Jakiś czas temu Europejski Trybunał wypowiedział się w sprawie krzyży. Teraz będą zakazane. Co za ulga! Obecność krzyża jest bolesna, zwłaszcza teraz, w okresie zimowym. Wiem co mówię, niestety. Zdarza się też, że ktoś wywiesi krzyżyk w miejscu publicznym. Niby symbol tylko, a ludziom się kojarzy, nie wiadomo jak, może różnie, czyli rzecz jest kontrowersyjna. Na przykład ktoś całe życie marzył o Krzyżu Budowniczych Polski Ludowej lub jakiegoś innego Sztandaru Pracy. Marzenia są rozmaite, a ten całe życie pragnął, jak szalony, sercem całym, i już prawie dostał, był na liście… a jednak nie… nie dowieźli, zlikwidowali, zapomnieli. Teraz taki ktoś widzi krzyż w klasie u wnuka albo w szkole wieczorowej, kojarzy mu się i jest przykro.
Są też takie symbole, że jak je tylko widzę, od razu czuję się obrażony, np. kółka i trójkąciki. O, te mnie wkurzają! Niby proste formy geometryczne, a jaki wredny pomysł – stygmatyzacja płciowa! I w jakiej sytuacji nas to stygmatyzuje? W takiej, że nawet zaprotestować trudno.
A ile my tych płci mamy zasadniczo? Przed wojną była taka książka Trzecia płeć, to samo mówią o informatykach. Są ponoć uczeni, którzy twierdzą, że w ogóle nie ma żadnych płci w czystej formie, są przejścia tonalne, mieszanki, coś jakby koktajl albo próbnik koloru. Jeśli to prawda, to co robić? I gdzie? Czy taki np. heteryk 90-cio procentowy ma korzystać z tego samego trójkącika jak 60-cio procentowy transwestyta w stroju, nazwijmy to, służbowym? To byłoby żenujące.
Trybunale drogi, złoty, proszę, by tych kółek i trójkącików jak najszybciej zakazać!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)