Redaktor Janke zapędził nas do tablicy w sprawie pytań do kandydatów na prezydenta Warszawy. Zatem się zgłaszam.
Wydaje mi się, że stawiane pytań o Warszawę należy zacząć od kwestii własnościowych. Skoro osoby indagowane mają władać tym wyjątkowym miastem, którego domy i place zostały niemal w całości odebrane jego mieszkańcom, i w którym odzyskanie własności napotyka na przeszkodę w postaci wciąż obowiązującego dekretu Bieruta - niech się wypowiedzą w tej sprawie. Hanna Gronkiewicz-Waltz szła do władzy z hasłem zniesienia tego bolszewickiego prawa. Nie spełniła obietnicy!
Obecnie część własności jest zwracana. Odbywa się to chaotycznie. Z jednej strony np. pan Kos otrzymał na papierze swój kawałek parku przy Świętokrzyskiej (choć gościć kupców z zagazowanej hali na terenie swojej własności już nie mógł, bo mu ten kawałek ogrodzono), z drugiej zaś miasto ociąga się nawet z wykonaniem wyroków strasburskiego ETPC w sprawach zwrotu jakichś domków. Jeśli ktoś ma za sobą potężną zagraniczną kancelarię adwokacką, może liczyć na zwrot nawet dużego obiektu, choćby odbudowanego ze zgliszczy. Spadkobierca właścicieli kawałka pustej działki na peryferiach nie ma szans na przebicie się przez mur administracyjny i wygrania procesu z miastem. „Wiem, że to niesprawiedliwe, ale takie jest prawo” – potrafi powiedzieć sędzia NSA takiemu nieszczęśnikowi prosto w oczy. Sytuacja jest więc dziwaczna i niesprawiedliwa, bo nie ma systemu.
Oto pytanie: Czy kandydat jest zwolennikiem zwrotu Warszawiakom ich własności?
Pytania szczegółowe: Czy, jego zdaniem, możliwe jest uchylenie dekretu Bieruta? Jeśli tak, to w jaki sposób i w jakim zakresie? Czy rodziny, które nie odwołały się od decyzji dekretu, (bo właściwe osoby były więzione, zesłane, przebywały za granicą itp.) mogłyby liczyć na odzyskanie swoich dawnych nieruchomości? A może, zdaniem kandydata, uchylenie dekretu jest niekorzystne dla b. właścicieli, bo nie mieliby się obecnie od czego odwoływać?
Pytanie dodatkowe dla Hanny Gronkiewicz-Waltz: Jak teraz można jej wierzyć, skoro nie dotrzymała wyborczej obietnicy reprywatyzacyjnej? Nawet nie powiedziała mieszkańcom: „Przykro mi, pomyliłam się, ten punkt mojego programu, okazał się dla mnie za trudny”. Czy nie ma poczucia, że wyłudziła głosy części mieszkańców podstępem?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)