Kwietniowe dni 2026 roku stały się jedną z najkrwawszych wiosen od czasu obalenia indonezyjskiego dyktatora Suharto w okupowanej przez Indonezję Papui Zachodniej. Po śmierci około pięciu osób cywilnych w dystrykcie Dogiyai z rąk indonezyjskich służb bezpieczeństwa między 30 marcem a 2 kwietnia 2026 roku, niespełna dwa tygodnie później, wydarzenia w dystrykcie Kembru (regencja Puncak, prowincja Papua Środkowa), stały się symbolem złamania resztek zaufania między papuaską ludnością cywilną a państwem indonezyjskim.
Indonezyjska operacja wojskowa z 14 kwietnia 2026 roku, przeprowadzona w strefie uznawanej dotychczas za bezpieczne schronienie, doprowadziła do masakry cywilów i masowych przesiedleń.
Papua Zachodnia pozostaje obszarem konfliktu od czasu aneksji zachodniej części Nowej Gwinei przez Indonezję, co nastąpiło na drodze procesu politycznego i militarnego, trwającego w latach 1963-1969. Od tamtego czasu zginęło co najmniej 120 tysięcy melanezyjskich mieszkańców regionu. Zachodnim Papuasom odebrano prawa do samostanowienia również przy wykorzystaniu instrumentów Organizacji Narodów Zjednoczonych. Od dekad Zachodni Papuasi, za pośrednictwem różnych organizacji i reprezentacji, starają się odzyskać wolność na polu działań dyplomatycznych i militarnych.

Aktualizacja: 35 dni po Masakrze w Kembru (regencja Puncak, prowincja Papua Środkowa), w której z rąk indonezyjskich zintegrowanych sił zbrojnych zginęło 15 Zachodnich Papuasów, dotarła tragiczna wiadomość o śmierci kilkuletniego Aliko Walia, który był wśród kilkudziesięciu rannych. Zdjęcie rannego Aliko (drugie zdjęcie od lewej) uchwycone w aparacie, wymownie wpatrującego się w obiektyw, stało się oskarżycielskim świadectwem zbrodni przeciwko ludzkości nie tylko wobec establishmentu w Dżakarcie, ale także obojętności szeroko rozumianego świata zewnętrznego.
Aliko zmarł w szpitali regionalnym w Mulia w regencji Puncak Jaya. Według wstępnych informacji ciało Aliko Walii zostało skremowane w dniu jego śmierci, zgodnie z lokalnymi zwyczajami. Aliko dołącza do listy ofiar cywilnych w konflikcie zbrojnym trwającym w regencji Puncak od połowy kwietnia 2026 r.
DROGA DO KEMBRU – 3-14 KWIETNIA 2026 ROKU
Zanim doszło do bezpośredniego ataku, mieszkańcy dystryktu Kembru przez wiele dni żyli w atmosferze narastającego zagrożenia. W tygodniu poprzedzającym atak, nad wioskami Nilme, Makuma, Kemburu, Tenoti i Gelegi wielokrotnie dostrzeżono drony obserwacyjne. Ich rosnąca intensywność budziła obawy wśród ludności cywilnej przed nadchodzącą ofensywą. W nocy 6 kwietnia oddziały indonezyjskiej armii narodowej (TNI) z grupy zadaniowej Habema wyruszyły potajemnie z dystryktu Sinak, maszerując przez wioski Nigilome, Kondokwe, Weni i Wombru. Mieszkańcy znajdowali na szlakach odciski butów i porzucone hełmy, co było znakiem, tego iż siły bezpieczeństwa zaciskały pierścień wokół osiedli cywilnych. Wojska konsolidowały siły w rejonie góry Amenepaga do 13 kwietnia, przygotowując się do ostatecznego uderzenia. Z tego miejsca wojska posuwały się wzdłuż lewego zbocza góry i zbliżały się do wioski Tenoti od wschodu.
Dzień przed atakiem, 13 kwietnia, rozpoczęły się operacje w sąsiednim dystrykcie Pogoma. Helikoptery zrzucały tam ładunki wybuchowe na obszary podejrzewane o bycie bazami rebeliantów z Armii Narodowego Wyzwolenia Papui Zachodniej (TPN-PB). Wywołało to pierwszą falę ucieczek cywilów w stronę Kembru.
KEMBRU JAKO STREFA BEZPIECZEŃSTWA
Kluczowym elementem tragizmu wydarzeń w Kembru jest fakt, że dystrykt ten nie był przypadkowym miejscem operacji. Zgodnie z wcześniejszymi porozumieniami między lokalną społecznością, Kościołem, rządem regionalnym działającym na łamach Specjalnej Autonomii (Otsus), a także obiema stronami konfliktu (TNI i TPN-PB), Kembru zostało wyznaczone na oficjalną strefę bezpieczeństwa dla uchodźców.
Mieli tam przebywać wyłącznie cywile – głównie kobiety, dzieci i osoby starsze – którzy uciekli przed walkami toczonymi w innych obszarach. Umowa zakładała, że teren ten pozostanie wolny od kontaktu zbrojnego. Atak TNI z 14 kwietnia został więc odebrany przez stronę papuaską jako rażące złamanie „humanitarnego azylu”.
KRWAWY ŚWIT W KEMBRU – 14 KWIETNIA 2026
Atak rozpoczął się około godziny 5:00 rano, gdy większość mieszkańców jeszcze spała. Grupa zadaniowa Habema, podzielona na siedem pododdziałów, uderzyła jednocześnie na kilka wiosek, w tym Keyangga, Makuma i okolice kościoła w Kembru.
Wojsko użyło granatów i broni palnej. Świadkowie zeznali, że żołnierze strzelali bezpośrednio do domów (honai), nie rozróżniając bojowników od cywilów. Niektóre ofiary znaleziono zastrzelone we własnych łóżkach przy zamkniętych drzwiach. Pando Jawi Kogoya i Yosina Kogoya, którzy przeżyli atak, podkreślają, że na miejscu nie było żadnego oporu ze strony grup zbrojnych ani wymiany ognia – była to jednostronna operacja TNI wymierzona w osiedla.
„Nagle indonezyjskie wojsko zaatakowało. Zabijali ludzi bez jakiegokolwiek szacunku dla ich człowieczeństwa. Weszli do obozów dla uchodźców i zaatakowali” – zrelacjonował przebieg wydarzeń świadek Yumbunik Murib w wypowiedzi dla lokalnego medium Tabloid Jubi.
RANY KEMBRU
„Matki uciekały bez dzieci. Ojcowie porzucali rodziny. Dzieci uciekały do lasu bez rodziców. W niektórych przypadkach dzieci przeżywały w lesie od trzech do czterech dni bez jedzenia i wody”. W trakcie chaosu grupa mieszkańców prowadzona przez pastora Etinusa Walię próbowała podejść do żołnierzy z indonezyjską flagą (Merah Putih), by zasygnalizować status cywilny. Zostali jednak zatrzymani i przesłuchani.
Pytano ich oto, gdzie przebywają Kalenak Murib i Lekagak Telenggen, znane postacie związane z TPN-PB.. Zapytano ich również, czy kiedykolwiek udzielali żywności lub pomocy. Niektórzy mieszkańcy przyznali, że dzielili się z nimi żywnością, ponieważ czuli się zagrożeni, ale nie wiedzieli, gdzie dokładnie znajdują się poszukiwane przez indonezyjską armię osoby. Następnie żołnierze TNI nakazali mieszkańcom usiąść w rzędach. W tej napiętej sytuacji pojawił się sygnał do ucieczki. Kiedy mieszkańcy w dobrej wierze zgodnie z poleceniem zaczęli oddalać się z miejsca, funkcjonariusze otworzyli do nich ogień. Niektórym mieszkańcom udało się uciec, ale inni zostali postrzeleni. Pastor Etinus Walia był wśród rannych. Został postrzelony w lewe ramię, a kula przebiła też kręgi.
BILANS OFIAR ŚMIERTELNYCH
Liczba ofiar śmiertelnych w raportach publikowanych między 16 kwietnia a 27 kwietnia 2026 roku wahała się między od 9 do 15 osób. Wśród zidentyfikowanych ofiar znalazły się osoby szczególnie wrażliwe: 5-letni Para Walia, który zginął od ran postrzałowych. Inne dzieci odniosły rany, w tym 5-letni Onde Walia i Aliko Walia. Szczególnie tragiczną ofiarą operacji jest 36-letnia Wundilina Kogoya, ciężarna kobieta, która zmarła wraz ze swoim nienarodzonym dzieckiem. Wśród ofiar znaleźli się również seniorzy: Amer Walia (77 lat) i Tigiagan Walia (76 lat).
Wiele ciał pozostawało w dżungli lub zniszczonych domach przez kilka dni, ponieważ wojsko utrudniało proces ewakuacji i pracy personelu medycznego. Pojawiły się również drastyczne doniesienia o paleniu ciał ofiar w celu zatarcia śladów. Dlatego przez długi okres rachuby ofiar operacji pozostawały rozbieżne. Niemniej ostatecznie na podstawie danych zebranych przez organizacje w terenie, Natalius Pigai, minister ds. praw człowieka Indonezji oświadczył 20 kwietnia, że w ataku zginęło łącznie 15 cywilów, a siedem osób odniosło obrażenia.
Yumbunik Murib w wypowiedzi dla Tabloid Jubi podzielił się dalszymi konsekwencjami przemocy i przebiegiem ceremonii pogrzebowych: „Ciała ofiar zostały skremowane zgodnie z tradycją ludu Lani. Oprócz zmarłych, rannych zostało kilkadziesiąt osób, od dzieci po dorosłych. Zabraliśmy rannych do szpitala. Zostali opatrzeni, ale niektórym udzielono pomocy w domu”.
KRYZYS HUMANITARNY I MASOWE UCHODŹCTWO
Bezpośrednim skutkiem operacji była całkowita destabilizacja regionu. Nagły atak wywołał panikę – matki uciekały bez dzieci, rodziny zostały rozdzielone, a dzieci błąkały się po lesie przez wiele dni bez wody i pożywienia. Tysiące uchodźców trafiło do dystryktu Sinak, gdzie również panują dramatyczne warunki. Wódz plemienny Daibenus Murib alarmował, że pomoc rządowa dociera z opóźnieniem lub jest dystrybuowana niesprawiedliwie, a ludzie umierają z głodu i braku opieki medycznej.
Na obszarach, gdzie schronili się cywile, siły bezpieczeństwa wprowadziły restrykcje, w tym przesłuchania, zakaz pracy w ogrodach i żądania okazywania dowodów osobistych (KTP). Dla rdzennych mieszkańców regionu oznaczało to bezpośrednie uderzenie w podstawowe środki do życia i możliwości przetrwania.
NARRACJA INDONEZYJSKIEJ ADMINISTRACJI
Oficjalna wersja wydarzeń przedstawiana przez indonezyjską administrację w Dżakarcie stoi w jaskrawej sprzeczności z relacjami z terenu.
Rzecznik wojska, ppłk Wirya Arthadiguna twierdził, że operacja była odpowiedzią na doniesienia o obecności „terrorystów z OPM w wiosce Kembru”. Według armii patrol został ostrzelany i jedynie odpowiedział ogniem, zabijając czterech „rebeliantów”. Śmierć 5-letniego dziecka TNI uznało za incydent niezwiązany z operacją w Kembru. Stwierdzono wręcz, że w tym czasie w Jigunggi nie było żołnierzy. W podobnym tonie wypowiedział się gen. bryg. Aulia Dwi Nasrullah, szef Centrum Informacyjnego TNI (Kapuspen TNI): „TNI stanowczo oświadcza, że nie brało udziału w incydencie postrzelenia tego dziecka. Oba zdarzenia miały miejsce w różnych lokalizacjach, o różnym czasie i nie są ze sobą powiązane”.
Sebby Sambom, rzecznik Armii Narodowego Wyzwolenia Papui Zachodniej (TPN-PB) zaprzeczył, jakoby doszło do wymiany ognia w Kembru, oskarżając wojsko o masakrę bezbronnych uchodźców. Podkreślił nieproporcjonalny i zbrodniczy fakt, że żołnierze użyli helikopterów i dronów do bombardowania osiedli cywilnych.
REAKCJE SPOŁECZNE, POLITYCZNE I MIĘDZYNARODOWE
Natalius Pigai, piastujący urząd ministra ds. praw człowieka, sam będący Papuasem, wezwał sprawców do ujawnienia się i zapowiedział wysłanie zespołu śledczego. Stwierdził, że sprawcy są znani lokalnej społeczności i sprawiedliwość musi zostać wymierzona, by nie ucierpiał wizerunek Indonezji. Indonezyjska Narodowa Komisja Praw Człowieka (Komnas HAM) wszczęła dochodzenie, potwierdzając, że ofiarami są cywile, w tym kobiety w ciąży, co stanowi ewidentne naruszenie praw człowieka. Po pierwszych pracach w terenie potwierdziła ona śmierć „12 osób w dystrykcie Kembru”. „Operacje, niezależnie od tego, czy mają charakter wojskowy czy pozawojenny, prowadzące do ofiar cywilnych, nie mogą być w żadnych okolicznościach usprawiedliwione” – powiedziała Anis Hidayah, przewodnicząca Komnas Ham.
Iche Murib, koordynatorka organizacji Zjednoczony Głos Papuaskich Kobiet (United Papuan Women’s Voice), potępiła operację wojskową przeciwko ludności cywilnej w dystrykcie Kembru; stwierdziła , że w konfliktach zbrojnych głównymi ofiarami są zawsze kobiety i dzieci, ponieważ nie otrzymują ochrony ani dostępu do podstawowych usług, takich jak opieka zdrowotna, edukacja, a także zaspokajanie potrzeb ekonomicznych i socjalnych.
21 kwietnia 2026 r. w Hadze na forum holenderskiego parlamentu odbyło się specjalne wysłuchanie poświęcone sytuacji w Papui Zachodniej, podczas którego Benny Wenda, Tymczasowy Prezydent z ramienia Zjednoczonego Ruchu Wyzwolenia Papui Zachodniej (ULMWP), wezwał Holandię do zaprzestania sprzedaży broni Indonezji. Benny Wenda podczas tego wystąpienia, a także niezależnie Matthew Wale, lider opozycji z Wysp Salomona, a od 15 maja premier tego kraju, wezwali przywódców państw Pacyfiku do wywarcia presji na Indonezję w celu umożliwienia wizyty Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka w Papui Zachodniej.
Zarząd Główny Dowództwa Armii Narodowego Wyzwolenia Papui Zachodniej (KOMNAS TPN-PB) stanowczo potępił operacje wojskowe Indonezji i bombardowania obozów dla uchodźców w regencji Puncak. „Apelujemy do Organizacji Narodów Zjednoczonych o nałożenie sankcji na rząd Indonezji oraz o zobowiązanie Indonezji do przestrzegania misji humanitarnych i otwarcia międzynarodowego dostępu do Papui” – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Sebby’ego Samboma, rzecznika TPN-PB.
Human Rights Defenders (HRD) wezwała do natychmiastowego zaprzestania operacji wojskowych w obszarach zamieszkanych przez cywilów i strefach dla uchodźców, do zapewnienia ochrony i dostępu pomocy humanitarnej dla przesiedlonych społeczności, a także do poszanowania praw człowieka cywilów na Papui.
Survival International (SI), organizacja zajmująca się ochroną ludów rdzennych na całym świecie potępiła najnowsze ataki na ludność cywilną w Papui Zachodniej. „Osoby odpowiedzialne za zabójstwa muszą zostać postawione przed sądem. Domagamy się również zakończenia kultury bezkarności, z której indonezyjskie siły bezpieczeństwa korzystają w Papui Zachodniej od tak długiego czasu” – czytamy w oświadczeniu SI.
PAPUA JAKO STREFA NADZWYCZAJNA
Komitet Narodowy Papui Zachodniej (KNPB) oficjalnie ustanowił status Papui jako „Nadzwyczajnej Strefy Wojskowo-Humanitarnej”. Wydarzenia w Kembru nie są postrzegane jako odosobniony przypadek, lecz jako element szerszego schematu przemocy, w którym ludność cywilna staje się zakładnikiem polityki bezpieczeństwa Dżakarty. Trauma mieszkańców Puncak, opłakiwana publicznie przez regenta Elvisa Tabuniego, pogłębia izolację regionu. Bez niezależnego, międzynarodowego śledztwa (o które apelują m.in. ONZ i ULMWP), Kembru pozostanie kolejną niezagojoną raną na mapie Papui, utrwalając kulturę bezkarności sprawców i cierpienia ofiar.
Społeczności uchodźców z wiosek Kemburu, Pogoma, Zachodni Sinak, Magebume, Yugumuak i Oneri, ponad okazywanym przez niego publicznie żalem, wezwały Elvisa Tabuniego i sekretarza regionalnego Nenu Tabuniego do natychmiastowego rozdysponowania podstawowej pomocy żywnościowej. Skrytykowali również politykę reagowania kryzysowego, która ich zdaniem nie miała bezpośredniego wpływu na ludność cywilną w ośrodkach ewakuacyjnych, zwłaszcza w regionie Sinak.
Thomas Ch. Sufyi, rzecznik i dyrektor wykonawczy Papuaskiego Obserwatorium Praw Człowieka (POHR) w artykule „ONZ potrzebuje śledztwa w sprawie strzelaniny do cywilów na Papui” (PBB Perlu Investigasi Kasus Penembakan Warga Sipil di Tanah Papua) napisał: „Akty przemocy ze strony sił bezpieczeństwa wobec ludności cywilnej, takie jak użycie nadmiernej siły, świadczą o tym, że państwo nie chroni praw człowieka. Pracownicy indonezyjskiego wojska i policji (TNI i Polri), którzy dopuścili się przemocy i tortur wobec ludności cywilnej, zarówno w Tambrauw i Maybrat, jak i w Dogiyai i Kembru w prowincji Puncak, nie zostali jeszcze pociągnięci do odpowiedzialności. Jeśli tak, to zacytujmy słowa rzymskiego poety Decymusa Juvenalisa (55–128 n.e.): „… quis custodiet ipsos custodes (kto będzie strzegł strażników)”?
„To rozdzierające serce, że niemal każdego dnia Papuasi są torturowani, mordowani i bezpodstawnie zabijani bez ponoszenia odpowiedzialności prawnej za zbrodnie przeciwko ludzkości. Papua to prawdziwy kraj nierówności w wymiarze sprawiedliwości. Prawo rzadko staje po stronie Papuasów, ale zazwyczaj sprzyja tym, którzy sprawują władzę, w tym łamiącym prawa człowieka” – podsumował.
Źródłografia: Tutaj
Opracowanie: Damian Żuchowski
Artykuł ukazał się także na: WolneMedia.net, Free West Papua Campaign Poland



Komentarze
Pokaż komentarze