J. Piłsudski zdjęty z cokołu
NIE MA JEDNEGO PIŁSUDSKIEGO. JEST DWÓCH PILSUDSKICH: JEDEN PRZED- I DRUGI PO-MAJOWY.
0 obserwujących
13 notek
2180 odsłon
  114   3

Wszystke miłości marszałka Piłsudskiego

Jeśli chodzi o miłość do płci przeciwnej, to Marszałek był mocno na bakier z wiernością. Gustował w kobietach o silnych charakterach, typu “bojowniczka-konspiratorka“. Można też powiedzieć, że traktował je instrumentalnie – jako ambasadorki swojej legendy.

Miłość niejedno ma imię... a Józef Piłsudski był człowiekiem niezwykle kochliwym. Marszałek, oprócz siebie, najbardziej kochał Polskę, co zwięźle wyraził słowami:  Chociaż nieraz mówię o durnej Polsce, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę. (Mniej już kochał jej mieszkańców, o których mawiał: Polska – naród wspaniały, tylko ludzie k….y).  Miłości tej pozostał wierny do końca swojego życia, chociaż przyćmiewała ją często namiętność do posiadania nieograniczonej władzy, co popychało go do czynów moralnie nagannych (szczególnie nasiliły się one po zamachu majowym).
Jeśli chodzi o miłość do płci przeciwnej, to Marszałek był mocno na bakier z wiernością. Gustował w kobietach o silnych charakterach, typu “bojowniczka-konspiratorka“. Można też powiedzieć, że traktował je instrumentalnie – jako ambasadorki swojej legendy. Pisał:  Kobiety są w ogóle najgorliwszymi propagatorkami mojego imienia i wpływu i jestem im niezmiernie wdzięczny za to, że tyle dobrego zrobiły przez swój bardzo ładny instynkt narodowy, który wykazały.

image

Swoją pierwszą miłość spotkał Piłsudski w Kireńsku, na Syberii, gdzie odbywał 5-letnią karę zsyłki za rzekomy udział w spisku na cara. Wybranką jego serca była o 6 lat starsza działaczka niepodległościowa, Leonarda Lewandowska. Ziuk nazywał ją pieszczotliwie ”Leosią“. Sielanka nie trwała jednak długo, po roku bowiem ukochanej skończyła się kara zsyłki. Zakochani pisywali do siebie listy jeszcze przez jakiś czas, ale więcej się nie spotkali. J. Piłsuski wrócił z zesłania do Wilna w 1892 roku. Odrzucona Leonarda popełniła samobójstwo w 1901 roku, na wieść o ślubie ukochanego z inną kobietą.

Ziuk bowiem po powrocie z zsyłki, w lipcu 1892 roku, stracił głowę dla uroczej rozwódki, Marii Juszkiewiczowej, de domo Koplewskiej, z racji  swojej niepospolitej urody zwanej "Piękną Panią".  Maria prowadzila w Wilnie salon, gdzie zbierali się ówcześni konspiratorzy. Ponoć kochała się w niej połowa męskiej populacji Wilna. Nie oparł się jej wdziękom również Roman Dmowski, główny polityczny oponent J. Piłsudskiego. I tak obaj panowie równocześnie smalili cholewki do “Pięknej Pani”. Ta pokazywała się na mieście raz z jednym, raz z drugim. Stan ten trwał trzy lata, aż w końcu konkury wygrał Józef. 15 lipca 1899 roku, w kościele ewangelicko-augsburskim w Paproci Dużej, zawarty został religijny związek między Józefem Klemensem Piłsudskim, kawalerem, zamieszkałym w Łapach, urodzonym w majątku Zułowie, 31 lat, i Marią Kazimierą Juszkiewicz z domu Koplewską, rozwiedzioną z winy męża, zamieszkałą w Łapach, urodzoną w Wilnie, lat 33.

Pan młody w celu poślubienia rozwódki porzucił katolicyzm i przyjął wyznanie przyszłej małżonki, czyli ewangelicko-augsburskie. Nie stanowiło to dla niego większego problemu, ponieważ był religijnie indyferentny (twierdził, że religia jest dla ludzi pozbawionych rozumu). Maria miała córkę z pierwszego małżeństwa, imieniem Wanda, która zmarła w wieku lat 19. J. Piłsudski bardzo przeżył śmierć pasierbicy, i po latach nadał to samo imię swojej starszej córce ze związku z Aleksandrą Szczerbińską. Małżeństwo z piękną Marią wydawało się idealne, dopóki ta nie zaczęła przedkładać brylowania na salonach nad składanie czcionek do drukowania nielegalnego  "Robotnika".

W maju 1906 r. Piłsudski poznał 15 lat młodszą bojowniczkę, Aleksandrę Szczerbińską. Spodobał mu się jej “wybuchowy” temperament. Jak sama pisała:  Kobieta w długiej sukni mogła swobodnie nieść dwa lub trzy mauzery przywiązane do ciała, wzdłuż nóg. Rewolwery i amunicję zaszywano w szerokie pasy, które kładło się pod ubranie. Dynamit znakomicie nadawał się do gorsetu. […] Z czasem doszłyśmy do takiej wprawy, że mając na sobie do czterdziestu funtów amunicji i bibuły, podróżowałyśmy swobodnie, nie wzbudzajc podejrzenia.  I tak przez 15 lat nasz bohater prowadził podwójne życie, ponieważ zdradzona żona nie chciała się zgodzić na rozwód. W 1918 r. przyszła na świat pierwsza córka (Wanda), a dwa lata później druga (Jadwiga). Para, dla zachowania pozorów, mieszkała osobno - on w Belwederze, a ona w dwupokojowym mieszkaniu na Pradze, a następnie przy ulicy Koszykowej. Węzłem małżeńskim połączyli się dopiero 25 października 1921 roku, dwa miesiące po śmierci pierwszej żony, Marii.
Piłsudski nie wziął udziału w jej pogrzebie, wysyłając w swoim imieniu młodszego brata, Jana. Aby zawrzeć małżeństwo z Aleksandrą, zrobił wyznaniową woltę z powrotem przechodząc na katolicyzm.

Życie w formalnych związkach najwyraźniej Marszałkowi nie służyło, bo już trzy lata po ślubie zaczął romans z Eugenią Lewicką, 30 lat młodszą lekarką, poznaną w Druskiennikach, gdzie udawał się corocznie dla podreperowania nadwątlonego zdrowia.  W 1925 r. pojechał do uzdrowiska już bez rodziny, za to w towarzystwie dr Lewickej.  W Warszawie Eugenia  zamieszkała przy Belwederskiej 44, u podnóża Belwederu, gdzie Naczelnik często bywał “na herbatce”. W połowie grudnia 1930 r. Piłsudski wyjechał na Maderę. W tej podróży oprócz adiutantów i osobistego lekarza, dra Marcina Moyczyńskiego, towarzyszyła mu dr Lewicka. Ku zaskoczeniu wszystkich obecnych, wróciła do Warszawy kilka tygodni przed Marszałkiem. Od tego czasu więcej się nie widzieli, a 27 czerwca 1931 r. znaleziono ją nieprzytomną w warszawskim urzędzie, gdzie pracowała. Zmarła dwa dni później - podobno po zażyciu nieokreślonej substancji chemicznej. Wszystko wskazywało  na samobójstwo, choć pojawiły się pogłoski o morderstwie. J. Piłsudski na pogrzebie miał powiedzieć:  Nawet tego mi nie oszczędzono.

W ostatnich latach życia Marszałka łączono jeszcze z młodszą o 34 lata pielęgniarką, Jadwigą Burhardt.* Na prawdziwość tej relacji wskazują listy, w których nazywa ją “Kochaną Dzidzią”.  Romans trwał prawie cztery lata i zakończyła  go śmierć Marszałka, 12 maja 1935 roku. Niektórzy historycy podają w wątpliwość ten romans, twierdząc, że listy podpisywane “J. Piłsudski” mogły pochodzić od młodszego brata Marszałka, Jana, byłego wiceministra i pracownika jednego z warszawskich banków. Niestety, nie zachowała się korespondencja zwrotna, która mogłaby sprawę wyjaśnić. Czy mogli mieć jednakowe podpisy? Tę kwestię mógłby rozwiązać dobry grafolog, ale póki co, sprawa pozostaje otwarta.

Istniała w życiu Józefa Piłsudskiego jeszcze jedna miłość, a mianowicie ojcowska. Marszałek został ojcem w wieku lat piędziesięciu, a zatem w czasie, gdy inni mężczyźni zostają dziadkami. Ale i tak był powszechnie nazywany “Dziadkiem”, chociaż wnuków się nie doczekał. Historia poszła na skróty… “Dziadek”, jako ojciec, sprawował się na piątkę z plusem.  Bardzo kochał swoje córki, wspaniale się z nimi bawił, z upodobaniem czytał pisemko wydawane przez uczennice gimnazjum, do którego chodziły. W czasie wakacji uczył je pływać i wiosłować. Był z nich bardzo dumny i chętnie się nimi chwalił. Jako przykład może służyć następujące zdarzenie: Po zamachu majowym udzielił wywiadu korespondentowi „Le Matin”, gdzie na zakończenie  powiedział:  Nie chciałbym, aby pan odjechał, nie zobaczywszy moich córeczek. Jedna ma 6, a druga 8 lat, to prawdziwe frygi. Niezwykły ojciec-Dziadek. 

* Jako ciekawostkę podaję fakt, że druga żona ministra spraw zagranicznych II RP, Józefa Becka, nazywała się również Jadwiga Burhardt (de domo Salkowska) jako była żona ppułkownika Stanisława Burhardta.
Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale