0 obserwujących
130 notek
42k odsłony
198 odsłon

Nadchodzi kres ery budowy wielkich zapór w Amazonii?

Wykop Skomentuj

Epoka budów wielkich zapór wodnych w brazylijskiej Amazonii prawdopodobnie zbliża się do swojego zmierzchu. Takie wnioski wyciągają komentatorzy brazylijskiego życia politycznego, wykładowcy uniwersyteccy, a także przedstawiciele organizacji pozarządowych z raportu opublikowanego 2 stycznia 2018 roku w największej brazylijskiej gazecie „O Globo”, w którym zacytowano prognozy dwóch wysokich urzędników państwowych.

„Nie jesteśmy uprzedzeni do dużych projektów [hydroenergetycznych], ale musimy szanować poglądy społeczeństwa, które postrzegają je w raz z ich ograniczeniami” – utrzymuje Paulo Pedrosa, sekretarz wykonawczy Ministerstwa Górnictwa i Energii. Według tego samego urzędnika, Brazylia posiada potencjał, umożliwiający wygenerowanie dodatkowych 50 gigawatów energii do 2050 roku poprzez budowę nowych elektrowni wodnych, jednakże tylko 23% spośród nich nie wpłynie w jakiś sposób na ziemie rdzennych mieszkańców Brazylii, Quilombolos (społeczności potomków zbiegłych niewolników) lub obszary przyrodnicze chronione federalnie. Brazylijski rząd pod wodzą Michela Temera nie chce angażować się w nowe bitwy o ziemie – wynika z tych słów. W tym samym tonie dla O Globo wypowiedział się również Luiz Augusto Barroso, prezes federalnej agencji planowania energetycznego (EPE). Jak stwierdził Barroso EPE postanowiło zrobić krok wstecz, chcąc dokonać przeglądu procesu planowania wielkich zapór wodnych, przeprowadzić odpowiednie studia, celem sprawdzenia czy wszystkie projekty są właściwe, a bez tego nie zamierza budować pod żadnym warunkiem jakiejkolwiek z tych tam.

Organizacja AmazonWatch, zajmująca się ochroną przyrody Amazonii i praw jej rdzennych mieszkańców odnotowuje te wystąpienia jako „uderzające przesunięcie w tonie agencji rządowych, które od dziesięcioleci są mocno nastawione na realizację dużych projektów związanych z energią wodną, pomimo ogromnych kosztów ekonomicznych, społecznych i środowiskowych. Wystąpienia urzędników sugerują, że brazylijski rząd jest świadomy wad gospodarczych, opozycji społecznej, a także spadających kosztów energii wiatrowej i słonecznej, które najprawdopodobniej zmuszą brazylijski rząd do zarzucenia większości pozostałych megaprojektów hydroelektrycznych w kraju”.

Paulo Pedrosa w tym kontekście powiedział, że obecne władze „nie są skłonne do podejmowania działań, maskujących koszty i ryzyko”. Zdaniem Sue Branford stwierdzenie te zdaje odnosić się do działań poprzednich rządów, w szczególności Dilmy Rousseff i Partii Pracujących (PT), które utrudniały ocenę rzeczywistych kosztów i wpływu na środowisko dużych tam, takich jak Belo Monte na rzece Xingu. Dopiero po wybudowaniu tej tamy udało się w pełni ujawnić ogromne koszty finansowe, społeczne i środowiskowe nieodłącznie związane z projektem u wrót Wielkiego Zakrętu Xingu.

Belo Monte stanowi najgłośniejszy przykład kontrowersyjnego projektu hydroelektrycznego uderzającego w prawa człowieka, prawa rdzennych mieszkańców oraz dobrostan środowiskowy i ekologiczny w Brazylii. Jej przypadek uruchomił burzę protestów wobec dużych elektrowni wodnych planowanych na rzekach w innych częściach brazylijskiej Amazonii. Na przykład w 2016 roku po wielu lokalnych demonstracjach administracja Dilmy Rousseff zawiesiła budowę dużej tamy na rzece Tapajós – São Luiz do Tapajós – która miała zalać Sawre-Muybu, część lokalnego terytorium Indian Munduruku. Rdzenni Mieszkańcy tego obszaru żyli jednak w napięciu, gdyż tak naprawdę rząd nigdy oficjalnie nie odwołał konstrukcji proponowanej zapory, a drapieżna polityka nowej administracji Michela Temera wobec terytoriów indiańskich wywoływało podejrzenie, że projekt może zostać wznowiony przez decydentów ze stolicy w dowolnym momencie. Teraz, według raportu opublikowanego w O Globo, brazylijskie ministerstwo górnictwa i energii ogłosiło, że „nie będzie już walczyło o projekt São Luiz do Tapajós”.

Chociaż urzędnicy z administracji Temera podkreślają społeczne walory obranego kursu, komentatorzy nie mają wątpliwości, że tak naprawdę to twarde realia ekonomiczne zmusiły rząd do ogłoszenia nowego otwarcia. W nieodległej przeszłości ogromny brazylijski bank rozwoju BNDES (Narodowy Bank Rozwoju Gospodarczego i Społecznego) dotował wielkie zapory na sumy miliardów dolarów, kierując pieniądze do państwowych firm, które za ich pośrednictwem budowały własną potęgę w Brazylii i za granicą. Na przykład Eletrobrás, największa firma użyteczności publicznej w Ameryce Łacińskiej posiada 49,98% udziału w Belo Monte. Furnas, regionalne przedsiębiorstwo energetyczne i spółka zależna Eletrobrás posiada 39% projektu hydroelektrycznego San Antonio, a poprzez swoje spółki zależne, także 40% siostrzanej zapory Jirau – obie na rzece Madeira.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka