Rozwój blogsterfy moim zdaniem jest skutkiem rozwoju Internetu oraz coraz większego jego wpływu na nasze życie. W 1969 roku nikt pewnie nie spodziewał się, że z pozoru niewinna sieć już niedługo później oplecie cały świat oraz zmienił życie każdego z nas.
Dzisiaj przez Internet można załatwić wszystkie wiele spraw. Zrobić przelew, zakupy, wypożyczyć książkę. Stał się on również kopalnią wiedzy. Całe nasze codzienne życie przeniosło się do wielkiej światowej sieci. Ludzie nie piszą listów, tylko e-maile. Wielu nie spotyka się z innymi by porozmawiać, bo i po co wychodzić z domu, gdy mamy Facebooka, czy innego Twittera, dzięki którym możemy wiedzieć, co się dzieje w życiu naszych znajomych.
Nic dziwnego, że również polityka przeniosła się do Internetu. Niech świadczy o tym chociażby jego wpływ na rewolucje w krajach arabskich. Czy bardziej z naszego podwórka: demonstracje przeciwko ACTA. Wpływ tego medium XXI wieku na wyniki wyborów zobaczyli również sami politycy, którzy dla zwiększenia swojej popularności oraz przekazania swoich poglądów piszą blogi, zakładają konta na Facebooku, czy Twitterze.
Dzisiaj wiele firm ma swoje internetowe strony, często rezygnując z realnych siedzib. Podobnie dzieje się z mediami, które przenoszą się do sieci. Jestem ciekawy, czy? Albo zasadniejszym pytaniem byłoby kiedy papierowe gazety odejdą do lamusa? Podobny los może spotkać również telewizję.
Masowość dostępu do Internetu sprawiła, że dosłownie każdy z nas może przekazać co myśli na dany temat, wielu anonimowych ludzi nagle stało się gwiazdami sieci, a ich popularność przeniosła się do mediów XX wieku.
Ponadto dzisiaj, żeby wyrazić swoje niezadowolenie wobec rządzących nie trzeba już jechać do Warszawy i manifestować i wykrzykiwać swoich pretensji pod ich siedzibami. Bo kto usłyszy i kogo zainteresują nasze krzyki pod Pałacem Prezydenckim? Najwyżej narazimy się na mandat za zakłócanie porządku publicznego. Może zaciekawimy swoim zachowaniem kilku przechodniów. Jednak większość ludzi jest tak zaangażowana w swojej pogoni za marzeniami, że nawet nie zauważy naszej obecności. W dzisiejszych czasach, żeby wzbudzić zainteresowanie wystarczy założyć stronę internetową, a tysiące ludzi dowiedzą się co myślimy o ludziach „u władzy” i wielu poprze nasze działania. O tym, że jednak mimo pozornej anonimowości taka działalność również może się dla nas źle skończyć, przekonali się twórcy strony antykorom.pl.
Może blogsfera jest niszową częścią Internetu, jednak jest niezwykle ważna z uwagi na fakt, iż piszę w niej wiele osób zupełnie niezależnych, których ogranicza jedynie własny intelekt oraz ogólnie przyjęte społecznie normy. Nikt nie narzuca im z góry tezy oraz wniosków, jakie mają płynąć z ich artykułu. Popularność blogsfery będzie moim zdaniem w dalszym ciągu rosnąć wraz ze wzrostem niezadowolenia społecznego. Obywatele będą w niej szukać innego, niż przedstawiany w massmediach punktu widzenia. Ponadto czytelnicy mogą poznać różne punkty widzenia, zarówno pana Ziemkiewicza, jak i nowej gwiazdy blogsfery, połechtanej przez premiera, podobno anonimowej RRK. Społeczne dziennikarstwo pełni formę prasy drugiego obiegu. Skoro wszystko przeniosło się do sieci to i również ta forma przekazu informacji musiała się tu znaleźć.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)