…oto nowe przekleństwo i groźba, którą niedługo zacznie się straszyć niegrzeczne dzieci. A przecież niegdyś było tak cudnie, stanowisko było trampoliną do dalszej kariery: Stefan Reczek został członkiem MKOL-u, Marian Renke, ambasadorem (był nim jeszcze w czasach III RP), Aleksander Kwaśniewski – wiadomo. Ci to „guzami byli czepca fortuny”, a nie „podeszwą jej trzewików” (jak ministrowie ostatnich lat – Tomasz Lipiec i Mirosław Drzewiecki). O tragicznych losach innego kierownika resortu nie wspominajmy ufając, że miały one przyczynę swoistą, poważniejszą od prezentowanych tu odkryć i sugestii.
Ale przecież nawet na boskiego Aleksandra, szefa polskiego sportu, młodzieży i czegoś tam jeszcze z czasów „bojkotu” olimpiady w Los Angeles, zlecono poszukiwanie haków właśnie na terenie Ministerstwa. Cóż więc tam się dzieje? Coraz częściej powtarzane jest pytanie: czy na ministrach sportu ciąży klątwa? Może to tylko genius loci siedziby ministerstwa – pałacu Blanka, w którym mieściła się w 1916 r. pierwsza komenda Milicji Miejskiej? W takim miejscu wszystko co skryte musi być ujawnione.
Ale jeśli to faktycznie klątwa, to kto ją rzucił? Teraz już można ujawnić, że w sprawie tej prowadzone jest intensywne, szeroko zakrojone śledztwo. Wśród podejrzanych był ponoć sam boski Aleksander, nie mogący rzekomo znieść myśli o ewentualnych lepszych od siebie następcach. Bogowie bywają zawistni, zwłaszcza olimpijscy.
Prokuratura nie chce zdradzać nowych wątków i poszlak, lecz znajomy reporter, nie szczędząc wątroby, dotarł do stenogramów rozmowy telefonicznej sprzed kilku lat, osoby przedstawiającej się jako prezes PZPR (lub N – tu nieczytelne) Marian D […] z szefem Związku Piłki Kopanej Kamerunu. Uwaga, stenogram jest mocno niekompletny:
„… Wypożyczyć czarownik z mundialu … czarny kogut za bramką … minister głupi jak dziecko pawiana… zdjąć wielki wódz… haha hakuna matata… i minister dupa….” (przepraszamy za to ostatnie słowo, ale ono akurat napisane jest wyraźnie).
Czy tajemniczy szyfrogram zawiera rozwiązanie zagadki czy gmatwa ją jeszcze bardziej? Rozszyfrowanie go i ewentualne powiązanie ze sprawą z pewnością zajmie prokuratorom jeszcze sporo czasu.
Natomiast Ministerstwo Sportu, na wszelki wypadek, już podjęło rozmowy z pewną babką spod Białegostoku w sprawie odczyniania uroków (na szczęście Polska to wciąż dziki kraj, jak zechciał słusznie zauważyć poseł ziemi florydzkiej Mirosław Drzewiecki). Tylko czy minister Giersz jest już w pełni bezpieczny? Życzymy mu jak najlepiej, lecz jeśli babka zawiedzie pozostanie już chyba tylko ... Właśnie, a może od razu rozwiązać tę, mało że zbędną, to w dodatku pechową instytucję?
Komentarze
Pokaż komentarze