Czytam z osłupieniem, że 43 procent naszych rodaków uważa, że stan wojenny był uzasadniony. Z drugiej jednak strony skąd Polacy mają dowiedzieć się czym naprawdę był stan wojenny? Właściwie ten kto nie pamięta tego czasu, a zna go tylko z relacji medialnych, faktycznie może mieć wrażenie, że Jaruzelski obronił Polskę przed napaścią sowietów, a Lech Wałęsa został ochroniony przed zamachem i popijał szampana ze swoimi kolegami w górskim ośrodku rządowym. Dzięki stanowi wojennemu Leszek Miller wprowadził Polskę do Unii Europejskiej, pomimo sprzeciwu Solidarności i wariatów z prawicowych kanap. Z jakiś powodów grupa oszołomów nie daje spokojnie chorować nobliwemu Jaruzelskiemu i chodzi po Warszawie używając mowy nienawiści, za którą rozliczy ich krystaliczny minister Boni. Pozwalam sobie na ironię, bo już naprawdę nie wiem jak reagować na tą straszną obłudę.
Grudzień jest tragiczny w polskiej historii. To dni stanu wojennego, brutalnego tłumienia protestów, zabójstwa górników w kopalni Wujek, to dni jednoznacznie kojarzone z próbą złamania polskiego narodu. Grudzień przypomina nam też wcześniejsze wydarzenia i zbrodnie na Wybrzeżu w roku 1970. Symboliczny miesiąc tragicznych doświadczeń narodu brutalnie dławionego przez komunistyczną władzę. Grudzień jednak przypomina nam też, że nasz naród nie uląkł się nawet karabinów i czołgów.
Gdyby w 1981 roku powiódł się w pełni zamysł komunistów, to Polska nie miała by szansy na odzyskanie niepodległości w latach 90 tych.. Próba pokazywania Jaruzelskiego, a razem z nich innych komunistycznych działaczy jak chociażby Leszka Millera) wieloletniego sekretarza różnego rodzaju szczebli partyjnych, w tym w moich rodzinnych Skierniewicach), jako twórców polskiej niepodległości to potwarz dla tych, którzy rzeczywiście o wolność walczyli. Gdyby stan wojenny przyniósł zakładane przez komunistów efekty Miller nie kończyłby 13 grudnia 2002 roku negocjacji z Unią Europejską tylko przemawiałby na kolejnym plenum PZPR i wychwalał bratni Związek Radziecki wspominając towarzyszy Lenina, Breżniewa, Andropowa i innych. Za stołem plenum nie zabrakłoby Kwaśniewskiego (zapewne honorowego przewodniczącego Związku Młodzieży Socjalistycznej) czy Józefa Oleksego ściskającego się Jerzym Urbanem. W pierwszym rzędzie ręka w rękę siedziałby Jaruzelski z Wiktorem Gieorgiejewiczem Kulikowem dziękując za bratnią pomoc i snując plany rozwoju Układu Warszawskiego.
Nie pałam rządzą zemsty, choć wciąż nie mogę zrozumieć, że ci ludzie nie odpowiedzieli za swoje czyny. Nie odpowiedzieli nawet symbolicznie. Towarzyszący im strach na początku lat 90 – tych przerodził się w pełny triumfalizm. Dziś triumfalizm pozwala im pisać historię na nowo gdzie kaci są bohaterami, ofiary oszołomami, gdzie komuniści stali się europejscy, a ci którzy walczyli o wolność są z ciemnogrodu.
A 43 procent moich rodaków uwierzyło w to bezwstydnie powtarzane kłamstwo...


Komentarze
Pokaż komentarze