W ostatnich latach ponad połowa ludzi z każdego rocznika wybierała studia. Ponadto wielu wybierało kierunki humanistyczne, w których specjalistów mamy zapasy na ładnych parę lat.
Smutne perspektywy dla absolwentów
To bomba z opóźnionym zapłonem, o czym przekonali się już młodzi Hiszpanie, gdzie w niektórych regionach bezrobocie wśród ludzi poniżej 30 roku życia wynosi nawet 50%. Niestety już powoli również Polacy przekonują się, że nie ma pracy dla tak licznej rzeszy absolwentów naszych szkół wyższych. Dzisiaj dyplom magistra stracił na znaczeniu, ponieważ posiada go zbyt wiele osób. Wiele osób nigdy nie powinno trafić na studia, co byłoby korzystne zarówno dla nich, jak i dla gospodarki kraju. Nauczyli by się pewnie innych zawodów poszukiwanych na rynku pracy.
Czy dwa miliony studentów to rzeczywiście sukces?
Dziś, żeby dostać się na studia wystarczy zdać maturę, nie ważne nawet z jakim wynikiem. To co prezydent Komorowski w przedwyborczych debatach uznawał za jeden z największych sukcesów III RP, czyli ponad dwa miliony studentów, ja uznaję za wielką klęskę i przyczynę frustracji wielu młodych Polaków. Oczywiście cieszy mnie, że młodzi ludzie chcą się kształcić, jednak rolą państwa powinna być regulacja liczby miejsc na poszczególnych kierunkach studiów, co powinno być w pewnym stopniu dostosowane do potrzeb rynku pracy. Również sami młodzi ludzie powinni przejrzeć na oczy, ponieważ najwięcej studentów pierwszego roku w roku 2010 wybrało kierunek o wdzięcznej nazwie: Zarządzanie. Ciekawe czym te 50 tysięcy ludzi chce zarządzać?
Studia techniczne gwarancją pracy. Czy na pewno?
Dlaczego o tym niewątpliwie ważnym problemie tak mało mówi się w mediach. W ostatnich latach mówiono jedynie o tym, że mamy za dużo humanistów i ekonomistów, natomiast potrzebujemy inżynierów, więc młodzi ludzie coraz chętniej studiują na Politechnikach. Tylko czy za 5 lat, gdy liczba inwestycji będzie o wiele mniejsza ( zakończą się inwestycję związane z Euro 2012), niż teraz nadal będziemy potrzebowali tylu młodych inżynierów?
Młodzi ludzie są ambitni, ponadto panuję moda na studiowanie. Pewnie ciężko niektórym będzie wytłumaczyć, że lepiej nie skończyć studiów i zostać wykwalifikowanym pracownikiem w jednym z zawodów, które nie wymagają dyplomu wyższej uczelni, niż zostać bezrobotnym magistrem. To rządzący powinni drastycznie zmniejszyć limity przyjęć na studia. Jednak oni wolą się szczycić faktem, że mamy największą liczbę studentów w Europie. Ciekawe, czy będą tacy szczęśliwi, gdy kolejne roczniki kończące studia zderzą się z brutalna rzeczywistością braku perspektyw, co spowoduję wielką falę niezadowolenia społecznego. Ciekawe?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)