POLECAM: http://grosicki.webnode.com/
Były premier Włodzimierz Cimoszewicz, który był gościem radia TOK FM przyznał, że mimo, że "respektuje prawo każdego do wyrażania swoich poglądów", to nie podoba mu się angażowanie się kapłanów w politykę i sprawy wyborów. - Kościół popełnił już błąd, że zaangażował się w wybory w 1991 i 1993 roku i poniósł wtedy dotkliwą porażkę - stwierdził.
Według Cimoszewicza dużym problemem Kościoła jest nie tylko jego angażowanie się w politykę, ale również brak stanowiska w tak ważnych sprawach jak na przykład incydenty w Jedwabnem. - Kościół milczy m.in. w tak ważnych sprawach jak Jedwabne. Mam wątpliwość czy występując w roli kapłana powinno wypowiadać się w sprawach wyborczych - tłumaczył.Polityk od lat związany z lewicą, a w nadchodzących wyborach do Senatu startujący jako niezależny z poparciem Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest murowanym kandydatem do zwycięstwa. - Dobrze to brzmi, ale byłbym pyszałkiem, gdybym był zbyt pewnym siebie. Liczę, że 22 lata w polityce pozwoliły wyrobić ludziom jakiś pogląd - stwierdził.Ocenił również, że kampania wyborcza jest "nijaka". - Nie jest to zaskakujące. W polskiej polityce nie ma głębokiej substancji. Cztery lata temu mieliśmy szczególną sytuacje, bo po rządach PiS pojawiły się ważne pytania, ale w tej chwili sytuacja wróciła do normy - wyjaśnił. Dodał też, że dużym problemem jest to, iż ważne pytania odnośnie naszej i tego co powinniśmy "nie są artykułowane".Były szef rządu w audycji radia TOK FM odniósł się też do szans Sojuszu Lewicy Demokratycznej w nadchodzących wyborach. Przyznał, że życzy dobrze lewicy, ale "przez lata za bardzo uprawiała politykę gry zamiast wyrabiania sobie wiarygodnego wizerunku". - Nie da się zrobić cudów w polityce i w ciągu paru miesięcy uzyskać jakieś duże poparcie - stwierdził dodając, że po wyniku wyborczym SLD "nie spodziewa się cudów".


Komentarze
Pokaż komentarze (2)