yusril Ihza Mahendra, minister koordynujący ds. Prawa, Praw Człowieka, Imigracji i Więziennictwa, stanowczo oświadczył, że rząd nigdy nie wydał dyrektywy ani nie popierał praktyki zakazującej emisji „Pesta Babi”. „Po prostu pozwólmy społeczeństwu obserwować, a następnie prowadzić dyskusje i debaty. W ten sposób społeczeństwo będzie krytyczne. Pojawią się argumenty za i przeciw” – powiedział 14 maja 2026 roku. Natalius Pigai, minister ds. praw człowieka był jeszcze bardziej dosadny: „Zakaz może być egzekwowany wyłącznie na mocy orzeczenia sądowego. Czy istnieje orzeczenie sądowe? Nie. To oznacza, że jest to niedozwolone”.
Arkilhaus Baho podsumowuje: „Oświadczenia tych dwóch ministrów powinny jasno określić hierarchię dowodzenia. Jednak rzeczywistość na miejscu przemawia inaczej: Indonezyjskie Narodowe Siły Zbrojne (TNI) rozproszyły protesty, policja zastraszyła, a rektorat uniwersytetu wyłączył prąd. A może istnieje inne dowództwo działające poza oficjalnymi kanałami”?
Problem dostrzega też Najamuddin Khairur Rijal, wykładowca stosunków międzynarodowych na Wydziale Nauk Społecznych i Politycznych Uniwersytetu Muhammadiyah w Malang w Jawie Wschodniej, który napisał: „Fakt, że projekcje tego filmu zostały przerwane, ograniczone, a nawet zakazane w wielu regionach, gdyż uznano, że zakłóca on porządek publiczny, pokazuje, jak trudno jest otworzyć przestrzeń do rozmowy o Papui, nawet gdy wykorzystywanym środkiem przekazu jest film i publiczna dyskusja’.
NAGŁA ZMIANA POSTAWY YASINTY MOIWEND. DOMNIEMANIA I PRZYPUSZCZENIA
Mama Yasinta Moiwend jest powszechnie znana jako jedna z rdzennych kobiet z plemienia Marind Anim, która głośno sprzeciwiała się projektowi budowy farmy żywnościowej w Merauke. Pochodzi z wioski Wanam w dystrykcie Ilwayab w prowincji Papua Południowa. Od 2024 roku Mama Yasinta aktywnie wyrażała swój sprzeciw wobec projektu plantacji ryżu, od udziału w lokalnych demonstracjach po przekazywanie swoich aspiracji bezpośrednio rządowi centralnemu w Dżakarcie.
Wielokrotnie przyznawała, że rdzenne społeczności z powodu masowego wylesiania tracą lasy, źródła pożywienia, tereny łowieckie, a nawet obszary uważane za święte. „Mamy wrażenie, że tracimy naszą wioskę, tracimy nasze jedzenie i picie, a także zwierzęta w naszym lesie” – mówiła Mama Yasinta podczas licznych protestów przeciwko projektowi.
Wraz z sukcesem i popularnością filmu „Pesta Babi” zdanie Yasinty Moiwend diametralnie się zmieniło. Podczas gdy w popularnym obrazie kobieta znana jako Mama Yasinta stanowczo odrzuca Narodowy Projekt Strategiczny (PSN) w Merauke. to w drugim nagraniu uwiecznionym po premierze wyraża pełne poparcie dla tego samego projektu, jednocześnie twierdząc, że został „oszukana” przez aktywistów, którzy namówili ją na film dokumentalny „Pesta Babi”.
Arkilhaus Baho, który opublikował kilka artykułów poświęconych „Pesta Babi” w „Suara Papua” (Głos Papui) zastanawia się nad tłem tak radykalnej metamorfozy: „Czy ta zmiana nastawienia wynika wyłącznie z osobistego uświadomienia sobie czegoś, czy też istniał mechanizm presji, który napędza tę zmianę”? Baho zwraca uwagę na trudne warunki mieszkaniowe i bytowe, z jaką zmagała się Yasinta Moiwend i jej rodzina. Kobieta zgłaszała konieczność remontu domu, podczas gdy trójka jej dzieci nie posiadała zatrudnienia umożliwiającego uzyskanie środków materialnych na ten cel.
Wspólne oświadczenie wydał zespół filmowy odpowiedzialny za powstanie filmu: „My, zespół pracujący nad filmem Pesta Babi, szanujemy obecną postawę Mamy Yasinty i prosimy opinię publiczną, aby nie osądzała jej ani nie atakowała, dopóki nie zrozumiemy, co się stało za tą zmianą nastawienia” – napisali.
W dniach 30/31 maja 2026 roku stanowisko zajęła rodzina Yasiny Moiwend, ujawniając, że straciła z nią kontakt i nie widziała jej od tygodnia. W 6-minutowym i 41-sekundowym nagraniu mężczyzna reprezentujący rodzinę kobiety wyraził głębokie zaniepokojenie utratą kontaktu z Mamą Yasintą. „My, rodzina Mamy Sinty, chcielibyśmy wyrazić nasze podejrzenia. Straciliśmy z nią kontakt w niedzielę 24 maja 2026 roku. Po tym, jak w sobotę 23 maja w mediach pojawiło się nagranie Mamy Yasinty. W tym czasie próbowaliśmy nawiązać kontakt z Mamą, ale od niedzieli nie kontaktowała się z nami, rodziną. Podejrzewa się, że w tym czasie Mama była pod presją – opracowano długoterminowy plan pozyskania danych”. Przedstawiciel rodziny wezwał wszystkie strony z wsi Wogekel, regencji Merauke oraz z indonezyjskich prowincji Papua i Papua Środkowa do wspólnego monitorowania „przemytu Mamy Sinty”, po to aby złożyła jednostronną skargę przeciwko LBH Merauke.
Rodzina zwróciła się również do Agencji Ochrony Świadków i Ofiar (LPSK) o nawiązanie kontaktu z Indonezyjską Narodową Komisją Praw Człowieka (Komnas HAM). Rodzina skontaktowała się również z Indonezyjską Narodową Komisją ds. Przemocy wobec Kobiet (Komnas Perempuan) z prośbą o monitorowanie jej pobytu w obszarze położonym tysiące kilometrów od domu. Mężczyzna, którego imienia dla jego bezpieczeństwa nie podano do publicznej wiadomości prosił jednocześnie osoby, które „zabrały Mamę, aby ją oddały”.
Na podstawie nagłego zniknięcia Yasinty Moiwend i przemieszczania się jej w asyście osób rozpoznanych jako członkowie służb bezpieczeństwa, powstały hipotezy o uprowadzeniu, zastraszeniu lub nakłonieniu kobiety do składania przeciwstawnych zeznań pod groźbą odwetu, w zamian za gratyfikację finansową, lub poprzez połączenie obu strategii nacisku i perswazji.
Benny Wenda, Tymczasowy Prezydent Papui Zachodniej z ramienia Zjednoczonego Ruchu Wyzwolenia Papui Zachodniej (ULMWP), sam przebywający na uchodźctwie, na początku czerwca wydał oświadczenie, w którym przychylił się do interpretacji zawartej w powyższym akapicie: „W serii filmów opublikowanych w mediach społecznościowych Mama Sinta publicznie zdystansowała się od Pesta Babi, twierdząc, że została wykorzystana przez twórców filmu. Później została przedstawiona na komisariacie policji w Dżakarcie, gdzie złożyła zawiadomienie przeciwko LBH Papua Merauke, organizacji zaangażowanej w produkcję filmu. Jej rodzina oświadczyła, że przez ostatni tydzień nie była w stanie się z nią skontaktować. Mama Sinta została najwyraźniej porwana przez kolonialne siły TNI. Dlaczego inaczej miałaby przebywać w Dżakarcie, z dala od społeczności, którą przez całe życie walczyła, by chronić? Dlaczego inaczej miałaby tak nagle zmienić swoje poglądy? Wbrew swojej woli Mama Sinta została zmuszona przez państwo indonezyjskie do wydania oświadczenia wycofującego jej udział w filmie. Dla Papuasów z Papui Zachodniej nie jest to nowe zjawisko. Indonezja zawsze używała wszelkich możliwych środków, by podzielić naszego ducha: przekupstwa, gróźb, arbitralnych aresztowań, pobić i tortur. Tych, których nie mogą uciszyć, po prostu zabijają. Mama Sinta jest jak starszyzna, którą pod groźbą broni zmuszono do głosowania przeciwko niepodległości Papui Zachodniej podczas Aktu Bez Wyboru (w 1969 roku). Merdeka (wolność) pozostała w ich sercach, nawet jeśli podnieśli ręce przeciwko niej. Nie ma wątpliwości, że Mama Sinta bała się tego, co mogłoby się z nią stać, gdyby nie zgodziła się na żądania TNI. W czasie, gdy przemoc nasiliła się w całej Papui Zachodniej, a w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zamordowano niemal czterdziestu cywilów, wszyscy Papuasi są świadomi niebezpieczeństw związanych z zabieraniem głosu. To dlatego odwołała swoje wcześniejsze stanowisko. Reakcja państwa indonezyjskiego na Pesta Babi – od porwania głównej bohaterki po brutalne zamykanie pokazów filmu – wyraźnie pokazuje ich ogromny strach przed ujawnieniem prawdy. Indonezja jest przerażona tym, że jej własny naród, jej młodzież i studenci odkryją, co ich rząd robi Papui Zachodniej. Twórcy filmu zasługują na podziękowania za ujawnienie indonezyjskiego ekobójstwa w Merauke. Wzywam ich oraz wszystkie indonezyjskie grupy solidarnościowe do pozostania silnymi: pogłębiajcie swoje wsparcie dla Papui Zachodniej, sprzeciwiajcie się trwającej okupacji waszego kraju, ludobójstwu i zbrodniom przeciwko ludzkości”.
Zanim jeszcze w Indonezji odbyła się premiera „Pesta Babi” – to jak na to wiele wskazuje – indonezyjskie służby posłużyły się wizerunkiem Koteki Wendy, córki lidera ULMWP, w celu dyskredytacji przesłania filmu. Koteka Wenda towarzyszyła ojcu w kampanii w Wielkiej Brytanii od najmłodszych lat. W ostatnich latach, jako dorosła kobiet, brała udział w misjach dyplomatycznych do krajów Pacyfiku. Wykorzystawszy skumulowany w jej osobie kredyt zaufania, indonezyjskie państwo rozpowszechniło przed premierą filmu wygenerowany przez sztuczną inteligencję deepfake’owy wizerunek Koteki Wendy, klonując jej twarz i głos, aby zdyskredytować „Pesta Babi. Fałszywy film osiągnął 100 000 wyświetleń, zanim widzowie, a nawet sami Indonezyjczycy, go ujawnili.
Na nagraniu wyżej – rozmowa z Koteką Wendą, liderką walki o niepodległość Papui Zachodniej, o tym, co nazywa cyfrową kolonizacją, skradzionym prawem do samostanowienia, i o tym, jak oddolne organizacje odpowiadają na państwową propagandę.
Stanowisko wobec zamieszania wokół Yosinty Moiwend zajął również Victor Yeimo, międzynarodowy rzecznik Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB), sugerując, że ten wątek jest wykorzystywany w celu odwrócenia uwagi opinii publicznej od większego problemu nękającego Papuę Zachodniej. Jego zdaniem problem „ratowania Mamy Yasinty” stanowi operację kolonialnego wywiadu Indonezji, przeżywającego kryzys hegemonii oraz legitymacji moralnej. Celem tej operacji jest przekierowanie uwagi opinii publicznej na poziom konfliktów osobistych, debat medialnych, kwestii prawnych oraz sporów interpersonalnych. „Tymczasem główne pytania pozostają niejasne: kto korzysta na projekcie w Papui, dlaczego krytyka ze strony społeczności rdzennych budzi tak wielkie obawy i dlaczego władze tak aktywnie wpływają na postrzeganie filmu dokumentalnego” – zauważa. Dla Victora Yeimo to „klasyczny schemat działań dywersyjnych: tworzenie hałasu w celu zagłuszenia substancji”.
Victor Yeimo klasyfikuje reakcje państwa indonezyjskiego jako formę zarządzania percepcją: „We współczesnych operacjach wywiadowczych głównym celem nie zawsze jest udowodnienie, że państwo ma rację. Ważniejsze jest wzbudzenie wątpliwości opinii publicznej co do jej krytyków […] Narracja jest więc ukształtowana w taki sposób, że: filmowiec wydaje się problematyczny, ruch wydaje się chaotyczny, rdzenni mieszkańcy wydają się niespójni, a krytyka państwa traci wiarygodność”.
Opracowanie: Damian Żuchowski
Źródła oryginalne: WolneMedia.net, „Free West Papua Campaign Poland”, „Krew Papuasów”
+5


Komentarze
Pokaż komentarze (3)